Recenzja wyd. DVD filmu

Kompania braci (2001)
Richard Loncraine
Mikael Salomon
Damian Lewis
Dale Dye

Genialna kronika kampanii zachodnich aliantów

"Szeregowiec Ryan" dał sygnał do wielkiej ofensywy kina wojennego, trwającego w zgniłym stereotypie naciąganych przygodówek, nadając mu coś na kształt namacalnego "hiperrealizmu". "Kompania ...
"Szeregowiec Ryan" dał sygnał do wielkiej ofensywy kina wojennego, trwającego w zgniłym stereotypie naciąganych przygodówek, nadając mu coś na kształt namacalnego "hiperrealizmu". "Kompania Braci", wspólny projekt dwójki od "Ryana", czyli Spielberga i Hanksa, to ekranizacja bestsellerowej książki Stephena Ambrose'a, opisującej szlak bojowy legendarnej, elitarnej Kompanii E 101. Dywizji Powietrznodesantowej, zwanej "Krzyczącymi Orłami". Dlaczego akurat losy tej jednostki posłużyły za kanwę tego arcydzieła kina wojennego? Ze względu na dokonania i szlak bojowy. 101. była praktycznie wszędzie, gdzie coś się działo, uczestniczyła w każdej z największych bitew walk na zachodzie. Niesamowita jest także historią każdego ze spadochroniarzy. Te pojedyncze zdarzenia, ludzkie epizody, raz śmiertelnie straszne, innym razem wręcz komiczne, to prawdziwe świadectwo prawdziwej wojny. Takiego materiału nie można było zmarnować. I nie zmarnowano.

Każdy z 10-ciu odcinków serialu wbija w ziemię realizmem, szokuje formą, zaciekawia opowiadaną historią pełną smaków zawartych w fantastycznych przygodach frontowych zwykłych ludzi, którzy są na obcym kontynencie by zabijać obcych żołnierzy. Frontowa alienacja, załamania psychiczne, obrazy masakry, wartka akcja czy nawet momenty ciszy i spokoju składają się na obraz prawdziwego oblicza wojny, oblicza szukanego od lat, odkrytego właśnie w nurcie realizmu, który do dziś rządzi tym gatunkiem filmowym. "Kompania braci" to niemalże dokument z linii walk, swoista kronika marszu ku wyzwoleniu Europy. Zdjęcia kręcone z ręki, dynamiczna kamera latająca na boki, operatorzy biegnący za żołnierzami, skaczący z nimi do okopów, zdają się dzielić trudy z bohaterami opowieści. Oświetlenie i kręcenie na wąskiej taśmie, dające wyblakłe kolory, przybierające czasem barwy tak szare i "brudne", że aż namacalne, to chwyty zastosowane już w "Szeregowcu Ryanie". Tu jednak atuty nowoczesnego sprzętu filmowego wykorzystano lepiej, i to o wiele. Mistrzostwo, genialne zabiegi sprawiające, że przeżywamy wojnę ramię w ramię z bohaterami ze 101. Widz może nawet zapomnieć się, że siedzi wygodnie w fotelu w salonie i siedzenie to może zamienić na ławkę w samolocie desantowym, gdzie odłamki i ogniste pociski brzęczą pieśń śmierci koło uszu. Całości dopełniają wywiady z weteranami, będące żywym świadectwem najstraszniejszego konfliktu w dziejach, oraz dobra muzyka Michaela Kamena, dość rzadko towarzysząca wydarzeniom. Czegoś takiego nigdy przedtem nie stworzono. To trzeba nie zobaczyć, ale przeżyć.

Co się tyczy wydania tego majstersztyku na DVD jest niemal równie dobrze jak z samym filmem. Piękne opakowanie i projekt graficzny 6-cio płytowej edycji dumnie wręcz ozdabia domowy zbiór filmów. Format obrazu jest doskonały, dźwięk nagrany w systemie głośników 5.1 to rzecz absolutnie niesamowita, potęgująca po mistrzowsku odgłosy walk frontowych. Dzięki fenomenalnej warstwie technicznej odbiór "Kompanii Braci" jest doprawdy wyśmienity. Szósta płyta zawiera dodatki, w skład, których wchodzą min. wywiady z weteranami, film dokumentalny o Kompanii E, sylwetki żołnierzy wraz ze zdjęciami z filmu i interaktywna kronika II wojny światowej. Wszystko pięknie, tyle, że po angielsku. Dystrybutor nie zadbał o tłumaczenie, a szkoda, to dość spore zaniedbanie, zwłaszcza zważywszy na cenę wydania. To małe nieporozumienie nie powinno jednak psuć ogólnego wrażenia po wyjątkowym seansie.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
87% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (92 głosy).
Udostępnij:
"Nie... ale służyłem w kompani Bohaterów". Takiej odpowiedzi udzielił swojemu wnukowi Major Richard D. Winters dowódca Kompanii E, drugiego batalionu, 506 Spadochronowego ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 95%