Bohater naszych czasów

Trzeba być naprawdę odważnym żeby w tak skrajnym katogrodzie stworzyć taki film. Patrząc na dorobek Smarzowskiego raczej nie będzie mowy o półśrodkach. Pedofilia, alkohozlim cała ta hipokryzja kościoła będzie na świeczniku. Nie mogę sie doczekać!

609
  • hmm atakować kk na wzór ub/sb z lat 46-56 ? no rzeczywiście ... "trza mieć jaja" ... tylko że czerwone

    • A co artysta może realnie zrobić klechom, czy artyści to jakaś władza? To PiS jest władzą i atakuje sędziów Polskich na wzór sb/ub z lat 5o-tych. Co prawda nie stosują jeszcze tortur i masowych aresztowań bo to inne czasy ale szykany, przesłuchiwanie niepokornych, oczernianie w mediach są na porządku dziennym. Czy Kościół Katolicki który bierze pieniądze od rządu kiedykolwiek potępił te haniebne praktyki?

      • Z czym takie haniebne? Sędziowie w Polsce robią co chcą, stworzyli klikę do której praktycznie nie dopuszczają nikogo spoza rodziny. Są nietykalni, często skorumpowani, maja niesamowite przywileje. zarabiają krocie a nawet nie płacą całego ZUSu. Przetrzepanie tego towarzystwa nie jest "haniebne" a już na pewno nie wymaga interwencji Kościoła.

        • A jaką klikę stworzyli politycy ? Czy jedna klika może realnie uzdrowić drugą ? Wierzysz w to ? Naiwność.

          • może nie może, ale zawsze troche przewrotu zrobi. Mnie jakoś ta reforma sądownictwa nie oburza.

          • Klikę polityków weryfikujesz kartką przy urnie co cztery lata. Właśnie trzy lata temu jedna klika pożegnała się z władzą, ale pozostawiła po sobie smród w różnych instytucjach. Sędziów nie masz żadnej możliwości zweryfikować. I to jest ta zasadnicza różnica. Niby trzecia władza, ale pozostająca kompletnie poza demokratycznym trybem. Tak jak kiedyś PZPR.. Wtedy tez były wybory, parlament, rząd.... i partia, która była najważniejsza, zawsze miała racje i nie podlegała weryfikacji przez obywateli.

            • "Niby trzecia władza, ale pozostająca kompletnie poza demokratycznym trybem." Na tym polega demokracja i trójpodzia łwładzy- włądza sądzownicza jest niezależna. Najwyraźniej nie chodziłeś do szkoły podstawowej bo by cię tego nauczyli.

              • Mnie uczyli na czym polega demokracja. Ciebie widać nie. Każdy organ władzy w demokracji musi być poddawany weryfikacji w wyborach bezpośrednich albo mianowany pośrednio przez organ wyłoniony w wyborach powszechnych jak w USA, gdzie sędziego Sądu Najwyższego mianuje prezydent po zaaprobowaniu przez Senat. I jak już sędzia zostanie sędzią Sądu Najwyższego, to wtedy jest niezależny w swoich decyzjach nawet do śmierci. Ale wybierają go na sędziego organy powołane w wyborach bezpośrednich, czyli prezydent i Senat. Ustrój w którym sędziów powołuje wewnętrznie jakaś organizacja sędziowska, poza jakąkolwiek kontrolą, nie ma nic wspólnego z demokracją, praworządnością ani sprawiedliwością. Na dodatek ten organ sam się kontroluje, karze i nagradza co jest prostą drogą do przejęciu w nim kontroli przez jakąś zorganizowaną wewnątrz grupę, która po objęciu w nim kilku kluczowych stanowisk, będzie wyznaczała w nieskończoność lojalnych wobec siebie następców, terroryzując niezależnych rzeczywiście sędziów w nieskończoność. Układ zamknięty jak kiedyś w PZPR. To już bardziej demokratyczny jest ustrój Iranu, w którym największą, dożywotnią władzę ma nie premier, parlament, sąd czy prezydent tylko przywódca religijny zwany ajatollahem, który pełni rolę podobną trochę do naszego Trybunału Konstytucyjnego, czyli bada zgodność tworzonego prawa i postepowania z prawem religijnym (zamiast Konstytucji). Tyle ze on jest wybierany przez Radę Ekspertów (88 duchownych), ale ci duchowni sami się nie wybierają tak jak sędziowie u nas, tylko są do tej Rady wybierani w wyborach powszechnych w których głosuje każdy obywatel Iranu.. Ta Rada na dodatek może odwołać ajatollaha, jeżeli nie spełnia on oczekiwań lub w ogóle go nie mianować jeżeli uzna że w kraju nie ma człowieka o odpowiednio wysokim autorytecie.





            • Wolisz sądy ludowe? Różnica między sędzią zawodowym, a Panem Zdzichem demokratycznie wybranym jest taka, że edukacja zawodowego sędziego trwała 10 lat (5 lat prawa i 5 lat aplikacji, na którą ciężko się dostać i ciężko było przetrwać). Poza tym, że sędzia, w przeciwieństwie do Pana Zdzicha, zna prawo, przede wszystkim nie będzie głupio ryzykował, aby wylecieć z "zawodu" po poświęceniu sporego kawałka życia na naukę i praktykę. Niezależność jest bezdyskusyjną podstawą sprawowania tego urzędu, wyłom od niezależności jest charakterystyczny dla państw totalitarnych lub religijnych. A że sądy nie cieszą się dobrą opinią, no cóż, połowa wychodzi z sali rozpraw przegrana mając poczucie niesprawiedliwości. Tylko jakoś mało kto pamięta, że sąd orzeka na podstawie prawa ustanowionego właśnie przez polityków, często prawa sprzecznego, niespójnego, nielogicznego, a może i prawa, które niekoniecznie miało służyć przeciętnemu Kowalskiemu. A co do filmu, całkiem dobry, i według mnie przywary Kościoła są tylko tłem do zwrócenia uwagi na ofiarę, dobitniej bowiem widać jak słaba jest pozycja ofiary, gdy po drugiej stronie są "autorytety" i instytucje.

              • Kto pisze że mają to być sądy ludowe? W USA prezydent mianuje sędziego spośród sędziów. Nie może jednak tak być, że same środowisko sędziowskie obsadza najważniejsze stanowiska w korporacji, bo to rodzi patologię i nie ma nic wspólnego z demokracją. Takie samo rządzenie rodzi patologię, bo kilka osób na najwyższych stanowiskach szybko w takim środowisku może wymusić posłuszeństwo za pomocą kija i marchewki : kar i nagród (np. kara braku zgody na dorabianie w postaci wykładów na uczelniach dla nieposłusznych, tak jak to miało miejsce w przypadku jednego z sędziów lub nagrody w postaci awansów). Tak samo niezależny chciałby być każdy rząd. I mieliśmy w historii takie niezależne rządy od Stalina poczynając na wykształconym w Paryżu nauczycielu Pol Pocie kończąc. Mechanizm rządzenia ten sam, tylko na większa skalę. Nagrody dla wiernych pretorianów i kary dla nieposłusznych.

                • Oczywiście, że sądownictwo w systemie prawa kontynentalnego pozostawia wiele do życzenia, ale nie jest ani gorsze, ani lepsze niż amerykańskie, jest inne. Owszem, w USA prezydent mianuje sędziów, tyle że dożywotnio, już następny prezydent, a nawet Kongres nie może ich odwołać. Biorąc pod uwagę kompetencje amerykańskiego SN i dożywotnie sprawowanie urzędu nikogo nie trzeba przekonywać, jaką SN jest potęgą polityczną. Ława przysięgłych jest emocjonalna, można nią manipulować i doskonale wiedzą o tym amerykańscy prawnicy przed nią występujący. A co do sądów z czasów stalinizmu, ano zakładano szkółki prawnicze, do których przyjmowano osoby bez wykształcenia prawniczego, ale o "właściwej" politycznej postawie, które po takim przyspieszonym kursie orzekali jako sędziowie. Kolejne dekrety wprowadziły usuwalność sędziów, wpływ na okręgi, a nawet konieczność składania przysięgi o treści "lojalki"wobec władzy i całkowitą zależność sędziego. Procesy były pokazowe, bardzo brutalne, obrońca, świadkowie, sędzia byli wtłoczeni w atmosferę terroru i świadomi, że to oni mogą być następnymi wrogami ludu. Najbardziej jednak brutalni i bezwzględni okazali się właśnie ci niewykształceni ludzie, sędziowie z ludu, ideologicznie przygotowani do orzekania. To tak w skrócie, bo przecież nie miejsce na ten temat. Porównywanie sądów obecnych, nawet mając na uwadze wyłącznie wadliwość ich funkcjonowania, do stalinowskich to jednak rażąca ignorancja.

                • Obecne sądy to pokłosie tych sądów ludowych o których Pani pisze. To środowisko zamknięte tak jak wszystkie zawody prawnicze, bo w Polsce nadal obowiązuje zasada dziedziczenia zawodu. Syn lub córka aktora zostaje aktorem, syn lekarza zostaje lekarzem a syn prawnika zostaje prawnikiem. Z tym że zawód prawniczy jest zawodem znacznie bardziej zamkniętym dla ludzi z zewnątrz niż inne zawody. Dbają o to korporacje prawnicze. Bez problemu prawnikami: adwokatami, sędziami itd. zostają tylko dzieci prawników. Często są to wnuki i dzieci tych prawników po kursach na prawnika, którzy wprawdzie dobrymi prawnikami nie byli, ale zdobyli dzięki ówczesnej polityce pozycję w palestrze. Tak się składa że na ogół w Polsce w większości rodzin oprócz zawodu dziedziczy się poglądy. W mojej rodzinie (podobnie jak prawdopodobnie każdej innej) były takie odłamy które były zaangażowane w upadły system. Więc wiem jak to działa. Ich poglądy ani poglądy ich rodzin mimo zmiany ustroju niewiele się zmieniły i to mimo że widzieli jak ich oszukiwano. Miałem wuja, podpułkownika LWP (już nie żyje), który jako młody porucznik dokonywał inwazji na Czechosłowację. Sam opowiadał jak oni wtedy byli oszukiwani. Tyle, że za komuny można z nim było porozmawiać bardziej krytycznie o komunie niż po obaleniu tejże komuny. Wtedy rzeczywiście stał się jej wyznawcą a jego poglądy przeniosły się na rodzinę. W zawodach prawniczych to dziedziczenie zawodu widać doskonale na przykładzie rodziny Gersdorfów. Pani Gersdorf jest szefem Sądu Najwyższego, jej pierwszy mąż (Tomasz Giaro) jest dziekanem na wydziale prawa UW, a ich syn Maciej ukończył prawo pod okiem tatusia na UW i przypuszczam że nikt mu nie robił problemów z wejściem do zawodu. Póki co prowadził kancelarię prawnicza w Warszawie i podobnie jak matka (która nigdy wcześniej przed mianowaniem na sędziego Sadu Najwyższego sędzią nie była) jest radcą prawnym. Zawiesił jednak działalność w kancelarii na czas robienia habilitacji na wydziale w którym wykłada robi jego matka a tata jest dziekanem. To jest właśnie ten problem sędziów, czyli tworzenie się w ramach tego niby "niezależnego" zawodu (w rzeczywistości raczej zamkniętego niż niezależnego) sitw, czasami rodzinnych, czasami innych... Dlatego w tym czy innym punkcie musi być ingerencja z zewnątrz do środowiska. W USA jest to między innymi mianowanie sędziów Sądu Najwyższego przez czynniki polityczne, a nie zdawanie się wyłącznie na wewnętrzną selekcję prawniczą, która może wyglądać tak jak w przypadku rodziny Gersdorfów.

                • Tak się składa, że skończyłam aplikację radcowską i zdałam egzamin za pierwszym razem bezproblemowo, a jestem z tzw rodziny robotniczo-chłopskiej. Na pewno dzieci prawników mają łatwiej, jeśli chodzi o praktykę, ale na aplikacji nikogo nie obchodziło pochodzenie. Niezdany dwukrotnie egzamin kończył się wylotem bez litości i znajomości. Innymi słowy, jak się nie nauczysz i nie zdasz wszystkich egzaminów na prawie, egzaminu wstępnego na aplikację, egzaminu zawodowego, to choćbyś miał ojca prezydenta prawnikiem (sędzią/radcą/adwokatem/notariuszem/komornikiem) nie zostaniesz.

                • Rzeczywiście nie znam do końca środowiska i nie wiem jak to teraz leci. Myślę jednak że nie inaczej jak na UW. Tam trochę wiem jak to leci. Chodzi mi zwłaszcza o tak zwany Instytut Historyczny UW. Są tam profesorowie u których wszyscy zdają i są tacy u których prawie nikt nie zdaje. Więc oczywiście ci bystrzejsi studenci starają się trafić na wykłady tych profesorów w wersji light. Niestety system komputerowy który ich przydziela na zajęcia losowo, zwany
                  USOSem, jest czasami bezlitosny. Ale jeżeli u takiego profesora u którego prawie nikt nie zdaje, jedyną osobą na dwadzieścia osób zdających egzamin, która go zdaje jest wnuczek Olbrychskiego, który na wykładach nie błyszczał, to gołym okiem widać że w tej polskiej nauce coś jest nie tak...

                • Podsumowując temat, a i poszukując kompromisu: oczywiście, że codzienność jest pełna niesprawiedliwości i bywa, że to co dzieje się na uczelniach, ale i w pracy, woła o pomstę do nieba. Tego nie neguję i nie udaję, że nie widzę. Z drugiej strony, gdybym miała dziecko, to walczyłabym o to, żeby ono miało lepiej, niż gorzej, zwłaszcza gdyby było niegłupie. Tyranie przez całe życie i bycie skazanym tylko na siebie nie uznaję za sens życia. I jeszcze jedno, nie sądzę, aby rewolucyjne zmiany zawsze i wszędzie działały, każde otoczenie ma swoją specyfikę, a poza tym ostrożnie z ideami i z przewrotami. Zmiana na lepsze to na ogół zmiana mentalności, światopoglądu, umiejętność zachowania tego, co działa i ulepszania tego, co nie działa, a nie wyłącznie niszczenie i negowanie. Bo przecież to co dzieje się wokół, co nas boli, co uznajemy za niesprawiedliwie w znacznej mierze wynika z mentalności i żaden system nie sprawdzi się dopóty, dopóki w tej mentalności nie nastąpi zmiana.

        • "... w Polsce robią co chcą, stworzyli klikę do której praktycznie nie dopuszczają nikogo spoza rodziny. Są nietykalni, często skorumpowani, maja niesamowite przywileje. zarabiają krocie .." To brzmi tak jak byś opisywała polityków PISU lub kilku innych partii. Wszyscy przecież jasno widzą że politycy to najbardziej zakłamana i znienawidzona grupa społeczna, to zawód w którym kłamanie jest podstawą funkcjonowania. I tacy ludzie zreformują twoim zdaniem sądy? Po to wymyślono trójpodział władzy żeby sędziowie byli oddzielną grupą od polityków którzy zawsze będą chcieli mieć wpływ na sądy.

          • politycy to najbardziej zakłamana i grupa społeczna - zgoda, ale sędziowie wcale nie są lepsi. Bardzo bogata, hermetyczna i wpływowa grupa. Potrząśnięcie nią nikomu nie zrobi krzywdy, a zarzut że Kościół nie bierze ich w obronę jest niedorzeczny

            • Nikomu nie zrobi krzywdy? Chyba żartujesz. Sądy to jeden z trzech filarów władzy na którym opiera się cały ustrój krajów Unii Europejskiej. Już pomijając to że kraje unijne przestaną nam ufać w materii sądownictwa to dawanie politykom władzy nad sędziami uderza przede wszystkim we mnie jako obywatela tego państwa. Jakie ja będę miał szanse w sporze z jakimś urzędem, policją czy inną instytucją państwową lub kimś kto jest znajomym polityka rządzącej partii jeśli politycy tej partii będą mieli możliwość nacisku na sędziego który będzie sądził moją sprawę? Owszem to jest bogata, wpływowa i hermetyczna grupa ale wszędzie na świecie taka jest i żeby się do niej dostać trzeba chociaż skończyć jakieś wymagające studia a żeby zostać politykiem trzeba głownie dobrze kłamać i włazić w dupę jakiemuś prezesowi. Oczywiście są tam nadużycia i potrzebna jest reforma ale wolałbym żeby ona była robiona w dialogu z tym środowiskiem a nie na chama żeby tylko powsadzać tam swoich. Nie uważasz że własnie w twoim interesie jest to żeby rząd i sądy to były dwie najlepiej niezbyt lubiące się wpływowe grupy bo wtedy jakby co zawsze ktoś stanie w twojej obronie, choćby dlatego żeby dowalić tym drugim. A jak sędziowie i rządzący i w końcu media będą w ręku tylko jednej partii to jakie masz szanse jak wejdziesz w spór z nawet znajomym polityka np. pisu?

              • Klikę polityków weryfikujesz kartką przy urnie co cztery lata. Właśnie trzy lata temu jedna klika pożegnała się z władzą, ale pozostawiła po sobie smród w różnych instytucjach. Sędziów nie masz żadnej możliwości zweryfikować. I to jest ta zasadnicza różnica. Niby trzecia władza, ale pozostająca kompletnie poza demokratycznym trybem. Tak jak kiedyś PZPR.. Wtedy tez były wybory, parlament, rząd.... i partia, która była najważniejsza, zawsze miała racje i nie podlegała weryfikacji przez obywateli. I też była filarem na którym opierał się ustrój krajów wtedy zwanych demokracjami ludowymi (potocznie "demoludami). Teraz dla odmiany mamy demokracje liberalne. A ja tęsknię za zwykłą demokracją, w której władzę sprawują ci co zostali wybrani w wyborach, a nie jakieś niewybieralne "bezpieczniki", które za nic nie odpowiadają, za to biorą olbrzymią kasę i wydaje im się że stoją nad tymi, którzy pochodzą z wyborów.

            • Jak już nie lubisz sędziów bo zazdrościsz im pewnie bogactwa to pomyśl chociaż o swoim interesie a nie łykaj wszystko co mówią politycy. bo zapewniam cię że oni myślą tylko i wyłącznie o tym żeby jak najdłużej utrzymać władzę.

              • zazdroszczę bogactwa? moja droga, albo mój drogi, ja na własnej skorze miałam okazje przekonać się o ich niezawisłości. Kiedy uległam wypadkowi z winy córki wpływowego biznesmena. Mimo iż wina była bezsporna, i taka została oficjanie orzeczona, sprawe umorzono a mnie pozostawiono na pastwę losu. Nie mówiąc o całym postępowaniu które było farsą i bynajmniej nikt nie działał tam w moim interesie. Napatrzyłam sie na to do bólu, stojąc z boku, a właściwie w środku i nie mogąc nic zrobić. Takich przypadków było i jest mnostwo. Może i po tych reformach bedzie tak samo, pewnie tak. Ale chociaż troche im się do tyłków dobiorą i napsują nerwów, żadna tragedia.

                • I sądzisz że jesli byłby to ktoś z pisu byoby inaczej ? Jesli masz jakiekolwiek watpliwosci przesledz sprawę tego pana od seicento którego staranowała limuzyna szydłowej i wyciągnij wnioski...

                • Może i nie będzie inaczej, ale dobrze że cokolwiek jest w tej sprawie robione. Że nie zostali zostawieni sami sobie jak świete krowy, ale zobaczyli że oni też są do ruszenia. A konkretnie chodziło mi o to, że co by nie mówić na temat tych reform, to na pewno nie należy nazywać tego krzywdą czy niesprawiedliwością - to wpływowi ludzie którzy potrafią się obronić, nic złego im się nie dzieje! Na ulicy nie wylądują, głodni chodzić nie będą. A nawet jeżeli będzie to co było, to juz reakcja społeczeństwa będzie ostrzejsza - bo będzie im bardziej patrzeć na ręce, bo po takim "rozgłosie" ta grupa będzie bardziej na świeczniku. Dobre i tyle.

                • No i to jest Twoja subiektywna ocena sądów , prawdziwa, bo takie miałaś doświadczenia z sądem . A jaki będzie obiektywizm stworzony z oceny Twojej i mojej . Bo ja miałem pozytywne przejście z sądem, bez konieczności wpływania na ich decyzję . Takich przypadków jak moje było mnóstwo, bo wiem od znajomych .Tylko nikt się nie sili opisywać pozytywnych relacji z sądami . Nie czuje goryczy, jak ktoś kto został niesprawiedliwie osądzony . W efekcie na różnych forach wiecej jest wpisów przeciwników sądów, niż tych którzy zostali dobrze osądzeni . W efekcie tworzy się w sieci obraz nieobiektywny, lecz taki jaki zdefiniowała sobie obecna władza, by zamienić sędziów na swoich . By uwalić kolejny filar władzy . A by publiczność przyklasnęła przydają sie im opinie takie jak Twoja, prawdziwe, ale subiektywne .W finale problemu nie oddajace prawdy .

                • Tak,tak, ale wydaje mi się że sąd jest po to zęby dobrze osądzać i sprawiedliwie. Sprawy trwają długo, mają mnóstwo czasu na zbadanie sprawy, wiec dlaczego nadal dzieje się tak że niesprawiedliwych orzeczeń jest wiele?

                • pamietaj że w tv pokazują margines a nie wiekszość spraw które kończą się sprawiedliwymi wyrokami, poza tym przeważnie z sądu wychodzą niezadowolone obie strony, przykład: wypadek, poszkodowany chce kary więzienia dla sprawcy sprawca uniewinnienia. Sedzia daje karę ale za małą w ocenie poszkodowanego a za duzą w ocenie sprawcy. No i nie lubimy sądów policji prokuratorów bo podświadomie kojarzą nam się z przykrymi rzeczami a praktycznie każdemu zdarzyło sie tam być i przeżyć stres.

            • Kościół chyba powinien bronić jakichś wartości, np. protestować jak ktoś kogoś niesłusznie oczernia, szantażuje, wywiera bezprawne naciski. Na ustach maja wielkie wartości a jak trzeba protestować przeciw łamaniu konstytucji to jakoś ich nie ma. Ale dlaczego niby mają to robić jak biorą kasę od rządu.

              • piszesz tak, jakby sędziowie byli bezbronnymi, ciemiężonymi ludźmi, niesłusznie oskarżanymi i w okrutny sposób niszczonymi przez władzę. Nie są bezbronni i nie potrzebują wsparcia duchownych w tej sprawie. Nikt im krzywdy nie robi, po prostu wzięto ich pod lupę i ukróci się im trochę dobrobyt. Zadna niesprawiedliwosć ani żadne okrucieństwo, a Kościół nie ma tu nic do rzeczy. Naprawdę nie rozumiem skąd tendencja do oskarżania Kościoła o całe zło tego świata

        • Otóż to, sędziowie powinni być przejrzyści i nieskazitelni...to co się wyprawia w polskich sądach, wola o pomstę do nieba. Wielu sędziów, którzy skazywali niewinnych ludzi za komuny, nadal funkcjonuje w wymiarze sprawiedliwości...hańba.

          • A politycy rządzącej partii nie powinni być przejrzyści i nieskazitelni? Ok, wymień nazwiska sędziów z obecnego Sadu Najwyższego którzy skazywali niewinnych ludzi za komuny i nie mam na myśli pana Piotrowicza który za komuny był prokuratorem a teraz jest w pisie.

            • Politycy są wybierani w wyborach natomiast sędziowie nie maja mandatu społeczeństwa kto się wcisnął to siedzi pilnuje interesu i tylko rodzine dopuszcza. Jak ktoś nie lubi polityków to w wyborach ma wybór, natomiast jak ktoś nie ma zaufania do sędziów to nie ma żadnego wyboru. Jeśli większość uzna ze politycy są nieodpowiedni to można ich zmienić. Wymiar sprawiedliwości jest całkowicie nie zależny i jednocześnie nie ma mechanizmów samo kontroli, dla tego powstała taka patologia.

              • Ponawiam pytanie, wymień nazwiska sędziów z obecnego Sadu Najwyższego którzy skazywali niewinnych ludzi za komuny i nie mam na myśli pana Piotrowicza który za komuny był prokuratorem a teraz jest w pisie. A jak nie potrafisz to po prostu nie kłam. Wymiar sprawiedliwości musi być niezależny bo to jedna z trzech władz w państwie demokratycznym, masz to wpisane do konstytucji. To może policję, wojskowych, przedszkolanki też wybierajmy w wyborach bo inaczej zawsze ktoś się tam "wciśnie" i suweren nie będzie go kontrolować. To spróbuj teraz w wyborach zmienić pis na inną partię, oni mają już tyle władzy że nawet po 10 latach jak przestaniesz ich lubić to ich nie zmienisz.

          • "Wielu sędziów, którzy skazywali niewinnych ludzi za komuny, nadal funkcjonuje w wymiarze sprawiedliwości...hańba." Średni wiek sędziego wynosi w Polsce 39 lat- może wyjaśnisz łaskawie w jaki sposób ktoś mający w 89 roku roku 10 lat skazywał niewinnych ludzi?

      • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

      • taki sam film powinien zrobić o sędziach tam to dopiero jest patologia hipokryzja obłuda pijaństwo i kolesiostwo

      • videodrom masz racje byłby wzór na wzór sb/ub z lat 5o-tych jakby to byli polscy sędziowie. Problem polega na tym że to nie są Polscy sędziowie. Ci sędziowie są tymi sędziami którymi stosowali ten terror w latach 50 i ich potomkowie w tym duchowi potomkowie w tym przez nich szkoleni. Jak się robi nowe państwo to się robi nowe sądownictwo, wojsko, policje a byłam transformacja przedłożenie PRL. To sądownictwo nie jest polskim sadownictwem a PRL-owskim. Jakby zniszczyli zlikwidowali instytucje itd PRL-owskie i zrobili od zera to miałby Polskę niepodległość tak się nie stało. I tu taj niestety dzieci morderców porobiły wodę z mózgu dzieci ofiar i najwyraziściej jesteś jednym z nich chyba że sam jesteś dzieckiem komunistów.
        https://www.youtube.com/watch?v=J45xz0GVZvk
        ------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------ ----------
        Dwa ten film to wyczajona propaganda w cywilizacji zachodniej łacińskiej nie określa się przez kolektyw tylko przez jednostkę za to w sowieckiej przez kolektyw odpowiedzialność zbiorową.
        ------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------ -----------------------------
        Oczywiście ten film to jest propaganda która jako pierwszy na masową skale użył Goebbels wrażenie jako by każdy ksiądz to pedofil zboczeniec stary trik jeszcze z III rzeszy w latach 1937-1938. Zostało to użyte po tym jak kościół oficjalnie się przeciwstawił Hitlerowi. Lewacy śmiało używają metod Nazistowskich i na odwrót w końcu to tez socjaliści czyli lewacy. Przyczyną ataku Josepha Gobbelsa na kościół katolicki było ogłoszenie 14 marca 1937 r. przez Piusa XI encykliki „Mit brennender Sorge” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Mit_brennender_Sorge ) skierowanej do biskupów niemieckich a potępiającej nazizm. W odpowiedzi Ministerstwo Propagandy III Rzeszy rozpoczęło szeroką kampanię nagłaśniania nadużyć seksualnych, dokonywanych przez duchownym. Wiadomo, że jak się szuka to się znajdzie. Do ataku wykorzystano kilka wcześniej ujawnionych przypadków pedofilii, potępionych zresztą przez Episkopat Niemiec. Represje dotknęły 3000 duchownych, 300 z nich aresztowano. Po długich dochodzeniach i wielu naciskach nazistowskiej machiny represji udało się skazać zaledwie 21 księży. Zresztą część pod zmyślonymi zarzutami. Jednak wielu księży wysłano do obozów koncentracyjnych. Skąd o tym wiemy? Z tajnych dokumentów, które admirał Canaris (nie lubił się z Goebbelsem) nakazał przewieźć do Watykanu. Misji tej dokonał katolicki prawnik Josef Müller. W rękach papieża znalazły się liczne tajne dokumenty dotyczące akcji kompromitowania Kościoła.
        ------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------ ------------------------
        Pedofila, zboczeńca, morderce znajdziemy wśród dentystów, sklepikarzy, nauczycieli, lekarzy to znaczy że wszyscy dentyści, sklepikarze i lekarze to pedofile czy zboczeńcy ????? oO OKREŚLA SIĘ ZAWSZE PRZEZ PRYZMAT JEDNOSTKI. A to że Kościół katolicki to potężna wspólnota to wiadome że znajdują się tacy nic nadzwyczajnego. Tak jak są mordercy, złodzieje, gwałciciele jakby nie było takich ludzi nie było by Policji.

    • reżyser nie atakuje kościoła. I w ogóle słowo atak jest niewłaściwe w tym przypadku. Smarzowski KRYTYKUJE KLER, czyli ludzi rządzących kościołem. Na dodatek krytykuje konstruktywnie, pokazuje mechanizmy , uwikłanie w system i fatalne skutki. Fatalne i dla wiernych i dla samego kleru. Kościół katolicki może się dzięki niemu oczyścić i wzmocnić, o ile podejdzie do tej krytyki społecznej uczciwie. Wiadomo, że wynajęte agencje PR będą atakować film, jego twórców i fanów, ale to błędne podejście. Potężną zaletą filmu jest fakt, że NIE DZIELI nikogo i nie wzywa do wojny, ale podchodzi z empatią do każdego grzesznika ... To Wielka sztuka, obiektywizm i dystans szczególnie we współczesnym podzielonym i wrogim dla odmiennej opinii świecie. Polecam.

    • Akurat UB ani SB nie atakowało Kościoła w znaczeniu propagandowym. Wręcz przeciwnie: gdy funkcjonariusze bezpieki wiedzieli, że jakiś ksiądz jest gejem lub pedofilem, to werbowali takiego księdza do współpracy, żeby donosił na swoich kolegów z seminarium. Dawali mu do wyboru: albo ujawnią jego skłonności i wytoczą mu sprawę w sądzie, co groziłoby podkopaniem autorytetu księży w na wskroś katolickim społeczeństwie, albo on będzie dla nich pracował i wtedy pozostanie bezkarny.
      Zdecydowana większość księży-donosicieli SB to byli geje i pedofile. Dobierano ich pod kątem preferencji seksualnych.

      Komunistyczna propaganda wcale nie atakowała Kościoła "z grubej rury" i na wszelki możliwy sposób, jak się dziś wydaje niektórym spośród tych, którzy nie pamiętają tamtych czasów i mało wiedzą o tamtejszych realiach i sposobie działania bezpieki.

      Poza tym, antyklerykalizm wcale nie musi oznaczać lewicowych poglądów. Można być prawicowym antyklerykałem i prawicowym antykatolikiem. Nietzsche był zaciekłym wrogiem chrześcijaństwa i Kościoła, a jednocześnie nie znosił socjalistów ani komunistów. Lewicowcy mają o nim jak najgorsze zdanie.
      Julius Evola był współtwórcą tradycjonalizmu integralnego, a przy tym nie znosił katolicyzmu. Był masonem związanym z kręgami ezoterycznymi.
      Witold Czamara "Donatan" jest rodzimowiercą, nielubiącym katolicyzmu jako ambasadora na rzecz zupełnie obcej kultury. Nie ma nic wspólnego z lewicą.
      Poglądy członków Kościoła Szatana Antona LaVeya też bardzo przypominają poglądy skrajnej prawicy i program UPR i pokrewnych partii.

      A z drugiej strony, można być religijnym lewicowcem. Nie brakuje na świecie partii politycznych łączących religijność z programem socjalistycznym i/lub postępowym.

      BTW: nie ma to jak oceniać na 1 film, którego się nawet nie obejrzało.

      • "Komunistyczna propaganda wcale nie atakowała Kościoła "z grubej rury" i na wszelki możliwy sposób, jak się dziś wydaje niektórym spośród tych, którzy nie pamiętają tamtych czasów i mało wiedzą o tamtejszych realiach i sposobie działania bezpieki.".

        Oczywiście, że nie. SB wiedziało, że jak zaczną prawdziwą wojnę z kościołem, to naród może sie zbuntować i być może nie udałoby się opanować sytuacji. Zamiast tego poszli na układ z kościołem. W czasach, które pamiętam, końcówce komuny, ci prześladowani księża żyli na wyższym poziomie niż przeciętni Polacy. Z opowiadań starszych ode mnie wynika, że wcześniej też. Więc ładne mi prześladowania. Poza tym, jakby PZPR naprawdę chciało walczyć z klerem, to program nauczania historii byłby zupełnie inny. Wystarczyłoby uczyć całej prawdy o kościele, z niewygodnymi faktami włącznie. Ale bez kłamstw, żeby nie dało się tego obalić. Np. Targowica, przypomnieć, że Krzyżacy to był zakon i pod Grunwaldem papież był po ich stronie. Oczywiście sam nie uczestniczył w bitwie. W czasie zaborów żaden z papieży nie wstawił się za Polską. A "pokojowa chrystianizacja" to już w ogóle.

        • No, w innym miejscu napisałem, że UB i SB prześladowało nie za bycie księdzem katolickim ani działaczem katolickim, tylko za bycie kapelanem WiN lub byłym kapelanem AK, za bycie kapelanem "Solidarności" lub KPN, za bycie redaktorem pisma krytykującego władzę i za jawne stawianie się władzom. A zwykli księża byli wprawdzie pod obserwacją SB, jak każde potencjalnie nielojalne środowisko, jednak żyli na wysokim poziomie.

          I też pisałem o tym, że krzyżacy to katoliccy zakonnicy mający poparcie papieży, że papież Pius II w 1460 ekskomunikował króla Polski i innych wrogów zakonu krzyżackiego, że nuncjusze apostolscy w Polsce Vincenzo Lauro i Giovanni Francesco Commendone to szpiedzy Habsburgów działający na szkodę Polski, że Konfederacja Targowicka to ruch katolicko-konserwatywny mający w składzie pięciu biskupów i pobłogosławiony przez papieża Piusa VI, że tenże papież Pius VI potępił powstanie kościuszkowskie i uznał rozbiory Polski, po których kazał biskupowi Ignacemu Krasickiemu wpajać polskiemu ludowi posłuszeństwo, miłość i szacunek do władców zaborczych. I że o ile Turcja nie uznała rozbiorów Polski, o tyle Stolica Apostolskiego to zrobiła.

          I o tym, że Jan Hus, którego w 1415 katolicy spalili na stosie w Konstancji, popierał Polskę podczas wojny z krzyżakami, i po bitwie pod Grunwaldem wysłał Jagielle list gratulacyjny. I że husyccy, heretyccy ochotnicy walczyli po polskiej stronie w wojnach z krzyżakami, a czescy (i inni) katolicy walczyli po stronie krzyżackiej.

          I o tym, że Kazimierz Wielki starał się ograniczyć ekonomiczną potęgę możnych i duchowieństwa, a oprzeć się na mieszczaństwie, i podporządkować Kościół władzy królewskiej, więc biskup krakowski Jan Grot rzucił na niego klątwę. I gdy w 1349 wikariusz katedry krakowskiej Marcin Baryczka wszedł w spór z królem o daniny z wsi biskupich w ziemi sandomierskiej, i zamierzał nałożyć na króla kary kościelne za łamanie przywilejów kleru, to ludzie króla, chociaż był grudzień, postanowili udzielić wikariuszowi lekcji pływania w Wiśle, podczas której się utopił. :) Bo ogólnie Kazimierz Wielki, uznawany często (słusznie) za najwybitniejszego polskiego władcę, nie był przychylny klerowi, za to nadał przywileje Żydom. A jednak jakoś zwykle nie mówi się z tego powodu o "prześladowaniu kleru" za Kazimierza Wielkiego, choć o II wojnie światowej i o PRL-u mówią praktycznie wszyscy utożsamiający się z Kościołem i przywołujący "zasługi" polskiego Kościoła i męczeństwo duchownych.

          Choć gdyby apologeci Kościoła chcieli, to równie dobrze mogliby uczynić z Marcina Baryczki taki sam głośny symbol męczeństwa, jak z Popiełuszki. Czy nie zrobili tego tylko dlatego, że "nie wypada" przypominać o ofiarach króla mającego w kraju pomniki i którego imieniem nazwano wiele ulic i niektóre instytucje? Dlatego, że Popiełuszko zginął z rąk funkcjonariuszy instytucji będącej dla polskich patriotów symbolem zła, represji i niesłusznych prześladowań, i w dodatku braku suwerenności, a Marcin Baryczka nie zginął z rąk funkcjonariuszy państwa kierującego się oficjalnie jakąś ideologią (chociaż w sumie to formalnie Kazimierz Wielki był królem katolickim, a Polska państwem katolickim)?

          I stwierdziłem, że w świetle tych faktów jest wręcz zdumiewające, że Polacy nie porzucili katolicyzmu śladem Czechów. Przecież ilość konfliktów państwa polskiego z instytucjami kościelnymi, a także z samym papiestwem, i ilość skierowanych przeciw Polsce działań papiestwa jest w sumie tak ogromna, że w zasadzie w Polsce i Czechach wpływy Kościoła powinny być takie same lub podobne. A jednak jest całkowicie inaczej. Ciekaw jestem, czemu. Czy to dlatego, że w Polsce nie zwykło się przyjmować faktów do wiadomości? Albo czy Polacy naprawdę nie wiedzą o tym wszystkim, co przytoczyłem?
          Jeśli tak, to lekcje historii powinny być inaczej przeprowadzane i pokazywać jak było bez cenzury i bez niedopowiedzeń.

          Wypadałoby jeszcze na lekcjach historii wspomnieć o tym, jak księża katoliccy (w tym również polscy) szczuli wiernych na Żydów i fałszywie oskarżali Żydów o rytualne morderstwa. Od XV wieku do drugiej połowy XX wieku, czyli do Soboru Watykańskiego II, chociaż pojedynczy księża robią to nawet teraz (np. Tadeusz Guz związany z Radiem Maryja i Janem Szyszko). Jak np. w czasach nowożytnych księża: Przecław Mojecki, Piotr Skarga, Stefan Żuchowski, Gaudenty Pikulski, Szymon Hubicki, a w XX wieku księża Jan Władziński, Ignacy Charszewski i Stanisław Trzeciak wypisywali i mówili brednie o tym, jakoby Żydzi mordowali chrześcijańskie dzieci w celu użycia ich krwi (skoro o tym mowa, polecam książkę Jolanty Żyndul "Kłamstwo krwi. Legenda mordu rytualnego na ziemiach polskich").

          I to wszystko można skonfrontować z tym, że w latach 80.-90. XX wieku niektórzy polscy księża zaczęli nazywać Żydów "starszymi braćmi w wierze". :|

          • Przepraszam, ale w tym wątku jest tyle komentarzy, że nie przeczytałem wszystkich. A wspomniałeś może o oficjalnych zaleceniach kościoła w Polsce w czasie kontrreformacji, czyli skłócenia katolików z Polakami wyznającymi inne religie? W ten sosób owa organizacja znacząco przyczyniła się do upadku Rzeczpospolitej.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: