Recenzja filmu

Jak się pozbyć cellulitu (2011)
Andrzej Saramonowicz
Magdalena Boczarska
Dominika Kluźniak

Weź go do Bozi

Mimo dużego stężenia estrogenu "Jak się pozbyć cellulitu" nie jest szowinistyczną wersją damskiego kina. Jego bohaterki nie starają się nikomu przypodobać, nie grają żadnej odgórnie narzuconej ...
Na cellulit są sposoby. Każda kobieta wie, że trzeba odstawić cukier, pić dużo wody i uprawiać sporty. W zredukowaniu pomarańczowej skórki pomagają też zabiegi kosmetyczne, kremy, pilingi i elektrowstrząsy. A co z innym draństwem, które czepia się kobiecej pupy? Z tym może być o wiele trudniej.

Ewa (Dominika Kluźniak) i Maja (Maja Hirsch) to nowoczesne kobiety i najlepsze przyjaciółki. Są piękne, atrakcyjne i niezależne. Gdy mają ochotę, soczyście zaklną, zapalą marihuanę albo wyjadą na kilka dni do SPA. Tam też poznają inną piękną, atrakcyjną i niezależną kobietę – Kornelię (Magdalena Boczarska). Ich nowa koleżanka oprócz posiadania wymienionych atutów zna się na chemicznych mieszankach i skutecznych metodach usuwania "cellulitu".

Mężczyźni u Saramonowicza robią to, co kobiety robią zwykle w innych filmach – stoją w tle i nic nie wiedzą. Jakub (Rafał Rutkowski), Krystian (Wojciech Mecwaldowski) i Jerzy (Cezary Kosiński)  są jedynie narzędziami w rękach bohaterek, które i tak poradziłyby sobie bez ich pomocy. I właśnie pod tym względem "Jak się pozbyć cellulitu" znacząco różni się od wcześniejszego kobiecego filmu Saramonowicza. "Lejdis" sprzed trzech lat, nawet jeśli udawały, że nie interesują się facetami, myślały w rzeczywistości tylko o nich. Ewa, Maja i Kornelia natomiast traktują swoich partnerów z należytą czułością, ale to one stoją na pierwszym planie i w swoich związkach są numerem jeden. Akcja zresztą kręci się wokół intrygi pozbawionej wątków romantycznych.

Mimo dużego stężenia estrogenu "Jak się pozbyć cellulitu" nie jest szowinistyczną wersją damskiego kina. Jego bohaterki nie starają się nikomu przypodobać, nie grają żadnej odgórnie narzuconej roli i w końcu mówią ludzkim głosem. A co najważniejsze, są przy tym rozbrajająco zabawne. Niemal każda scena traktowana może być jako osobny skecz z zabawnymi gagami.  Dominika Kluźniak – która wiedzie w nich prym – talent komediowy wypisany ma na twarzy. Ta piękna rudowłosa aktorka nie musi nawet wypowiadać żadnej kwestii, by rozśmieszyć widza do łez. Ale gdy już się odezwie, najgorszy ponurak nie ma z nią szans. Urocza Maja Hirsch i perfekcyjnie wymodelowana Magdalena Boczarska tworzą z nią zespół, który warto zobaczyć na ekranie. Co więcej, ich walory nadrobią braki w scenariuszu i nieklejącą się fabułę.

"Jak się pozbyć cellulitu" ma dziewczęcy styl, damskie poczucie humoru i jedne z najpiękniejszych polskich aktorek, których cellulit się nie trzyma.  
1 10
Moja ocena:
6
Dorota Kostrzewa
Absolwentka Wydziału Polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie ukończyła specjalizację edytorsko-wydawniczą. Redaktorka Filmwebu z długoletnim stażem. Aktualnie także doktorantka w Instytucie... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
29% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (298 głosów).
Udostępnij:
"Bo jest brzydki, proste". Taki dowcip kiedyś usłyszałam. Nie brak nam seksistowskich żartów, dlatego w odwecie coraz częściej powstaje tak zwane "kobiece kino" o ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 53%