pseudointelektualne brednie

greenaway próbuje odwolan do felliniego, ale gdzie mu tam do niego, mozna lubic lub nie jego specyficzne kino- miejscami naprawde interesujace i godne uwagi- ale ten film to zwykle byle co niegodne uwagi, lepiej wziac sie za inne pozycje tego twórcy- tym razem mu nie wyszlo.

1

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: