Recenzja filmu Głos Pana (2018)
György Pálfi

Ponure rzeczy z trudnych książek

Dla profesora Hogartha, narratora i głównego bohatera, większe znaczenie niż przybliżanie szczegółów sensacyjnego odkrycia ma możliwość przedstawienia swoich poglądów dotyczących miejsca naszej ...
Filmweb sp. z o.o.
Nie sposób wyobrazić sobie bardziej niewdzięczny do przeniesienia na ekran materiał niż proza Stanisława Lema. Wydany w 1968 roku "Głos Pana", któremu autor nadał formę wspomnień genialnego matematyka pracującego nad odszyfrowaniem wiadomości z kosmosu, nie jest wyjątkiem od reguły. Dla profesora Hogartha, narratora i głównego bohatera, większe znaczenie niż przybliżanie szczegółów sensacyjnego odkrycia ma możliwość przedstawienia swoich poglądów dotyczących miejsca naszej cywilizacji we wszechświecie, etyki w badaniach wojskowych czy ograniczeń, jakie na rozwój nauki nakłada ludzka percepcja. György Pálfi nie rezygnuje wprawdzie z tych elementów, można jednak odnieść wrażenie, że w jego filmie pełnią one funkcję szumu w tle. Reżyser potraktował bowiem literacki pierwowzór tak swobodnie, że chwilami trudno rozpoznać go w jego dziele. 

photo.title

Niedochowanie wierności oryginałowi może oczywiście prowadzić do twórczego rozwinięcia tematu. Niestety to nie ten przypadek. Punkt widzenia Pálfi ogniskuje w postaci pochodzącego z Węgier Pétera (Csaba Polgár). Młody mężczyzna, który przybywa do Ameryki, by odnaleźć zaginionego przed laty ojca, słynnego profesora matematyki, nie jest bohaterem posiadającym jakąkolwiek moc sprawczą, lecz naszym przewodnikiem po świecie przedstawionym i nośnikiem (post)pamięci. Z nieodłącznym aparatem fotograficznym przemierza kolejne biblioteki i muzea, z dostępnych w archiwach skrawków informacji odbudowując portret nieobecnego rodzica i rekonstruując (na tyle, na ile jest to możliwe) wydarzenia, w których brał on udział. Ujawnia się tu absurdalne poczucie humoru twórcy "Taxidermii": jako że porzucona przez naukowca kobieta nie najlepiej przyjęła perspektywę wychowywania samotnie dwóch synów, młody mężczyzna nie dysponuje nawet zdjęciem – wszystkie rodzinne fotografie zostały bowiem skrupulatnie ocenzurowane za pomocą nożyczek. 

photo.title

Na szczęście dzięki długim godzinom spędzonym na przeczesywaniu bibliotecznych i muzealnych archiwów oraz filmom dokumentalnym dostępnym na YouTubie Péterowi udaje się wypełnić tę lukę. Nowoczesna technologia, idąca ręka w rękę z mediami oraz  stanowiąca nieodłączny element życia bohaterów, staje się w "Głosie Panaobiektem krytyki. Reżyser bardziej niż na tytułowym projekcie skupia się na reinterpretowaniu historycznych wydarzeń, ich zrozumienia przez opinię publiczną w zależności od faktów, jakimi dysponuje, czy perspektywy, z jakiej jednostka poznaje wydarzenia. Tym samym ustrój komunistyczny, którego reżimu Péter i jego rodzina mieli okazję doświadczyć na własnej skórze, dla jego wychowanego w USA przyrodniego brata jest abstrakcyjną wizją rodem z powieści science fiction. Przy okazji Pálfi wbija  szpilę tropiącym sensacje blogerom. Stara się przy tym, aby jego film skierowany był nie tylko do entuzjastów dowiadywania się ponurych rzeczy z trudnych książek, ale też tych, którzy wolą mniej wysublimowane rozrywki, jak kopulacja czy picie piwa z puszki. Niestety próba połączenia problematyki dzieła Lema z absurdalnym dowcipem węgierskiego twórcy przyniosła dość groteskowy, a przez to męczący efekt. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 57% uznało tę recenzję za pomocną (7 głosów).
Ewelina Leszczyńska
ocenia ten film na:
1 10 4/10 ujdzie
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię