Recenzja gry

Beyond: Dwie dusze (2013)
David Cage
Jacek Jarzyna
Elliot Page
Małgorzata Socha

Pomiędzy życiem a śmiercią

Po sporym sukcesie "Heavy Rain" jego twórcaDavid Cagezarzekał się, że już nie zrobi kolejnego interaktywnego thrillera i spróbuje czegoś nowego. Jego nowy tytuł to prawdziwa hybryda gatunkowa z ...
Po sporym sukcesie "Heavy Rain" jego twórcaDavid Cagezarzekał się, że już nie zrobi kolejnego interaktywnego thrillera i spróbuje czegoś nowego. Jego nowy tytuł to prawdziwa hybryda gatunkowa z elementami dramatu psychologicznego, science fiction, fantasy, kina akcji, a także... kina drogi. Nikt się jednak nie spodziewał, że będzie próbował odpowiedzieć na pytanie, czy istnieje życie po życiu.

Jodie Holmes już od dzieciństwa była napiętnowana z powodu swojego niezwykłego towarzysza Aidena. Aiden to byt astralny, który towarzyszy naszej bohaterce na każdym kroku i może między innymi poruszać przedmiotami, nie wie ona, czemu akurat ją spotkał ten "zaszczyt", przez który nawet nawet rodzice się od niej odwrócili, umieszczając ją w specjalnym ośrodku pod okiem Nathana Dawkinsa. Jodie przechodzi pod jego okiem szkolenie, dzięki któremu ma się nauczyć kontroli nad Aidenem. Nie ma jednak pojęcia, że nad wszystkim czuwa organizacja rządowa żądna wykorzystania jej możliwości.



Zarys fabuły brzmi trochę jak z taniego filmu powstałego na fali popularności "Z Archiwum X", ale tym razem w odróżnieniu od "Heavy Rain" to nie intryga jest tutaj mocną stroną, a przeżycia głównej bohaterki. Poznajemy ją już przy narodzinach i obserwujemy, jak dorasta, dzięki czemu jesteśmy w stanie bardziej się z nią zżyć. Oglądamy ją w najróżniejszych sytuacjach. Od sprzątania mieszkania po walkę na Bliskim Wschodzie. Początkowo trudno zrozumieć, dlaczego historia przedstawiona została w sposób niechronologiczny. Ba, sam dalej nie jestem do końca tego pewien, bo wytrąca nas to trochę z immersji, ale dzięki temu twisty fabularne lepiej działają, więc można te zabiegi formalne wybaczyć.

Rozgrywka dalej jak w "Heavy Rain" i "Fahrenheit" opiera się na wciskaniu kombinacji klawiszy zwanych Quick Time Events (w skrócie QTE) w czasie różnorodnych scen akcji. Jednak tym razem jest ich zdecydowanie mniej i są prostsze przez włączenie się spowolnienia czasu w chwili, gdy trzeba tego dokonać. W zależności od wybranego poziomu trudności może nam się wyświetlać strona, w którą trzeba wychylić analog lub nie. Nowością jest przełączanie się między Jodie (widok TPP) a Aidenem (widok FPP). Możemy dokonać tego w praktycznie każdym momencie gry, jednakże Aiden ma bardzo ograniczone pole manewru i może się poruszać tylko między z góry ustalonymi przez developerów punktami. W skład jego możliwości wchodzi poruszanie przedmiotami, straszenie ludzi, a także w nielicznych momentach opętywanie i zabijanie.

Całość tak jak w poprzednich dwóch grachCage'ajest podzielona na rozdziały, które możemy powtarzać i przechodzić na różne sposoby. Jednak w stosunku do "Heavy Rain" system wyborów moralnych jest sporym krokiem w tył. Gra jest o wiele bardziej liniowa, wybory moralne nie wpływają na scenariusz (poza tymi z ostatnich 2 godzin gry) i nasza postać poza jednym momentem nie może zginąć. Pamiętam, jak w "Heavy Rain" bałem się, czy jak nie trafię jakiegoś QTE, to moja postać nie umrze, tutaj niestety tego nie ma. Trochę to też winna wspomnianego niechronologicznego prowadzenie fabuły i brakiem innych grywalnych postaci poza Jodie.Jednak to nie jest do końca samograj, jak pisali recenzenci. Fabuła nie popchnie się czasami bez naszej ingerencji, a nic nie wciskając, przy QTE dostaniemy po prostu najgorsze zakończenie.



Największą rewolucją miało być jednak niespotykane dotychczas wykorzystanie gry aktorskie w grze.Cage, tworząc "Fahrenheita", marzył o zatrudnieniu do głównej roliLeonardo DiCaprio, ale aktor wtedy stwierdził, że technologia nie jest jeszcze na tyle zaawansowana, żeby przenieść niuanse gry aktorskiej do gry wideo i odmówił. Minęły lata, technologia ruszyła do przodu iCagemógł spełnić swoje marzenie. Do ról wBeyondzatrudniłEllen PageiWillema Dafoe. Za pomocą technologii Motion Capture był w stanie przenieść najdrobniejsze elementy mimiki twarzy. W połączeniu z grafiką, która wyciska z PS3 ostatnie soki, dało to znakomity efekt. Gra pobiła pod względem odwzorowania mimiki "L.A. Noire". Ogólnie strona techniczna to mocna strona tytułu i wielkie pożegnanie odchodzącej generacji pod tym względem. Gdybym miał się do czegoś przyczepić, to do momentami kulawej animacji i tego, że Jodie dosyć wolno się porusza.



Pod względami scenopisarstwaDavid Cageznowu poszalał, nie zawsze w dobrym znaczeniu tego słowa. Postaci i relacja między nimi są dosyć ciekawe, ale warstwa metafizyczna jest po prostu banalna. Po temacie życia po życiu można było się spodziewać się czegoś o wiele bardziej ambitnego. Jednak to, czegoCage-scenarzysta nie umie, nadrabia toCage-reżyser. Wszelkie scenariuszowe banały zostają przykryte świetną wrażliwą reżyserią. Całość wzrusza i wzbudza multum emocji, ale rzadko wchodzi na terytorium ogromnej ckliwości (chociaż to też się zdarza). Po prostu świetnie sprzedany banał, któremu pomaga dobra strona muzyczna. Można ją podzielić na tę, która ma ilustrować sytuację dramatyczną i tę od scen akcji. Pierwsza jest zdecydowanie lepsza, posiada sporą dozę magii. Muzyka towarzysząca nam przy scenach akcji jest w typowym stylu dla ostatnich dokonańHansa Zimmera, który jest współautorem ścieżki, czyli trochę bez wyrazu i wtórna, ale w miarę się sprawdza.

Podstawowym pytaniem jest, czy to dalej gra video czy już coś innego? To już pełnokrwisty interaktywny film, będący przede wszystkim genialnym przeżyciem emocjonalnym, ale dający małą wolność w rozgrywce. W odróżnieniu od "Fahrenheit" jest jednak od początku do końca konsekwentny w swojej konwencji bajki sci-fi. Zapewnia masę wzruszeń i emocji, a wszystko to okraszone jest świetnymi scenami akcji w różnorodnych miejscówkach i przyzwoitym czasem rozgrywki oscylującym wokół 10 godzin. Fani poprzednich dokonańCage'abędą zachwyceni i ich nie muszę przekonywać, a antyfanów nie przekonam. Na pewno jest to świetna odtrutka na taśmowo produkowane tytuły od EA i Ubisoftu za sprawą oryginalności.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
81% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (26 głosów).
Udostępnij:
David Cage, szef Quantic Dream, wreszcie przestał się mitygować. W ostatnich grach ("Fahrenheit" i "Heavy Rain") nieśmiało wrzucał wtręty rodem z serialu "Z archiwum X". ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 79%