Mój faworyt na najbardziej przereklamowany film 2019

Kilka rewelacyjnie pomyślanych scen (modlitwa przy otwarciu stolarni!) złożone w absolutnie nieangażującą całość. Świetny Bielenia przy drobnym wsparciu scenariusza (z którego Komasa i tak nie wyciąga zbyt wiele) samotnie dźwiga ten film na barkach jak tylko może. Z posiadającego głównie charakter tła drugiego planu zapamiętałem natomiast chyba tylko z dwójkę postaci - w tym tego księdza granego przez Simlata. Nawet Aleksandra Konieczna, która jak dla mnie w takiej "Ostatniej rodzinie" zagrała rolę wybitną tutaj dostaje zaskakująco mało do pokazania.

Doceniam to jakie ambicje chce przekazać Komasa z Pacewiczem, jednak zbudowanie wokół tych ambicji angażującej historii to też podstawa do zrobienia dobrego dzieła. Nie obchodziło mnie czy kłamstwo głównego bohatera wyjdzie na jaw, czy nie. Nie potrafiłem poczuć tego dramatu miasteczka z racji tego, że każdy bohater jest tu tak słabo rozpisany. U mnie cały seans przeszedł obojętnie, a gdy piszę to o filmie, którego tematem są zbyt żelazne więzy społeczności z chrześcijaństwem, to muszę wiedzieć, że coś poszło nie tak jak powinno.

Zabrakło po prostu tej żelaznej ręki reżyserskiej, która z najlepszej mąki zrobiłaby jeszcze lepszy chleb. 6/10

260

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię