Recenzja filmu Piękna i Bestia (1991)
Kirk Wise
Joanna Wizmur

Z Bestią jej do twarzy

Fachowcy od trójwymiaru poszaleli z planami, głębią i ostrością, a rezultat ich pracy zawstydza powracającego w chwale "Króla Lwa". 
Filmweb sp. z o.o.
"Dawno temu, w odległej krainie, żył sobie w pięknym zamku młody książę. I chociaż niczego mu do szczęścia nie brakowało, rozpuszczony był i miał złe serce. Pewnej nocy do zamku przybyła stara żebraczka. W zamian za schronienie i gościnę chciała ofiarować księciu czerwoną różę...". Kto nie pamięta, co było dalej, urodził się najpewniej w mrocznych wiekach transformacji. Dziś ma jednak niepowtarzalną okazję nadrobienia zaległości. Powracająca do kin "Piękna i bestia", co było do przewidzenia, jest impregnowana na upływający czas, a przeniesiona w trzeci wymiar robi jeszcze większe wrażenie niż dwadzieścia lat temu.

Jak każdy szanujący się baśniowy nikczemnik, książę przegnał brzydką staruchę ze swojego progu, nie zważając na jej przestrogę, że prawdziwe piękno kryje się wewnątrz człowieka. Biedak nie miał pojęcia, że w starym, schorowanym ciele skryła się młoda i urodziwa czarodziejka. Zatrwożona egoizmem i narcyzmem księcia zamieniła go w przerażającą bestię. Różę zostawiła na pamiątkę – kiedy jej ostatni płatek opadnie, a książę nie zdąży pokochać kogoś z wzajemnością, na zawsze pozostanie bestią. I tu na scenę wkracza Bella – jedna z najtwardszych i najładniej narysowanych postaci kobiecych w uniwersum Disneya. Piękna, mądra i gotowa na wszystko.

Bella "wychowuje" Bestię z równym wdziękiem jak przed dwiema dekadami. Uwija się w jego ogromnym domostwie, wskrzeszając obrazy z dawno zapomnianego snu: rozrabia razem z zaklętą w domowe sprzęty służbą, karmi sikorki na zaśnieżonym dziedzińcu, tańczy z Bestią walca w sali balowej i przeciera oczy z niedowierzania, gdy przyszły wybranek serca oddaje jej w posiadanie swoją monumentalną bibliotekę. Mało która animacja Disneya zasługiwała tak bardzo na to, by zapisać ją w naszej pamięci raz jeszcze, w pełnym 3D. Fachowcy od trójwymiaru poszaleli z planami, głębią i ostrością, a rezultat ich pracy zawstydza powracającego w chwale "Króla Lwa"

Z dzisiejszej perspektywy najciekawsze wydaje się jednak filmowe zderzenie Natury i Kultury, które zostaje zdefiniowane w sposób przystępny dla dzieciaków. Na Bellę parol zagiął nie przystojny, lecz apodyktyczny Gaston. Nic więc dziwnego, że w konflikcie związku partnerskiego z betonowym patriarchatem dziewczyna trzyma stronę Bestii – młodzieniec z francuskim nazwiskiem ma w poważaniu emancypację i edukację, co budzi naturalny sprzeciw młodej, wyzwolonej Belli. Jej spacer po bibliotece urasta niepodziewanie do rangi emocjonalnego sedna filmu. To właśnie tam, między zakurzonymi regałami, kryje się siła zdolna obalić każdą władzę. I rozpalić uczucie zbyt wcześnie skazane na niebyt.

Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 82% uznało tę recenzję za pomocną (74 głosy).
Michał Walkiewicz
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię