Recenzja filmu

Godzilla II: Król potworów (2019)
Michael Dougherty
Agnieszka Zwolińska
Kyle Chandler
Vera Farmiga

Godzilla: Król ekologii

Jedną z cech charakterystycznych branży filmowej jest to, że bardzo szybko wychwytuje obecnie panujące wśród publiczności trendy i lęki. Najnowszy obraz z potworem Godzilla w roli głównej, ...
Jedną z cech charakterystycznych branży filmowej jest to, że bardzo szybko wychwytuje obecnie panujące wśród publiczności trendy i lęki. Najnowszy obraz z potworem Godzilla w roli głównej, podobnie jak treść "Avengers: Wojna bez granic", odnosi się do katastrofy klimatycznej spowodowanej działalnością człowieka. W obydwu filmach postawiona została również teza, że ludzi jest po prostu za dużo, a będzie nas przecież jeszcze więcej. No i trzeba coś z tym zrobić, bo im więcej gąb do wyżywienia i nosów wydmuchujących dwutlenek węgla, tym mniejsze są szanse na przetrwanie naszej planety.

W filmie "Godzilla II: Król Potworów" to trudne zadanie podejmuje ekoterrorystyczna grupa kierowana przez Alana Jonah (Charles Dance). Grupa ta porywa pracującą dla kryptozoologicznej organizacji Monarch paleobiolożkę dr Emmę Russell (Vera Farmiga) wraz jej córką Madison (Millie Bobby Brown). Plan jest taki: dr Russell, dzięki wynalezionemu przez siebie urządzeniu "Orca", ma obudzić i kierować Tytanami: ogromnymi stworami, które istnieją na Ziemi od jej początków i które mają zapewniać jej biologiczną równowagę (w tym przypadku: znacząco ograniczą liczbę ludzi). Do walki w obronie ludzkości staje organizacja Monarch, amerykańska armia oraz dr Mark Russell (Kyle Chandler) – były mąż Emmy i ojciec Madison. No i, oczywiście, Godzilla.

Dygresja: uwielbiam tego potwora od dzieciństwa. W latach 90. filmy z Godzillą, zarówno te starsze, jak i nowsze, dostępne były na kasetach wideo (mój kolega miał ich dużo i chętnie pożyczał), w telewizji leciała kreskówka Hanna Barbera, miałam też zabawkę – Godzillę. Jestem też fanką filmu Rolanda Emmericha, a zwłaszcza jego kreskówkowej kontynuacji. Ryk Godzilli, a zwłaszcza motyw muzyczny autorstwa Akiry Ifukube towarzyszący królowi potworów, wywołuje u mnie niesamowite wzruszenie. Tym bardziej kłaniam się twórcom tej amerykańskiej wersji, że zachowali zarówno "Marsz Godzilli", jak i pozostałe motywy muzyczne, w tym ten należący do Mothry. Przez większość filmu trzymałam się mocno, ale pod koniec, kiedy usłyszałam "Marsz" nie dałam rady… Łzy puściły. Dlaczego ten gad tak na mnie (i na wielu innych) działa?...

Fabuła nie jest zbyt skomplikowana, a wręcz czytelna i przewidywalna od początku. Postaci również niczym się nie wyróżniają i łatwo będzie o nich zapomnieć. W porównaniu z filmem sprzed pięciu lat uważam, że pierwsza część franczyzy fabularnie była o wiele lepsza. Ale nie o to tutaj chodzi. Najważniejsze są potwory i walki między nimi, wobec czego jeśli scenarzysta umiejętnie wplótł między nie w miarę sensowną historię ludzkich bohaterów, to już jest dobrze. Oczywiście, mogłoby być lepiej, jednak sceny z Tytanami są na tyle fantastyczne, że nie pamięta się o dramacie rodziny Russell. Animacja i efekty specjalne robią niesamowite wrażenie. Podobnie jak praca autora zdjęć (Lawrence Sher) i operatorów kamer, dzięki którym miałam wrażenie, jakbym była bezpośrednim świadkiem przedstawionych wydarzeń – zdjęcia absolutnie wciągają widza do filmu.

Tak, w tym filmie jest wszystko, czego można się spodziewać. Ale obrazy z Godzillą w roli głównej mają swoje stałe punkty, których nie może zabraknąć. No bo nie byłby to wtedy "film z Godzillą". Wydaje mi się, że fanom Godzilli ten film, mimo jego scenariuszowych braków, nie może się nie podobać (chociażby wizualnie). Obraz Michaela Doughertyego podnosi bardzo ważny ekologiczny temat, który jest obecnie jednym z najpopularniejszych medialnie. Godzilla i Mothra to postaci fikcyjne, które bezpośrednio nam nie pomogą z naszymi naziemnymi problemami, jednak mogą zainspirować to działania. Czekając na King Konga, możemy zacząć już coś robić na rzecz środowiska. Choćby segregować śmieci.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
67% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (9 głosów).
Choć w najnowszej "Godzilli" cały wątek ludzki nadaje się do kosza, to obraz obronił się pod względem technicznym za sprawą świetnie zrealizowanych sekwencji z potworami. ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 68%
"Godzilla" z 2014 roku pozostawił po sobie lekki niedosyt. Film trzymał w miarę dobry poziom, ale mimo to słaby scenariusz, średnie potwory i bądźmy szczerzy, raczej ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 47%