Powstały w 1982 roku "Człowiek znad Śnieżnej Rzeki" okazał się sukcesem pod dwoma względami, zarówno finansowym, jak i artystycznym. Odnosząc popularność nie tylko w Australii, ale także w
Powstały w 1982 roku "Człowiek znad Śnieżnej Rzeki" okazał się sukcesem pod dwoma względami, zarówno finansowym, jak i artystycznym. Odnosząc popularność nie tylko w Australii, ale także w Stanach Zjednoczonych, stał się najbardziej kasowym filmem kina australijskiego do czasu powstania "Krokodyla Dundee". Uzyskał także uznanie krytyków, zapewniając sobie miejsce na listach najważniejszych filmów kinematografii australijskiej. Powstanie kolejnej części, kontynuującej historię, sześć lat później, jako "Powrót nad Śnieżną Rzekę" stało się zrozumiałe. Historia zaczyna się powrotem Jima, głównego bohatera poprzedniej części, po trzech latach nieobecności w rodzinne strony. Pozostawione przez niego okolice uległy zmianom, zmienili się także sami ludzie. Spotkanie z Jessicą, dawną ukochaną, upewnia Jima, iż warto będzie walczyć o ich wspólne szczęście, mimo otwartej niechęci ojca i rywala w osobie syna bogatego właściciela ziemskiego, będącego także kawalerzystą. Na dodatek szykuje się konflikt między właścicielami rozległych posiadłości ziemskich z ubogimi ranczerami z wyżej położonych terenów. Powstanie kontynuacji przyniosło szereg zmian względem poprzedniej części filmu, luźno opartej na znanym poemacie australijskiego twórcy, Andrew B. "Banjo" Patersona pod tym samym tytułem. Scenarzyści stworzyli autorską wersję dalszych wydarzeń, nieopartych już na twórczości poety. Dużym zmianom uległa obsada. Brakuje Kirka Douglasa, poprzednio wcielającego się w podwójną role Spura, poszukiwacza złota, oraz samego Harrisona, majętnego ranczera. Aktora zastąpił Brian Dennehy. Nieobecny jest także Jack Thompson, jako Clancy of the Overflow. Główni bohaterowie, czyli Tom Burlinson jako Jim i Sigrid Thornton jako Jessica pozostali bez zmian. Inaczej rozłożono akcenty fabularne, idąc w stronę melodramatycznych tonów. Znajomość poprzedniej części może okazać się pomocna. W pierwszej części ważnym wątkiem było dojrzewanie i wchodzenie młodego Jima w męski świat mieszkańców buszu. W kontynuacji główny bohater jest już doświadczonym, znającym prawa buszu ranczerem. Podkreślono rolę mateship, wątku charakterystycznego w filmach Nowej Fali kina australijskiego, tutaj pod postacią ukazania wyższości stylu życia ludzi z buszu nad bogatymi właścicielami ziemskimi, utożsamianymi z kolonialną obecnością Wielkiej Brytanii. To jednak obserwacje z tła, bowiem twórcy głównym wątkiem uczynili próby ponownego zejścia się głównych bohaterów. Miłość jednak nie zależy tutaj od uczuć, lecz od kalkulacji. W społeczności młodej Australii nadal liczy się genealogia rodzinna, jej pochodzenie, od którego zależą prawa i pozycja danej rodziny w hierarchii. Oboje bohaterowie wiedzą o ograniczeniach, jakie stawia im społeczeństwo. Należą do dwóch światów, które ustalili inni według kryteriów pochodzenia, a nie wnętrza człowieka. Idą pod prąd przyszłości narzuconej im przez otoczenie. Jessica początkowo stawia zdanie innych ponad własne uczucia, stawiając je na ostatnim miejscu. Ostatecznie jednak wybiera świat, w którym liczy się wykonana praca i uczucia, a nie miejsce urodzenia i sztywna etykieta. W tle nastrój budują sceny z udziałem jeźdźców i koni, portretowanych w mocno lirycznym stylu. "Powrót nad Śnieżną Rzekę" pozostaje filmem w starym stylu, jakim był również pierwowzór. Jest typowo australijskim w wykonaniu, w którym można odnaleźć cechy kina Australii z lat 70-tych. Opisując film wrażeniami wzrokowymi i głosowymi, usłyszymy tętent koni i szum buszu. Natura posiada urodę pocztówkową. Jest naturą poznaną, oswojoną dla ludzi w niej żyjących, będąc obcą osobom spoza tego świata. Sama kamera oczarowana jest krajobrazem piątego kontynentu. Celebrowana jest autentyczność tamtych czasów, fascynacja jazdą konną, piękno surowej przyrody i wspólnota ludzi buszu. Uznać można to także za wadę, bowiem widoczna jest anachroniczność filmu. Oceniając dzisiejszymi standardami kina "Powrót nad Śnieżną Rzekę" się nie obroni. Brakuje w filmie czegoś więcej niż tylko próby zakończenia całej historii. Widzowie, którzy odnajduję się w takich klimatach, nie będą zawiedzeni.