Mr. Holland's Opus

2 godz. 23 min.
7,5 1 386
ocen
7,5 10 1386
2 020
chce zobaczyć
{"rate":5.0,"count":1}
{"type":"film","id":706,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Mr.+Holland%27s+Opus-1995-706/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Symfonia życia
  • Ewako ocenił(a) ten film na: 9

    o szukaniu swego miejsca w życiu.NIewiele jest tak poruszających filmów..Wspaniała rola Dreyfussa !

  • Ewako Całkowicie popieram. Mnie również bardzo ujęła postawa Dreyfussa, (SPOILER!)to że mimo okazji nie porzucił rodziny, odszukał w sobie siłę żeby się zmierzyć z problemami a nie uciekać od nich. Którego faceta by na to było dzisiaj stać?? Mam wrażenie, że odsetek. Film też wspaniale okazuje jak można żyć mimo tego, że los rzuca Nam kłody pod nogi. Wydaje Nam się, że to już koniec, że możemy żyć tylko w określony sposób, a jednak siła pozwala na wiele. Często nie tylko jedna droga jest potencjalnie dostępna, wystarczy poszukać,uwierzyć w najbliższych, a nie iść na łatwiznę.

  • przynadziei ocenił(a) ten film na: 7

    uwieziona http://notatnikkulturalny.blogspot.com/2011/04/symfonia-zyci...
    dokładam sie z recenzją...

  • przynadziei Fajna, ciekawa i słuszna recenzja. Traktuje mądrze o tym, czego tak wszyscy się czepiają-wzruszenie wkładane na siłę, żeby kupić więcej odbiorców. Zapominamy tylko o tym, że do nawet tych na siłę pisanych wzruszeń można różnie podchodzić i każdy z tego może wziąć coś dla siebie, niekoniecznie dając się pochłonąć złym przejawom owych wzruszeń.

  • uwieziona Trochę za dużo było amerykańskiego lukru - mam na myśli to, że nauczyciel muzyki w szkole przechodzi na emeryturę i nagle wszyscy urządzają mu takie pożegnanie - ładne, ale takie rzeczy tylko w bajkach. W prawdziwym życiu nawet najbardziej szanowany psor odchodzi w cieniu i nikt nie robi z tego wielkiego halo. Chodzę nadal do szkoły i wiem jak jest, uczniom nie udaje się nawet dobrze poznac nauczyciela bo wszystko umyka wśród szkolnego zamętu.

  • supermonkey Nie przesadzaj, nie można tak generalizować, różnie się zdarza. Ja w dalszym ciągu szanuję i pamiętam o nauczycielach, którzy mnie kiedyś uczyli jak i wykładowców, z którymi miałam zajęcia. Kwestia podejścia, wychowania i charakteru, gdzie szkolny zamęt nie powinien przeszkadzać aż tak bardzo. Ale mam wrażenie, że przez te 6 lat strasznie dużo się zmieniło i teraz szacunek i uznanie zaczyna przechodzić do historii. Mówię jakby co ogólnie, nie obierz tego personalnie, bo nie to miałam na celu jak i Cię nie znam. Widzę tylko, co się wyprawia na świecie.

  • uwieziona Ale szacunek i uznanie również trzeba zdobyć, a to pojawia sie dopiero jak pozna się daną osobę co nie jest dane wielu uczniom, a poza tym wielu nauczycieli również luźno podchodzi do swoich obowiązków, mało jest ludzi którzy wykonują ten zawód z powołania i lubią przebywać z młodzieżą, a nie tylko "odwalają" godzinki. Jeśli chodzi o szacunek do nauczycieli - to niestety przechodzi do historii, a jednak jakiś respekt powinien być. Pozdro

  • supermonkey Ja mówiłam o szacunku, jaki może mieć do nauczyciela uczeń, a nie człowiek do człowieka, bo to inny temat. Wiadomo, że nie mówimy przecież o szacunku w pełnym wymiarze, bo to w większości przypadków niemożliwe. To fakt. Przechodzi, tylko jest to raczej wina ludzi, rodziców i tych coraz bardziej rozwydrzonych dzieciaków.

  • uwieziona No dobrze, ale w "Symfonii życia" chodzi o szacunek do człowieka, a nie tylko do nauczyciela co zresztą jest pokazane w końcówce filmu, a to też rzadkośc.

  • supermonkey Dobra, to inaczej: nie wszyscy ludzie muszą wiedzieć wszystko o 2 człowieku, żeby go szanować. Zresztą to co zrobili dla Niego uczniowie mogło być równie dobrze wyrazem szacunku do nauczyciela.

  • uwieziona Oj obawiam się, że supermonkey ma jednak daleko bardziej realistyczne wglądy. Że takie rzeczy to dziś tylko w bajkach...
    Co, naturalnie, nie wyklucza, że te czy inne indywidualne osoby mogą mieć dla nauczyciela wdzięczność i sentyment. Jednak, generalnie, pojęcie "nauczyciel" straciło na prestiżu, i dość drastycznie.
    Wychowywali mnie dziadkowie, przedwojenni pedagodzy i nauczyciele - więc, choć sama urodziłam się po wojnie, miałam szansę załapać się z poślizgu jeszcze na atmosferę tamtych czasów. Nigdy w życiu nie spotkałam już później ani takiej atmosfery (takich postaw), ani takich ludzi.
    Wydaje się, szkoła jest dziś w ogóle innym zjawiskiem, niż kiedyś była. Tu problem wykracza daleko poza relację nauczyciel - uczeń (która jest niejako tylko końcowym ogniwem całego łańcucha społecznych uwarunkowań).
    Przecież nie sposób liczyć na to, że społeczność, zorientowana w praktyce niemal wyłącznie na świat materii, nagle uszanuje jakimś cudem czy to "człowieka", czy "nauczyciela".
    Nie znaczy to, że końcowa scena filmu, choć ujmuje mu realizmu, musi ujmować mu wymowy. Można przyjąć, że to swego rodzaju "artystyczna przenośnia", odwołująca się nie tyle do tego, co jest w realu, ile do jakiś głębszych pokładów w człowieku i tęsknot duszy.
    Weźmy dla przykładu końcową scenę "Stowarzyszenia Umarłych Poetów". Tryumf konformizmu w ludziach jest tak powszechny, że równie dobrze można by się zastanawiać, na ile, w praktyce, mogła ona mieć miejsce w takiej postaci. A przecież była taka mocna i taka piękna. Pobudzała w ludziach odwagę wyrażania siebie, rekompensowała im, rzec by można, to właśnie za czym tęsknią - choć tak rzadko potrafią temu sprostać.