Kilka niepochlebnych uwag o "Karbali"

Zastanawia mnie tak bezkrytyczny stosunek większości widzów do tego filmu. Film jest pełen scenariuszowych dziur, a szczególnie zauważa się to w relacji między braćmi wystepującymi w filmie. Scenarzysta tworzy jakiś absurdalny konflikt poprzez DWIE sceny - przywitania na lotnisku (żenującą i niezrozumiałą) i awantury o szmaciankę. Następnie bracia znikają mniej więcej w tym samym momencie aby pojawić się "na gaszenie świec". Starszy - objawiony niczym Feniks z popiołów pod koniec potyczki, a młodszy (sic!) - w ostatniej scenie filmu, aby widz był zadowolony że jednak nie zginął, gdyż wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na jego śmierć pod kołami samochodu. To są wręcz serialowe zagrywki !
Zastanawiające jest, jaką rolę w tym filmie miał odegrać Tomasz Schuchardt ? Widzimy go w dwóch scenach - w sztabie, jako bardzo ważną postać, (choć jest jedynie młodym ppor.), następnie jak przeczołguje żołnierza na oczach Irakijczyków (tak na marginesie - widzimy tu że scenarzysta nie ma zielonego pojęcia o służbie w zawodowej armii). Co dalej z tą ważną postacią ? Ano, spędza większosć walk w szoku odwrócony plecami do wroga...
Mamy ponadto nieuczciwe przedstawienie sił obrońców w proporcjach 40:2, gdyż w filmie widać dwóch Bułgarów (!!!), a było ich czterdziestu... Dwoma - trzema sekwencjami można takie relacje uwiarygodnić.
Co robi w filmie Łukasz Simlat ? Czy scenarzysta miał na niego JAKIKOLWIEK pomysł ? Czemu mają służyć sekwencje z biegającym to tu, to tam niewiarygodnym Antonim Królikowskim ? Ponadto mamy między nim a irackim policjantem sinusoidę niewiarygodnych relacji. Nie wiedzieć czemu zdradzają się i wspierają na przemian ? Rola Królikowskiego miała być zapewne przeciwwagą dla bohaterstwa i heroizmu polskich żołnierzy w stylu Uphama z "Szeregowca Ryana" ale jest jedynie jego karykaturą. W końcowej sekwencji dowiadujemy się jak ma wygladać swoiste "odkupienie win" tegoż bohatera - poprzez nieznośnie patetyczną, dramatycznie źle skonstruowaną scenę ratowania dziewczynki z płonącego budynku. Do tego momentu patosu w filmie nie było, co ratowało niezbyt udane dzieło,
Mam ponadto szereg wątpliwości do samych realiów scen batalistycznych, które są osią filmu. Dla przykładu - dość absurdalnym wydaje mi się pozwalanie na zbieranie broni przez napastników w przerwach między walkami, w których trup ściele się gęsto.
Sama końcowa sekwencja wyjścia z City Hall też jest dla mnie zastanawiająca... To delikatnie powiedziane... Kontratak zostaje przeprowadzony przez główne wejście do budynku, w biały dzień, na oczach wroga uzbrojonego po zęby i znajdującego się, mniej więcej w odległości pięćdziesięciu metrów. Żołnierze Polscy i jeden Bułgarski przegrupowują się, zdobywają teren, wreszcie zachodzą Irakijczyków od tyłu meczetu i wybijają, nie czyniąc niemalże krzywdy zgromadzonym tam cywilom. Aż do momentu otwarcia ognia przez Polaków nie pada ani jeden strzał z przeciwnej strony, wróg daje się otoczyć i wybić... Aby sprawę uprościć reżyser koncentruje się tylko na polskich żołnierzach, co w jego mniemaniu miało zapewne rozwiązać kwestię wiarygodności takiego kontrataku. Uzbrojeni Irakijczycy, działający na własnym terenie, otaczając przeciwnika i trzymając go na celowniku sami pozwalają się otoczyć w biały dzień akcją prowadzoną od frontu ? Kto to wymyslił ?

Po całej akcji wszyscy wsiadają do wozów i odjeżdżają wraz z cywilami do bazy. A , przepraszam - co z bronionym budynkiem ???

I na koniec najlepsze...
Polski i bułgarski dowódca ustalają zasady przeprowadzenia kontrataku. Bułgarzy to "specjalsi", Polacy zaś nie maja porównywalnego doświadczenia w działaniach wojennych. Ustalają wobec tego, iż akcję przeprowadzą Bułgarzy z racji swego wyszkolenia, nasi nie podołaja takowemu zadaniu. Kapitan Kalicki kopie w szafkę ze złością.
W następnej scenie do akcji wkracza kilkudziesięciu naszych, polskich "chłopców" i jeden Bułgar...

21
  • No patrz, a tylu weteranów tamtych zdarzeń ponoć konsultowało obraz by był taki wairygodnyyyyyyyyyy...

  • No durny film i tyle, kolejny polski gniot...

  • witam serdecznie jestem po seansie dzieła i mam w sumie bardzo podobne spostrzeżenia co założyciel wątku . . . daleki jestem od krytyki bo cieszę się że Polacy w końcu zaczynają kręcić jakieś wojenne kino, lecz kilka scen wzbudziło mój niepokój / konsternację i chciałbym wobec tego napisać, jak napisał kolega Polscy żołnierze mieli nie być szkoleni do akcji odbijania zakładników, lecz mimo to iż akcje mieli przeprowadzić bułgarscy specjalsi, to w kolejnych scenach szturmują nasi . . . nie rozumiem też że w grupie uderzeniowej idzie dwóch dowódców . . . szereg scen budzi moje niedowierzanie co sprawi że prawdopodobnie sięgnę po literaturę opisującą faktyczny przebieg wydarzeń . . . wspomniane zbieranie przez Irakijczyków broni, swoboda przy podjechaniu w biały dzień pod pozycje naszych wojaków i budowanie na ich oczach stanowisk bojowych w postaci umocnionego workami z piaskiem stanowiska dwóch moździerzy . . . dlaczego napastnicy przerywają morderczy ogień z tych moździerzy ? dlaczego nasi po udanej akcji ich nie niszczą ? dlaczego ludzie są źle ustawieni, nie wykorzystując wyżej położonych partii ratusza by kryć ogniem górne partie sąsiadujących budynków ? dlaczego żołnierze nie są w stanie prowadzić precyzyjnego ognia ? dlaczego tylko dowódca ma na broni kolimator ? dlaczego nie ma żołnierza z swd / swds ? dlaczego przy ataku frontowym mimo obecności działa bezodrzutowego, moździerza i karabinów pk goście podchodzą na odległość kilku metrów od stanowisk obrońców ? dlaczego mimo to nie rzucają granatów, butelek z benzyną tylko podchodzą i czekają na bohaterską śmierć z rąk naszych umęczonych żołnierzy ? dlaczego w trakcie pierwszego ataku w niektórych scenach kule napastników odbijają się od karoserii tarpana hoonkera ? a Bartek Topa chowa się za drzwiami pojazdu, który daje mu wystarczające schronienie ? część scen jawnie zerżnięta z Black Hawka, jak na przykład bieg za pojazdami po akcji odbicia zakładników, razem z muzyką w tle . . . jest jeszcze dużo takich smaczków których w tym filmie po prostu nie rozumiem, gdyż myślałem że w kręceniu go pomagali ludzie którzy tam byli, oraz konsultanci ds spraw militarnych, lecz jak napisałem wyżej moim zdaniem nie jest krytyka filmu, bo bardzo fajnie spędziłem czas oglądając go . . . trochę irytowała latająca kamera . . .

  • Na wszystkie pytania nie odpowiem, ale na część się postaram ;)
    1. "Zastanawiające jest, jaką rolę w tym filmie miał odegrać Tomasz Schuchardt ? (...) - w rozmowie z Topą o zachowaniu Królikowskiego prezentuje się jako twardziel i mówi, że nie potrzebują niepewnych. W czasie obrony okazuje się, że to on jest "niepewny". Ot, taka zagrywka reżysera ;)
    2. "Mamy ponadto nieuczciwe przedstawienie sił obrońców w proporcjach 40:2, gdyż w filmie widać dwóch Bułgarów (!!!), a było ich czterdziestu" - nieprawda, Bułgarzy byli na jednym z tarasów i przed bramą po jednej ze stron.
    3. "Co robi w filmie Łukasz Simlat ?" - z tego co się zorientowałem jest kimś z wywiadu. Jego rolą jest zdobywanie informacji, a nie udział w walce. Pod koniec przyprowadza jednego z pojmanych żołnierzy, którego wykupił.
    4. "dość absurdalnym wydaje mi się pozwalanie na zbieranie broni przez napastników" - na tyle na ile się orientuję, to żołnierze na misji mogli strzelać tylko w odpowiedzi na ogień nieprzyjaciela (chyba nawet w filmie jest o tym wspomniane). Wiem, że to absurdalne, ale za strzelanie do zbierających broń pewnie czekałby ich proces.
    5."Po całej akcji wszyscy wsiadają do wozów i odjeżdżają wraz z cywilami do bazy." - nieprawda, wracają do City Hall. W następnej scenie siedzą na dziedzińcu i przyjeżdża dowódca z innymi żołnierzami, rozmawiają o sytuacji itp. Dopiero potem wracają do bazy.

    • Powiedz mi jakom cudem i kto mialby ustalac kiedy i w jakich okolicznosciach zginal dany irakijczyk? Chyba trudno okreslic kto zginal w odpowiedzi na ogien a kto zostal zastrzelony w czasie zbierania broni?

      • Choćby dlatego, że ktoś z Irakijczyków mógłby to nagrać i byłaby sytuacja podobna do Nangar Chel.

        • Naprawde uwazasz ze ma to jakikolwiek zwiazek? Tutaj Polscy zolnierze sa otoczeni przez uzbrojone bandy, ktore juz zabily kilku z nich, wiec to walka o zycie.

          • Tak właśnie uważam. Scena z nastoletnim bojownikiem doskonale pokazała, jak Arabowie mogą wykorzystać taką sytuację dla własnej propagandy i oskarżeń. Myślisz, że żołnierze bali się, że nagrają ich twarze, bo później mieli by powód do wstydu? Chodzi o dowody dla oskarżenia.
            Poczytaj trochę o ograniczeniach związanych ze strzelaniem do uzbrojonego osobnika nieposiadającego oznakowań przynależności państwowej. Jest to największa bolączka współczesnej wojny z rebeliantami, którzy nie posiadają umundurowania. Zagrożenie życia, stres i ogólny stan walki wcale nie muszą mieć nic do rzeczy, jeśli sąd uzna inaczej. W Nangar Chel też doszło do potyczki i ostrzelania polskich żołnierzy, którzy bronili się przed wrogiem. Niby ostrzelanie jakiejś wiochy na zadupiu, a była afera na całą Polskę. A co dopiero porównywać to do walki w milionowym mieście, jakim jest Karbala...

            • Ale jakos na koncu filmu nagle problem zniknal i wszyscy zwawo pobiegli zabijac wroga w bialy dzien. Wtedy juz nie bali sie nagrania? Co z tego ze ratowali zakladnikow. Przeciez na zgrabnym filmie, o jakim mowisz, w ogole by tego nie bylo widac. Poza tym nie musieli nawet zabijac wroga kiedy ustawial mozdzierze. Mogli odpowednio dobranym ogniem zaporowym mu to uniemozliwic. Jakos nie moge uwierzyc w to ze woleli zginac w nocy niz uniemozliwic atak juz w dzien.

              • Wiadomo, że można dyskutować na ten temat. To jest właśnie główna bolączka tych ograniczeń - kiedy atakować, a kiedy nie. W momencie, gdy zagrożeni byli cywile, podjęto decyzję o odbiciu (tu akurat bardzo kuleje realizm - dowódca powierzyłby tę akcję zaufanemu człowieku - w filmie jest to Shopov - ale sam nie ryzykowałby całej misji udziałem w tak ryzykownym przedsięwzięciu).
                Za zbrojną interwencją na pewno przemawiało to, że przeciwnik miał zakładników (wtedy możliwa jest reakcja), dodatkowo trzymał na muszce Grada (choć tego nie mógł wiedzieć oddział).
                Poniekąd największą odpowiedzialnością dzisiejszego oficera polowego jest jego decyzyjność na polu walki. Musi on na szybko podejmować decyzje, które działania będą zgodne lub nie z ustaleniami prawa międzynarodowego.
                Podsumowując - wiadomo, że bohaterowie filmu mogli postąpić inaczej - strzelać od razu i podjąć walkę. Scenariusz założył inaczej - można dyskutować, czy to było słuszne, czy nie, niemniej autorzy filmu wciąż zachowali w tym realizm - takie rzeczy ciągle mają miejsce w dzisiejszych konfliktach z oddziałami partyzanckimi.

          • Kolego poczytaj sobie książki z Iraku lub Afganistanu, w Snajperze Cris Kyle dużo pisał o tym jakie mają zasady co do strzelania do ludzi i było to dość skomplikowane i często dowódcy sprzedawali swoich żołnierzy..

  • ''Zastanawiające jest, jaką rolę w tym filmie miał odegrać Tomasz Schuchardt ? Widzimy go w dwóch scenach - w sztabie, jako bardzo ważną postać, (choć jest jedynie młodym ppor.), następnie jak przeczołguje żołnierza na oczach Irakijczyków (tak na marginesie - widzimy tu że scenarzysta nie ma zielonego pojęcia o służbie w zawodowej armii). Co dalej z tą ważną postacią ? Ano, spędza większosć walk w szoku odwrócony plecami do wroga...''

    Po prostu ukazuje to, że niektórzy są dobrze wyszkoleni w teorii. W praktyce jednak wygląda to zupełnie inaczej.

  • Ja wiem, że ten film musiał być momentami naciągnięty żeby trwał te 2h i do większości wymyślonych rzeczy nie miałem zarzutów bo były mało znaczące lub niezauważalne. Ale dziewczynka, która umyślnie wbiegła do płonącego budynku żeby się schować i jeszcze obserwowała sytuację zza winkla, gdzie za nią hektary płomieni... no sory ale śmiałem się wniebogłosy.

  • Gdyby ten film traktować trochę z przymrużeniem oka, a samą fabułę jako wymyśloną to jak najbardziej da się całość obejrzeć. Natomiast jeśli ktoś oczekuje wiernego odwzorowania faktów to zawiedzie się na całej linii.
    Przede wszystkim tam, wtedy pod City Hall, obok wejścia do ratusza stał polski (właściwie poradziecki) BRDM z wukaemem 14,5 mm, którego strzelec odpowiada za przynajmniej połowę strat przeciwnika. Dobrze ustawiony wóz bojowy, chroniony z dołu przez Bułgarów i z góry przez Polaków dosłownie masakrował atakujących. Do momentu w którym strzelec wysiadł psychicznie, gdy z odległości kilkunastu metrów rozerwał na pół jakiegoś dzieciaka z rpg. Tego w filmie w ogóle nie ma, a niestety zmienia to całkowicie obraz tej bitwy...

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: