Obecnie najlepszy

Steve McQueen to mistrz budowania klimatu filmu - od braku muzyki po kilkunastominutową
scenę rozmowy (kręconą dwoma ujęciami, z tylko jedną zmianą) w "Głodzie". Cieszę się, że
od kilku lat mamy okazję oglądać to, co najwyraźniej dojrzewało w reżyserze latami, kiedy
nie zajmował się kręceniem kontrowersyjnych obrazów. McQueen idzie jak burza, sięga po
coraz świeższe, zaskakujące obrazy, które w jego wykonaniu ściskają za serce, niekiedy
napawają obrzydzeniem, ale widz wszystko odczuwa bardzo mocno. Na mnie wrażenie
wywarł szczególnie "Głód", choć "Wstyd" jest również bardzo dobrym filmem, ale nie ma aż
tak widocznej puenty. Ponadto po dwóch wspólnych filmach Fassbender i McQueen stają
się moim ulubionym duetem - mam nadzieję, że stworzą razem wiele kolejnych,
niesamowitych dzieł, bez oglądania się na względy Akademii, która stroni od kontrowersji
(na ostatnią chwilę załapał się tylko "Black Swan"). Brawa za odwagę, profesjonalizm i inne
spojrzenie na dzisiejsze kino, które choć w pewnym stopniu u Steve'a komercyjne, to
przesiąknięte niezależnością.

4
  • Najlepszym obecnie reżyserem jest Paul Thomas Anderson. Aczkolwiek McQueen ma duże pojęcie. Jego "Wstyd" było dla mnie katartycznym doświadczeniem, piorunującym widowiskiem antyhollywoodzkim w zakresie poruszonych problemów. I gdy tak patrzę na ten "Wstyd" uświadamiam sobie, że McQueen jest teraz biedny. Dlaczego? Bo nigdy już nie nakręci drugi raz takiego filmu. Nigdy już nie zbliży się aż tak bardzo do dramatycznej perfekcji zaprezentowanej we "Wstydzie", który jest apogeum jego możliwości. Bo żeby nakręcić coś lepszego, McQueen musiałby dokonać czegoś wielkiego i niesamowitego, a mianowicie zrealizować obraz który okazałby się jeszcze bardziej wstrząsający i piękny zarazem, a tego już nie dokona. Bo "Wstyd" to jego dzieło życia. Widać to w całej konstrukcji filmu, w kadrach, detalach z pozoru nic nieznaczących, aktorstwie, rosnącej jakby znikąd i zupełnie nagle dramaturgii oraz silnym napięciu trzymającym w niepewności do samego końca. Takiego filmu nie było w kinie od wielu lat i prędko nie będzie.

  • Uważam jego filmy za bardzo niezależne. Nie widzę u niego komercyjności, tak długie ujęcia jakie serwuje w każdym filmie to prawdziwa sztuka, w ten sposób wyrobił sobie znak rozpoznawczy. Dodatkowo jego kino jest tak emocjonujące, porusza trudne i kontrowersyjne problemy. Potrafi skompletować genialną obsadę - mistrz. Niestety po każdym jego filmie jestem emocjonalnie nie do życia ;)

  • Również uważam tą opinię za bardzo trafną. Obejrzałam i "Wstyd" i ostatnio "Głód". Obydwa filmy bardzo mnie poruszyły. Są brutalne w sposobie pokazywania problemów i emocji, o których ludzie starają się nie mówić, ale przyciągają niesamowicie uwagę widza. Klimat, sposób kręcenia scen i mistrzostwo aktorskie Fassbendera (którego po raz pierwszy zobaczyłam w "Bękartach wojny" i już tam zauroczył mnie swoją grą) tworzą dzieła warte obejrzenia. Nie mogę doczekać się, aż obejrzę "Zniewolonego". Oby tak dalej Panie Mcqueen. Chapeau bas i dla reżysera i dla aktora!

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: