Gangsterskie opowieści

Ostatnia dekada była dla serii "Mafia" pasmem porażek. Świetna "Mafia 2" nie sprzedała się wystarczająco dobrze, by uchronić 2K Czech przed upadkiem, a przeciętna "Mafia 3" miała już wszelkie ...
"Mafia: Edycja Ostateczna" - recenzja
Ostatnia dekada była dla serii "Mafia" pasmem porażek. Świetna "Mafia 2" nie sprzedała się wystarczająco dobrze, by uchronić 2K Czech przed upadkiem, a przeciętna "Mafia 3" miała już wszelkie predyspozycje, by posłać ją ostatecznie do piachu. Tak się jednak nie stało – ku radości fanów studio Hangar 13 postanowiło złapać się za bary z legendarną częścią pierwszą, wydaną niemal 20 lat temu. "Czeskie GTA" odznaczało się poważniejszym klimatem, realistycznymi mechanikami oraz fenomenalną (jak na owe czasy) fabułą. Pytanie – na ile dobrze legenda wpasowuje się w dzisiejsze trendy?



Opowieść nowej-starej "Mafii" to przeniesiona wprost z początku XXI wieku historia taksówkarza, który wbrew spokojnemu przysposobieniu wrzucony jest do gangsterskiego świata. Na swej drodze spotyka Paula i Sama, którym pomaga uciec z opresji i którzy następnie udzielają mu wstępu do rodziny Salieri. Chociaż scenariuszowe ramy remake‘u opierają się twardo na fundamentach oryginału, to nadbudowa została w olbrzymim stopniu zmodyfikowana. Widać to już po charakterze protagonisty, który z kryształowego gangstera o gołębim sercu stał się bardziej realistycznym everymanem. Bo chociaż wciąż widzimy Tommy‘ego jako "tego dobrego", to w kluczowych momentach scenarzyści dobitnie przypominają, że obserwujemy karierę gościa, który na skinienie dona zastrasza, okrada i pozbawia życia kompletnie nieznane mu osoby, litość okazując wyłącznie kobietom i przyjaciołom. 



Sporo uwagi scenarzyści poświęcili drugiemu planowi. Szczególnie błyszczy tu Sarah, która w grze z 2002 była postacią z kartonu, tu natomiast naprawdę zaskakuje mocnym charakterem i zdecydowanie silniejszą pozycją w opowieści. Świetnie wypada także Salieri – zamiast ospałej kalki don Vito Corleone, mamy tutaj archetyp włoskiego patriarchy, który bywa wyrozumiały, ale też okrutny i porywczy. Nawet pomysł na kompletnie odmienioną postać Pauliego ostatecznie się broni – chociaż początkowo irytował mnie swoją nadekspresją, to ostatecznie poruszyła mnie tragiczna historia błazna, który marzy o przebiciu szklanego sufitu. Jestem jednak zdania, że twórcy mogli lepiej dobrać aktora głosowego (tyczy się to z resztą wielu innych postaci). 



"Edycja Ostateczna" porzuca nudne odhaczanie punktów na mapie z "Mafii 3" i przywraca znaną z oryginału prostą strukturę rozgrywki, opartą na zamkniętych misjach. Nie obyło się jednak bez zmian w tempie. Wszystko dzieje się tu szybciej – wiele rozdziałów zostało skróconych o żmudne przemierzanie miasta, które dzisiaj już jawi się jako zbędny zapychacz, wtedy zaś było wpisane w niespieszne tempo opowieści. Strzelaniny także zostały przemodelowane – implementacja systemu osłon zdecydowanie unowocześniła tę sferę gameplayu. Nie oznacza to, że gra bezmyślnie podąża za trendami, ignorując specyfikę pierwszej "Mafii". Na klasycznym poziomie trudności zachowuje bowiem kultowe elementy realizmu (brak regeneracji zdrowia, odrzucanie pozostałych w magazynku pocisków przy przeładowaniu). Równie bezwzględny jest też model jazdy – niesławny etap z wyścigiem jest tu niemal tak samo frustrujący, co w oryginale. 



Graficznie tytuł wpisuje się w wyższą średnią półkę, chociaż do prezentowanych tuż po zapowiedzi screenów jest daleko. Lost Heaven potrafi jednak zachwycić pięknie odświeżoną architekturą oraz wyjątkowo malowniczym światłem. Warto wspomnieć o dobrej optymalizacji wersji PC – na 6-letnim GTX980 nowa "Mafia" nie miała problemów z płynną rozgrywką na wysokich ustawieniach graficznych w rozdzielczości fullHD. Z opinii osób grających na PS4 wynika niestety, że na konsolach tytuł boryka się z dużymi problemami z doczytywaniem tekstur oraz draw distancem.

Duże wrażenie zrobiła na mnie kreacja realiów epoki oraz wizja samego miasta. Widać tu jak na dłoni olbrzymie serce Hangar 13 do researchu, który stanowił przecież jeden z (nielicznych) mocnych punktów "Mafii 3". Już wożąc klientów na początku gry, obserwujemy tu następstwa czarnego czwartku i krajobraz zniszczonej kryzysem Ameryki – galopujące bezrobocie i ekonomiczny marazm mieszkańców Lost Heaven. Gra opowiada o tym dramacie w najlepszym stylu, czyli poprzez rozgrywkę – na ulicach natykamy się na wiece pracownicze, a ściany budynków pokrywają plakaty informujące o kolejnych protestach. Słuchając radia, możemy też usłyszeć o rządowych planach ratowania gospodarki, niepokojach związanych z prohibicją, a nawet o nadciągającym nad Europę widmie hitleryzmu. Wszystko to składa się w obraz zdecydowanie bogatszy niż w pierwowzorze, który realia historyczne traktował raczej z chłodnym dystansem.



Za sprawą "Edycji Ostatecznej" Hangar 13 zrehabilitowało się po przeciętnej "Mafii 3". To godna rewizja kultowego oryginału i chociaż zdarzają się sceny, w których ewidentnie zabrakło umiejętności scenariopisarskich, to jednak w skali całego scenariusza tytuł się broni. Warto wybaczyć jej drobne potknięcia, ponieważ podchodzi do adaptacji ambitnie, nie tracąc przy tym ani na moment szacunku do oryginału.
1 10
Moja ocena:
8
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
80% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (15 głosów).
Udostępnij: