Recenzja filmu Nauczycielka (2016)
Jan Hřebejk

Królowa marionetek

Jan Hřebejk, czeski mistrz dekonstrukcji ludzkiej psychiki, powraca ze swoim ulubionym tematem: tajemnicą, która determinuje żywot bohaterów i wszystkich tych, którzy przebywają w ich otoczeniu. ...
Filmweb sp. z o.o.
Jan Hřebejk, czeski mistrz dekonstrukcji ludzkiej psychiki, powraca ze swoim ulubionym tematem: tajemnicą, która determinuje żywot bohaterów i wszystkich tych, którzy przebywają w ich otoczeniu. Ale tym razem potraktował swoją obsesję w sposób przewrotny. W "Nauczycielce" bowiem nie ma tajemnicy. Jest tylko milczenie, które staje się przyzwoleniem na kolesiostwo, jego terror, okrucieństwo i związany z tym strach.  


Punktem wyjścia dla opowiadanej przez reżysera historii jest pojawienie się w pewnej szkole nowej nauczycielki. Pierwsze wrażenie sprawia pozytywne. Wydaje się kobietą miłą, idealnie nadającą się do funkcji, jaką pełni. I nawet kiedy na wstępie prosi uczniów, by nie tylko przedstawili się, ale również powiedzieli jej to, czym zajmują się ich rodzice, nikt nie jest zdziwiony. Mija kilka miesięcy. Zwołane zostaje nadzwyczajne zebranie. Tematem ma być "incydent" i to, co zrobić z nauczycielką. Większość rodziców jest za utrzymaniem status quo, tylko jeden ojciec zdaje się zdeterminowany, by doprowadzić do wyrzucenia pedagożki.  

Jaki jest rzeczywisty powód zebrania? Dlaczego większość rodziców z taką wrogością reaguje na każdą próbę szkalowania nauczycielki? To jest tajemnica, która staje się kołem zamachowym fabuły. Sekrety często stanowią podstawę filmów Hřebejka ("Po ślubie", "Czeski błąd"). Różnica polega jednak na tym, że tym razem tajemnicy tak naprawdę nie ma. Jest ona iluzją powstałą w wyniku uporczywego milczenia bohaterów. Podtrzymują ją, odmawiając dyskutowania na niewygodne tematy, akceptując niedopuszczalne warunki i udając, że  o niczym złym nie wiedzą. Tę iluzję Hřebejkowi udaje się podtrzymać również w odniesieniu do widzów, pokazuje nam w pierwszych scenach sam początek sytuacji, a później jedynie jej skutki.



 Film został zbudowany na dwóch płaszczyznach czasowych. Pierwszą stanowi zebranie rodziców, na którym powoli dowiadujemy się  o tym, co działo się przez kilka miesięcy w szkole. Drugą stanowią retrospekcje, pokazujące wydarzenia, o których większość dorosłych nie chce słyszeć. Całość przywodzi na myśl klasyczne obrazy w stylu "Dwunastu gniewnych ludzi", gdzie zdeterminowana jednostka próbuje przekonać resztę do zmiany zdania poprzez naświetlanie i analizowanie okoliczności "incydentu". Dla Hřebejka jest to pretekst, by raz jeszcze przyjrzeć się człowiekowi i jego fascynującej odporności na prawdę oraz dominującemu fatalizmowi skrywanemu pod ślepą wiarą (choć - to prawda - nie do końca nieuzasadnioną) w to, że cena wymuszonego kolesiostwa jest do przyjęcia.

"Nauczycielka" to jeden z lepszych filmów Czecha. I jest kilka tego powodów. Po pierwsze reżyser dostał w swoje ręce pierwszorzędny scenariusz. Petr Jarchovský opowiada nam o paradoksach ludzkiej natury, ale czyni to z taką prostotą, że cała historia wydaje się nie tylko przejrzysta, ale wręcz banalna. Dopiero kiedy widz zacznie się nad nią głębiej zastanawiać, zauważy, jak wiele szczegółów zostało w tekście zamieszczonych.  

Po drugie sam reżyser okazał się mistrzem w opowiadaniu tej historii. Już początkowa sekwencja, kiedy łączy dwa plany czasowe pokazując jednocześnie dzieci na początku roku szkolnego i ich rodziców na zebraniu, jest dowodem na zręczność Hřebejka w przykuwaniu uwagi widzów. Reżyser bezbłędnie żongluje wątkami tak, że oglądający z fascynacją i w napięciu czekają na kolejne odsłony dramatu, który przecież powinien im być znany, bo w sumie twórcy nie opowiadają nam zbyt oryginalnej historii.

 I na koniec jest jeszcze aktorstwo. W szczególności na zachwyt zasługuje grająca tytułową nauczycielkę Zuzana Mauréry. Jej Mária Drazdechová to mistrzyni manipulacji, postać demoniczna, która nie cofnie się przed wykorzystywaniem dzieci dla własnej wygody. Ale Mauréry unika przerysowywania postaci. Wspomniana demoniczność nie jest przez nią akcentowana. Taki osąd wynika raczej z oglądu całej sytuacji, a nie z efekciarskiej gry aktorskiej. Gdyby nie prawdy, których się o nauczycielce dowiadujemy, nigdy byśmy nie pomyśleli, że grana przez Mauréry postać jest diaboliczną królową marionetek. W tym tkwi moc jej kreacji. I sukces całego filmu.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 80% uznało tę recenzję za pomocną (40 głosów).
Marcin Pietrzyk
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)