Recenzja filmu Spider-Man 3 (2007)
Sam Raimi

Cierpienia młodego superbohatera

Ponad półtora miliarda dolarów widzowie z całego świata wydali już na bilety by obejrzeć dwa filmy kinowe opowiadające o przygodach Spider-Mana. Nie ma wątpliwości, że już za kilka tygodni ta ...
Filmweb Sp. z o. o. Sp. k.
Ponad półtora miliarda dolarów widzowie z całego świata wydali już na bilety by obejrzeć dwa filmy kinowe opowiadające o przygodach Spider-Mana. Nie ma wątpliwości, że już za kilka tygodni ta kwota zwiększy się do dwóch miliardów i będzie jeszcze długo rosła bowiem wchodzący na nasze ekrany "Spider-Man 3" to najlepsza odsłona przebojowego cyklu.

Poprzedni film skończył się ucieczką Mary Jane sprzed ołtarza i połączeniem się jej z Peterem Parkerem, który starał się zdobyć serce ukochanej we wcześniejszych obrazach. Teraz są już parą, ale ich związek przechodzi poważny kryzys. Mary Jane Watson nie odnosi wymarzonego sukcesu na Broadwayu i musi podjąć pracę kelnerki, podczas gdy Spidey - a prywatnie jej chłopak - wyrasta na gwiazdę i ikonę Wielkiego Jabłka. To jednak nie wszystko. Harry Osborne chcąc pomścić śmierć swojego ojca przywdziewa strój Zielonego Goblina i jako jego nowe wcielenie wyrusza na ulice Nowego Jorku w poszukiwaniu Spider-Mana. W tym samym czasie z więzienia ucieka groźny przestępca Flint Marko. Przypadkiem dostaje się na teren laboratorium i zamienia się w Sandmana - istotę o ciele z piasku. To jednak wciąż nie wszystko. Z kosmosu przybywa groźny symbiont - Venom, który zastępuje dotychczasowy strój Spider-Mana. Pająk jest silniejszy i sprawniejszy niż kiedykolwiek, ale symbiont ma na niego zdecydowanie zły wpływ...

Tak w bardzo dużym skrócie przedstawiają się atrakcje jakie czekają was podczas projekcji najnowszego filmu o przygodach Spideya. Sam Raimi i jego współpracownicy poszli w podobną stronę, co rok wcześniej twórcy "X-Men: Ostatni bastion", zrobili to jednak z dużo lepszym skutkiem. Umieszczając w filmie sporą ilość komiksowych superbohaterów nie zapomnieli o ich dokładnym przedstawieniu. Za postaciami zarówno Sandmana jak i Venoma kryją się konkretne historie i konkretni ludzie. Wrogowie Pająka nie są tylko po to, żeby efektownie zaprezentować swoje moce. Każdy z nich walczy o coś innego, każdy też ma inne powody by nie darzyć Parkera zbytnią sympatią.

W "Spider-Manie 3" twórcy sięgnęli nieco głębiej do mitologii głównego bohatera. W obrazie pojawia się między innymi postać Gwen Stacy, pierwszej ukochanej Parkera i - jak utrzymują niektórzy fani - jego jedynej prawdziwej miłości. Stacy została zabita przez Zielonego Goblina w 121 zeszycie "The Amazing Spider-Man" co w 1973 roku, kiedy komiks trafił do sklepów, wywołało olbrzymią sensację wśród fanów niewiedzących do tej pory, że ich ulubieńców również może dotknąć tragedia.

W filmie Gwen nie odgrywa aż tak znaczącej roli jak w komiksowej biografii Spideya, ale wprowadza nieco zamieszania do serca Parkera, który przez większą część projekcji miota się pomiędzy poczuciem obowiązku, a miłością do M.J. Scenarzyści Sam Raimi, Ivan Raimi i Alvin Sargent zafundowali tym razem swoim bohaterom nie tylko bogatą galerię czarnych charakterów, ale również pokaźną dawkę emocji. Parker, Mary Jane i Osborne wątpią, bywają okrutni, ale nie wstydzą się też łez, które w ich oczach pojawiają się nad wyraz często (w finale udziela się to również co bardziej wrażliwym widzom).

"Spider-Man 3" to rozbudowana, niemalże epicka historia, ale również spora dawka humoru. Sam Raimi doskonale miesza ze sobą akcenty komediowe z dramatycznymi. Epizodyczna rola niezawodnego Bruce'a Campbella, który tym razem pojawia się jako szef sali francuskiej restauracji, rozbawi was do łez, podobnie jak maksiarskie zachowania "odmienionego" Petera Parkera, czy jego taneczno-muzyczne popisy na parkiecie. Znajdzie się również coś dla najbardziej zagorzałych fanów. Słynna piosenka "Here Comes the Spider-Man", którą w części pierwszej wykonywał samotny gitarzysta w metrze, a w sequelu mocno fałszująca Azjatka ze skrzypcami, tym razem pojawia się w aranżacji na orkiestrę dętą. Nie zabrakło także niezawodnego Stana Lee. Twórca Pająka gości się na ekranie przez kilka sekund, zatem jeśli nie chcecie go przegapić nie możecie odrywać oczu od ekranu.

To jednak nie będzie trudne. Sam Raimi zdecydował się na ryzykowny krok i historię Spideya opowiedział w ciągu prawie 2,5 godziny. Wcześniej w podobny sposób postąpił Bryan Singer realizując "Supermana: Powrót", ale nie udało mu się znaleźć złotego środka pomiędzy akcją, a sercowymi rozterkami Człowieka ze Stali w wyniku czego powstał film mocno nudnawy. Raimi tego błędu nie popełnił. W "Spider-Man 3" z matematyczną precyzją zostały połączone emocje i widowiskowość, projekcja upływa jak "z bicza strzelił".

Najnowszy film o Pająku w dużo większym stopniu niż poprzednie opiera się na efektach. W pierwszej części Zielony Goblin nosił ohydną plastikową maskę, w drugiej doktora Octopusa odtwarzał Alfred Molina, któremu cyfrowo dorysowano jedynie mechaniczne macki. Tym razem Spidey walczy z zupełnie innymi przeciwnikami. Sandman składa się z piasku i jego ciało potrafi przybierać dowolne formy a Venom w "wykonaniu" Eddiego Brocka opatrzony jest kolekcją pokaźnych zębów. Specjaliści od efektów specjalnych zrobili wiele, żeby te postaci wyglądały na ekranie wiarygodnie (choć szczęka Venoma nie dorównuje komiksowej, pozbawiona jest również charakterystycznego języka).

Między innymi dzięki czarnym charakterom "Spider-Man 3" jest najbardziej spektakularną częścią trylogii. Zaraz na samym początku jesteśmy świadkami walki Spideya z nowym Zielonym Goblinem, później do akcji wkracza Sandman, a potem również i symbiont. Pająk bierze udział w akcji ratunkowej na szczycie wieżowca, by za chwilę zmierzyć się z Flintem Marko w nowojorskich podziemiach, a w finale stawić czoła zarówno jemu jak i Venomowi w spektakularnym pojedynku. Wyjątkowe moce przeciwników sprawiają, że Spidey musi się nieźle napocić, żeby sprawiedliwości stało się zadość, ale dzięki temu my mamy na co popatrzeć. Sceny akcji przedstawione w "Spider-man 3" na długo pozostaną w waszej pamięci.

Kiedy w styczniu wytwórnia Columbia Pictures ogłosiła, że zatrudniła Davida Koeppa do napisania scenariusza czwartego filmu opowiadającego o przygodach Pająka, odniosłem się do tego pomysłu bardzo sceptycznie. W końcu, co za dużo, to nie zdrowo, czego najlepszym dowodem jest przykład Mrocznego Rycerza, który po klęsce "Batmana i Robina" na wiele lat zniknął z kin. Po obejrzeniu "Spider-Mana 3" zaczynam się jednak wahać. Jeśli Sam Raimi nie straci formy, a zwyżkowa tendencja filmów zostanie utrzymana, to już dziś mogę powiedzieć - proszę o więcej.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 66% uznało tę recenzję za pomocną (58 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (7)

zobacz wszystkie