...i nie tylko. Dokument Jensa Hoffmana stara się bowiem zaprezentować w miarę spójny i wyczerpujący obraz współczesnego światka pornobiznesu. Na pierwszym planie są tu filmowcy z San Fernando
...i nie tylko. Dokument Jensa Hoffmana stara się bowiem zaprezentować w miarę spójny i wyczerpujący obraz współczesnego światka pornobiznesu. Na pierwszym planie są tu filmowcy z San Fernando Valley, czyli Hollywood przemysłu pornograficznego. Znajdzie się jednak również miejsce na sfrustrowanego reżysera z czeskiej Pragi, który marzy o Stanach, ale na razie musi zadowolić się przaśnymi filmikami "tylko dla dorosłych" na rynek wschodni. Są więc dwie strony medalu, różne środowiska, będą blaski i cienie bycia gwiazdką porno, nieco goryczy, ale też zadziwiająca dawka słodyczy.
"Porno od 9 do 17" nie jest pozycja bezbłędną, ani też kompletną. Jest jednak z pewnością pozycją zajmującą i ciekawą, zwłaszcza dla laika. Mikrokosmos twórczości spod znaku XXX obserwujemy zza kulis, za sprawą rzeszy interesujących rozmówców. Są tu postacie z wyrobioną marką, jak na przykład Belladonna, Audrey Hollander czy Sasha Grey - nazwiska, które "coś znaczą". Będą nowicjusze i starzy wyjadacze, rozmaite punkty widzenia i postawy. Razem tworzy to przekonującą deskrypcję fascynującej, ale zepchniętej na margines społeczności, jaką są ludzie pracujący przy kręceniu filmów porno.
Czego z filmu Hoffmana się dowiadujemy? Na przykład tego, że jest to fach jak każdy inny (teza zresztą postawiona zostaje już w samym tytule) - wszystko zależy po prostu od punktu patrzenia. Dowiemy się, że można ów fach traktować z pasją, wręcz jak powołanie. Obraz fabryki mokrych snów, jaki wyłania się z dokumentu, jest momentami wręcz sielankowy, znajdą się jednak na nim również rysy. Szkoda, że niektóre zagadnienia i problemy zostały w filmie jedynie zasygnalizowane, chociaż wiadomo, że wynika to z konieczności zamknięcia całości w jakimś rozsądnym czasie ekranowym.
Do minusów zaliczyć należy również brak udziału najważniejszych z branży, którzy z pewnością mieliby wiele ciekawego do powiedzenia. Na przykład legenda tych rozmiarów co Ron Jeremy miga tu zaledwie na ułamek sekundy, uchwycona na rozdaniu nagród AVN. Twórcy zadowalają się drugą ligą, którą jak na razie jest wciąż młode pokolenie. To "świeże" spojrzenie ma jednak swoje plusy - w końcu w założeniu nie miała to być pozycja "wspominkowa", co raczej "instruktażowa".
"Porno od 9 do 17" przynosi satysfakcję, zwłaszcza że tytułów dotykających tego zagadnienia jest na rynku jak na lekarstwo. Pozwala wyrobić sobie własny osąd, ale potrafi zasiać też ziarno zwątpienia w głowie oglądającego. Niezależnie od jego początkowego poglądu na sprawę seksu przed kamerą. I o to właśnie chodzi.