Upadek kina

Infantylna bajka o ludziach, którzy mają supermoce i muszą ratować świat. Ten odgrzewany po raz kolejny kotlet, którym jarają się tylko pryszczaci nastolatkowie lub ludzie, którzy zatrzymali się mentalnie w takim wieku, ma 25. miejsce na topliście Filmwebu. Przed "Gladiatorem". Przed "Leonem Zawodowcem". Przed "Zapachem kobiety". Tak, te czasy można już chyba nazwać upadkiem kina.

92
  • 1. Infantylna bajka o ludziach, którzy mają supermoce i muszą ratować świat.

    Tak to jest jak się ogląda film, uwaga, O KOMIKSOWYCH SUPERBOHATERACH.

    2. Ten odgrzewany po raz kolejny kotlet

    Pudło. To jest kontynuacja i połączenie wszystkich części w całość.

    3. którym jarają się tylko pryszczaci nastolatkowie lub ludzie, którzy zatrzymali się mentalnie w takim wieku,

    No i wyszedłeś na dupka, gratulacje.

    4. ma 25. miejsce na topliście Filmwebu.

    Ponieważ ludziom się podobało? Na tym polega kino. Tworzy filmy, które mają podobać się ludziom

    5. Przed "Gladiatorem". Przed "Leonem Zawodowcem". Przed "Zapachem kobiety".

    Pierwsze uno: te filmy mają swoje lata na karku, wtedy były inne gusta
    Drugie uno: Filmy przez ciebie wymienione mają całkowicie inny gatunek, celują w zdecydowanie węższą grupę odbiorców
    Trzecie uno: To był NAPRAWDĘ dobry film

    6. Tak, te czasy można już chyba nazwać upadkiem kina.

    Ostatnio filmy kinowe nie są najlepsze, ale tutaj to się po prostu przywaliłeś, bo ci się nie podobało.

    ---

    Twój komentarz jest upadkiem pisania komentarzy.

    • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

    • Jeżeli ten produkcyjniak jest kontynuacją i połączeniem wszystkich części w całość, to można go określić nie tyle mianem odgrzewanego kotleta, ile raczej mianem odgrzewanego kotleta do potęgi, kotleta w stanie rozkładu, innymi słowy cuchnących, gnijących odpadków.

      • długo nad tym myślałeś, czy ktoś ci pomógł?

        Jeżeli wojna bez granic jest dla ciebie odgrzewanym kotletem... to super, bo szczerze mówiąc mało mnie obchodzi jak bardzo cierpiałeś oglądając ten film.

        Mi się podobał :)

        • W przeciwieństwie do ciebie nie jestem kaleką intelektualnym, nie potrzebuję więc tak jak ty wsparcia kogoś, kto podpowie co i jak myśleć. Te popłuczyny filmowe, wywołujące u ciebie ewidentnie nie tylko oszołomienie, ale również dziwnego rodzaju infantylny fanatyzm, mogą stanowić prawdziwą pożywkę dla myśli jedynie dla osób o ograniczonej zdolności do samodzielnego myślenia i wąskich horyzontach zainteresowań. Oglądanie tego filmiku nie wiązało się dla mnie z cierpieniem, a tylko i wyłącznie ze znudzeniem i niesmakiem, poza tym momentami przysypiałem, więc nie było tak źle.
          Mnie z kolei w ogóle nie obchodzi, (i nie napiszę że szczerze, bo szczerość jest dla mnie normą, a ktoś, kto podkreśla, że mówi coś szczerze, oznajmia tym samym, iż zazwyczaj jest nieszczery, zakłamany), jak duże podniecenie i piski zachwytu wywołał w twoim przypadku ten sztampowy produkcyjniak.
          Informacja, że ta słabizna podobała ci cię, nie była potrzebna, bo to wynika wprost z twojej oceny tego filmu oraz z treści i formy twojego postu, ale rozumiem, że dla osób twojego pokroju to za mało.

          • Rozumiem, że się Tobie film nie podobał. Szanuję to, ale obrażanie innych bo się komuś podobał? Porównywanie kina superbohaterskiego do Gladiatora to jak porównywanie jedzenia lodów do schabowego. Schabowy jest potrzebny, ale lody są smaczne (dają więc przyjemność więc też są potrzebne). Wszystko ma swoje znaczenie, ale też nie wszystko jest dla wszystkich. Kino nie upada gdyż powstaje wiele niszowych, ambitnych produkcji. Lekkie kino superbohaterskie też jest potrzebne, ale jak ze wszystkim trzeba rozsądku. Lody raz kiedyś nikomu nie zaszkodzą (no chyba, że masz alergię na laktozę). Pozdrawiam

            • Czy możesz wskazać, z łaski swojej, w którym ze swoich postów porównałem rzekomo "Gladiatora" do jakiegokolwiek innego filmu? Tak się akurat zresztą składa, iż "Gladiator" nie cieszy się moim szczególnym uznaniem.
              A co do obrażania innych, to dostosowuję ton swoich postów do tonu tych, na które odpowiadam. Nie przeczę, że w moich komentarzach jest trochę złośliwości, ale nie sądzę, żeby można je było uznać za obelżywe.

            • Jeszcze jedno. Schabowy nikomu do niczego nie jest potrzebny. Ludzie, którzy jedzą schabowe, czy też szerzej rzecz ujmując, jedzą mięso, spożywają je nie dlatego, że muszą, bo takiego przymusu przecież nie ma, nie dlatego, że mięso jest niezbędne w diecie człowieka, bo nie jest, a tylko i wyłącznie dlatego, że chcą i lubią je jeść. Co zaś do lodów, to nie wszyscy za nimi przepadają, nie zawsze też są smaczne; ja sam, choć lody jadam sporadycznie, trafiałem zarówno na takie, które były pyszne, jak i na takie, które były dość podłe w smaku.
              Powyższe odnosi się nie tylko do pożywienia, ale również do filmów (żeby nie było, iż wypisuję coś nie na temat).

              • aleś przywalił. Człowiek biologicznie jest wszystkożercą. Ba nawet mamy kły. Ale jak się spało na biologii to i się teorie próbuje głupawe tworzyć.

                Co do filmu, a oglądnąłeś w ogóle?

                Bo z tego co piszesz to nie.

                • Naucz się czytać ze zrozumieniem. Co zaś do głupawych teorii których, jak się zdaje, jesteś piewcą, to przedstaw jakiekolwiek rzetelne badania naukowe wykazujące, że spożywanie mięsa jest człowiekowi bezwzględnie niezbędne do życia i zachowania zdrowia, oraz wyjaśnij, jak to się dzieje, iż miliony wegan i wegetarian na całym świecie nie tylko są w stanie przeżyć na diecie bezmięsnej, ale również bardzo często w dobrym zdrowiu? Jak wykazało wiele badań porównawczych diet oraz różnych grup żywieniowych (Davey i współpracownicy, 2003; Rizzo i wsp., 2013; Key i wsp., 2014; Orlich i wsp. 2014,; Clarys i wsp., 2014, i inne) najzdrowszą ze wszystkich jest odpowiednio zbilansowana dieta wegańska, z kolei według wyników innych badań (AHS; AHS-2; EPIC-Oxford, i inne) diety wegetariańskie charakteryzują się mniejszym niż diety mięsne ryzykiem wystąpienia wielu chorób, w tym niektórych rodzajów nowotworów, natomiast takie instytucje jak np.: American Dietetic Association, Dietitians of Canada, Canadian Paediatric Society, Harvard Medical School, British Nutrition Foundation, stoją na stanowisku, iż właściwie skomponowane diety wegetariańskie, wśród nich diety ściśle wegańskie, zaspokajają należycie zapotrzebowanie pokarmowe, są zdrowe i odpowiednie dla osób na wszystkich etapach życia.
                  Rozumiem, że uznajesz, iż jedynie osoby wyrażające się o filmie pochlebnie mogły go oglądać (wedle Ciebie "oglądnąć"), te zaś, których oceny są nieprzychylne, stanowczo nie. Jakie to wygodne, choć razi głupotą i infantylizmem.

      • Raczej bym określił to zmieleniem wszystkich kotletów i podgrzaniem w mikrofali jako jednego superkotleta, który wygląda jak gó*no, a smakuje jeszcze lepiej.

      • W latach 80-tych i 90-tych również powstawało wiele odgrzewanych kotletów, z tą różnicą, że obecnie na topie są filmy superhero, a dawniej dominowało kino sensacyjne. Nie dziwie się, że ludziom się podoba Avengers, skoro w latach 80-tych ludzie zachwycali się Zabójczą bronią. Czasy się zmieniają, podobnie jak gusta, do których kino się dostosowuje. Najlepszym komentarzem do tego jest film ,,O północy w Paryżu''. Polecam. Świetny film!!!

    • filmów nie robi się po to aby podobało się ludziom, żadne dzieło się w ten sposób nie robi, czy to muzyka, film czy książka i tak dalej, dzieła robi się po to aby wyrazić swoje myśli, refleksje, uczucia, opinia innych osób to sprawa (a przynajmniej powinna być) drugorzędna bo inaczej zaczyna się tworzyć rzeczy dla opinii, co za czym idzie dla kasy co już rzadko idzie w parze z jakością

    • AHA czyle chcac nakrecic oklepany az do porzygu z powielanymi schematami i fabula film ktorych byly setki wczesniej wystarczy nakrecic kilka jego czesci - wtedy nie bedzie mozna tego nazwac 'odgrzewanym kotletem' - logika typu: ynteligentny inaczej

  • Musisz mieć smutne życie bez wyobraźni

    • Na deficyt wyobraźni cierpią chyba właśnie Ci, którzy ekscytują się bez opamiętania tego rodzaju jałową, pustą, sztampową, płaską, bzdurną, porażająco schematyczną, do bólu ograną i przewidywalną filmową breją. Osoby o bogatej wyobraźni nie muszą jej pobudzać i wzmacniać za pomocą takiej bezwstydnie wprost szmirowatej papki.

      • Zero argumentów

        • Zero argumentów na co? Czyżby na to, że wszystkie określenia jakich użyłem w odniesieniu do filmu są zasadne? Zapewne, pozostanę jednak przy samej ocenie, którą zawiera mój wcześniejszy post; szkoda mi po prostu czasu na analizowanie tak marnego filmidła, na wytaczanie jakichkolwiek argumentów wykazujących jego słabości, wolę swój czas poświęcić czemuś zdecydowanie bardziej wartościowemu i produktywnemu. Możesz uważać ten film za niezrównane arcydzieło i wielbić póki Ci sił starczy, to mi nie przeszkadza. Twój gust, Twój problem.

          • A jednak miałeś czas by pisać ten komentarz xD

            • Dwie minuty na każdy post, tyle czasu dla tego filmu mogłem poświęcić, na więcej nie zasługuje. Chciałem też, przez grzeczność, odpowiedzieć na Twoje posty skierowane bezpośrednio do mnie, na więcej odpowiedzi jednak nie licz, ponieważ definitywnie kończę zajmowanie się tym "dziełem".

              • Całkowicie zgadzam się z Twoją argumentacją. Dodam, że błędne jest założenie, że gusta całego świata zmieniły się w ciągu kilku lat. Konwencja komiksowego superbohatera sięga początków XX wieku i jest na nowo odgrywana w kinie od kilkudziesięciu lat. Nie jest to rzecz nowa, a na pewno nie nowsza od tej w Gladiatorze itd. To zupełnie inne konwencje. Jest masa filmów z lat 70 nawet, które dziś ogląda się przyjemnie. Sięganie dalej to już jednak zajęcie dla fanów, znawców i bardziej kompetentnych widzów. Zgadzam się również, że obecnie pompowana przez wielki biznes moda, wręcz odrodzenie konwencji superbohaterów, nie wydała na świat żadnego wybitnego dzieła. Sukces komercyjny tego pokroju osiąga się poprzez sprawny marketing i zaspokajanie gustów masowego odbiorcy, zaspokajanie oczekiwań jak najszerszej rzeszy klientów. Nie świadczy to o tym, że film jest dobry, ale że się podoba, tak jak wytwór kultury popularnej podoba się niekompetentnemu widzowi oczekującemu prostej rozrywki, określonej konwencji, sztampy bez wychodzenia poza bezpieczne, znane ramy.

                • Tak samo jak o dobrej jakości dzieła nie świadczy opinia kilku aroganckich bufonów którzy próbują się dowartościować wywyższaniem się ponad innych...

                • Zarzut wywyższania się ponad innych jakimś dziwnym przypadkiem trafia pod adres wszelkich znawców, którym chciało się sięgnąć głębiej, czegoś dowiedzieć i nabyć kompetencje, ze strony masowego widza z kompleksem niższości, który im mniej wie, tym mocniej jest przekonany o swoich kompetencjach.

                • Wiesz, ten zarzut bycia "arroganckim bufonem próbującym się dowartościować poprzez wywyższanie się" był bardziej skierowany w stronę autora tematu, i tego drugiego chamskiego typa... ty wyraziłeś sie kulturalnie.
                  Wiesz, każdy z nas uważa się za kompetentnego znawcę, jak to zweryfikować? Mówisz coś ty, i mówię coś ja, gdzie leży "prawda"? Jeśli ktoś nie potrafi komuś wyjasnić swojego stanowiska bez chamskich docinków, wywyższania się(koledzy powyżej), to chyba nie jest tak kompetentny jak mu się wydaje...

          • Tu się kolego mylisz, bo akurat Infinity War na pewno nie jest schematyczny. Schemat filmów Mavela jest taki, że dobro zawsze wygrywa, a tutaj tak nie jest, więc wszystkie twoje argumenty o kotletach i schematyczności poszły psu w dupę.

            • Dobrze, ten film nie jest schematyczny w 100%, jest schematyczny w 95%.
              Gdzie w moim poście zauważyłeś jakieś argumenty? Argumentów tam nie ma, szkoda ich na takie "mydlane dziełko", ograniczyłem się więc do samej opinii.
              Wnosząc z tego co napisałeś, twoja zdolność do logicznego myślenia, wiedza i gust są równie wyszukane, co twój język i kultura wypowiedzi.

              • Specjalnie dla ciebie zalozylem konto zeby móc ci cos przypomniec a mianowicie "ponieważ definitywnie kończę zajmowanie się tym "dziełem"." Miales skonczyc juz dawno a nadal piszesz swoje wypociny wiec mysle ze twoje zdanie jest po prostu gów*o warte i nie jestes jak to sie wyzej okresliles szczerym czlowiekiem.

                • Kiedy ktoś się do mnie zwraca, w jakiejkolwiek formie komunikacji, to odpowiadam, chyba że wcześniej zaznaczę, iż tego nie zrobię, tak jak to miało miejsce w przypadku wymiany zdań z Himiteshu.
                  Na twój post, który, z uwagi na jego zahaczający o poziom rynsztoka ton, być może na żadną reakcję nie zasługuje, również postanowiłem odpowiedzieć, zwłaszcza iż rozumiem, że kierowała tobą ciężka frustracja gdy go pisałeś, a demonstrowany przez ciebie podłej jakości, żenujący kształt wyrażania myśli i uzewnętrzniania uczuć wynika wprost z twojej konstytucji psychicznej i ugruntowanego w niej w dużej mierze niskiego profilu kultury osobistej.
                  Twierdzisz, że to, co napisałem, to "wypociny", przeczytałeś jednak moje posty, a te pobudziły cię do tego stopnia, iż postanowiłeś pokonać wrodzone ograniczenia i założyć wreszcie konto, i to specjalnie dla mnie, ho ho, więc moja rozrywkowa pisanina musiała zrobić na tobie oszałamiające, porażające wrażenie.
                  To, co myślisz o moim zdaniu--choć nie wiem na jaki temat, nie raczyłeś tego sprecyzować, co, zważywszy na skalę niechlujności treści i sposobu jej prezentacji zawartą w twoim poście, wcale mnie nie dziwi--nie ma żadnego znaczenia, z tego względu, iż człowiek, który nie potrafi odróżnić szczerości od ewentualnej zmiany zdania lub niepamiętania o czymś napisanym wcześniej, nie posiada kwalifikacji intelektualnych dostatecznych do tego, aby jego dotyczące czegokolwiek opinie brać pod uwagę, z którego to powodu nie odpowiem więcej na żaden twój post.

                • "Twierdzisz, że to, co napisałem, to "wypociny", przeczytałeś jednak moje posty," No przeciez to logiczne bo gdybym ich nie przeczytal to nie moglbym stwierdzic ze to wypociny intelektualisto XD btw czy gdy mowie komus ze nie pije bo alkohol mnie brzydzi po czym zmieniam zdanie i siegam po butelke nie staje sie klamca? przeczytaj jeszcze raz zanim cos napiszesz prosze.

                • Troche zawzięty jesteś... Jak im się podoba to ok ich sprawa... Ja próbowałem się przekonać, znajomi wyciagają na te Marvele ( inteligentni około 30) pasjonują się tym, znają tych thorów itp. z zapałem opowiadają o ich przygodach... robie dobrą minę do złej gry i staram się dostrzec coś w tych filmach, niestety nie wychodzi mi to za bardzo :)

      • Ludzie z bogatą wyobraźnią nie siedzą na Filmwebie tylko czytają książki.

        • Bardzo mnie ciekawi, na mocy jakich to przesłanek doszedłeś do wniosku, że ludzie, którzy "siedzą" na Filmwebie, nie są obdarzeni bogatą wyobraźnią, a na dodatek nie czytają jeszcze książek? Przyklejasz brzydką łatkę sporej grupie osób, użytkowników tego serwisu, no chyba że pisałeś o sobie, bo zdaje się, iż Ty także "wysiadujesz" na Filmwebie. Moim skromnym zdaniem ktoś, kto "przesiedział" na Filmwebie ćwierć życia, może być jednocześnie oczytanym człowiekiem o bujnej wyobraźni, ale nie zaprzeczam, że Ty sam możesz kimś takim nie być.

          • Ej.. zamknij japę, proszę.

            • Jak miałbym się zamknąć, skoro nie wypowiedziałem ani do Ciebie, ani do innych osób z którymi wymieniałem posty, jednego nawet słowa, a tym bardziej zdania? Najwyraźniej masz bardzo duży problem z odróżnianiem słowa pisanego od słowa mówionego.
              Co to jest "japa"? Rozumiem, że to jakaś mieszcząca się na twarzy, lub twarz zastępująca, część ciała, którą posiadasz, być może efekt jakiejś mutacji genetycznej, która Ciebie dotknęła (to naprawdę nie moja wina, Twoja złość jest więc niewłaściwie ukierunkowana), wszelako mylisz się uważając, że tak jak Ty i wszyscy podobnie zmutowani, "japę" posiadają także inni ludzie. Tak nie jest. Ja osobiście "japizmem" nie zostałem na szczęście dotknięty.
              Jedno pytanie na koniec: czy w otwieraniu i zamykaniu "japy" udało Ci się już osiągnąć mistrzostwo? Nie wątpię, że tak.

  • xD Kino jest w kryzysie od jakiejś dekady, ale nie wiązałbym tego w żaden sposób z rankingiem. On nigdy nie odzwierciedlał, a nawet nie aspirował, żeby odzwierciedlać artystyczną wartość filmów, która jest zresztą pojęciem problematycznym i w dużej mierze subiektywnym, jest za to jakimś swego rodzaju plebiscytem. Mniej lub bardziej udanym, ale tylko plebiscytem i trzeba o tym pamiętać.

    • Otóż to, wpływ na ranking mają głosy odbiorców (klientów), którym produkt się podobał. Filmy, celujące w masowego odbiorcę bez wymagań artystycznych, nieposzukującego, z mocnym marketingiem, osiągają sukces komercyjny. Nie jest on w żaden sposób dowodem na to, że dany film jest "lepszy" od innego. Po prostu lepiej się sprzedał, a to zwykle (ale nie zawsze) znaczy, że zadowolił gusta i oczekiwania masowego odbiorcy. Czasem dobry odbiór przez widza masowego i przez widza kompetentnego idą ze sobą w parze, np. ścisła czołówka filmwebu tak mniej więcej wygląda, ale zdarzają się skrajne rozbieżności, jak właśnie tutaj.

    • Moim zdaniem wciąż powstaje wiele świetnych filmów. Po prostu czasy się zmieniają podobnie jak kino. Najlepszym komentarzem do tego jest film ,,O północy w Paryżu''. Co do rankingu to zgadzam się.

  • Są gusta i guściki ale najbardziej mnie boli jak gnioty są wyżej oceniane niż niektóre arcydzieła ale to tylko świadczy o tym, że ktoś jeszcze nie widział niczego dobrego poza tym co uwielbiają muchy. Może jakbym miał 5 lat, nie widział poprzednich wersji i oglądał mniej filmów to ocenił bym wyżej ale mieszać diamenty z kupą za 2 mld dolarów na 4 pozycji najdroższych filmów to wyższa szkoła tworzenia bez wyobraźni dla ludzi którzy myślą że ją mają bo tak absurdalnych scen walki jeszcze nie widziałem, żadnych tekstów - nic mądrego nie było powiedziane w tym czymś w dodatku historia z młotem Thora poraża jakąś paradoksalnie beznadziejną metafizyką. Ten film próbują ratować jedynie świetni aktorzy, fantastyczne efekty ale nic poza tym bo ogląda się z zażenowaniem...

  • "Gladiator" to kupa totalna - "odgrzewany po raz kolejny kotlet" to jest właśnie gladiator, to stwierdzenie i ten film to jedno i to samo.
    "Leon Zawodowiec" - to fakt niezły film.
    "Zapach kobiety" - film co najwyżej przeciętny, ale z całkiem fajną rolą Pacino

    a cały ranking filmwebu to jedna wielka ściema, wystarczy popatrzeć na podium, trzy wielkie kupy na szczycie, czuć na cały internet, multikonta, sztuczne pozycjonowanie filmów, filmweb to nie obchodzi, tylko żeby jak najwięcej głosów było że niby tyle użytkowników. wszystko wokół kasy się kręci

  • Jakie życie take filmy

  • Się trochę zgadzam ale daj mi musztardę... Zgłodniałem

  • Sądząc po twojej wypowiedzi jesteś Januszem, który nie ma nic innego do powiedzenia poza "Hehe pryszczate nastolatki hehe zatrzymali się w rozwoju". Jeśli masz jakieś realne argumenty przeciw temu filmowi to napisz.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: