Bezapelacyjnie 10/10!

użytkownik usunięty

Muzyka, animacja, pomysł, przesłanie, symbolika, klimat, emocje w trakcie i przede wszystkim po obejrzeniu tego krótkometrażowego owocu geniuszu składają się na pierwszą (i możliwe, że ostatnią) 10 w moim skromnym rankingu.

18
  • Rzeczywiście, film ponadprzeciętny, ale zważ że to tylko krótki (i to bardzo) metraż, a poza tym banalna wręcz fabuła. Fakt, świetny klimat i emocje, ale to nadal żadne arcydzieło

  • Film w moim klimacie ale nie dostrzegłem nic ciekawego, ale w pewnym momencie gdy "ta istota" zaczęła grać na skrzypcach cała magia mnie oczarowała, a nie przypuszczałem, że film się tak skończy :) Wiec zakończenie mnie nieco zaskoczyło, myślałem, że będzie szczęśliwe, a tu pokazuje krótkość życia i przemijalność. Znacie może jakieś inne filmy tego typu. Ogólnie lubię wszystkie filmy które mają jakiś morał i magię w sobie. Obejrzałem wszystkie filmy Tima Burtona.

  • The Maker to krótkometrażowy owoc geniuszu ? Więc jak określić ten obraz? Przebija Makera we wszystkich aspektach.
    http://www.filmweb.pl/film/More-1998-34140

    • użytkownik usunięty

      W związku z tym, że oba filmy poruszają stosunkowo banalne zagadnienia (przemijanie, dążenie do szczęścia, poczucie misji, szukanie sensu istnienia itp.) fabułę pominę (chociaż wg mnie "The Maker" mimo wszystko przebija "More"). Pierwszy tytuł o wiele bardziej przemawia do mnie pod względem estetycznym, klimatem, muzyką i ładunkiem emocjonalnym. To moje subiektywne zdanie, zdaję sobie sprawę, że do każdego przemawia co innego.

      • More jest na YT. Obejrzyj. Jeśli twoim zdaniem ładunek emocjonalny jest większy w Maker,to jesteś jeden z nielicznych którzy tak twierdzą (być może z przekory). Więc jak byś mógł to napisz co cie tak bardzo urzekło w Makerze ,wytłumacz mi o co chodzi z przesłaniem, symboliką , i jakie emocje tobą tak zawładnęły.

        • użytkownik usunięty

          Wyraziłam swoją opinię na temat filmu. Ty masz inną i starasz się mnie przekonać, że słuszną. Nie bardzo wiem, dlaczego? Jeżeli widzisz więcej w filmie "More" to masz prawo ocenić go wyżej ode mnie. Wydaje mi się, że wystarczająco napisałam dlaczego "Maker" bardziej do mnie przemawia, ale dla Ciebie to widocznie za mało. Wybacz, ale odpisuję z grzeczności i nie mam zamiaru tracić czas by na siłę Cię przekonywać, że mam podstawy do takiej, a nie innej opinii, bo jak sama nazwa wskazuje jest to opinia i każdy może mieć inną.
          Fabuła "More" jest dla mnie banalna i oklepana - istota budzi się codziennie z uczuciem pustki i wrażeniem, że "coś" utraciła, że za "czymś" tęskni. Tym "czymś" okazuje się być radość i beztroska dziecięca, czystość serca i szczęście płynące z najprostszych czynności życia codziennego (zabawa, spotkania z przyjaciółmi). Opozycją do tego jest aktualne życie istoty - monotonna praca, brak samorealizacji, ciągłe poniżanie i staranie się, które nie przynosi efektów i nie daje satysfakcji. W pewnym momencie istota postanawia coś zmienić i zacząć działać. Za pomocą swoich umiejętności i możliwości postanawia na nowo odnaleźć to "coś". Udaje jej się to, jednak zauważa, że w tym wszystkim stał się osobą, która jest identyczna z tymi, którymi gardził. Ponad to na sam koniec dociera do niego, że ponowne poczucie tego "czegoś" jest po prostu niemożliwe (w jego przypadku, a może w przypadku każdego z nas?). Dostrzega to patrząc na bawiące się dzieci i poddając się refleksji nad tym jak jego życie wyglądało, jak wygląda i jak będzie wyglądać.

          W "Makerze" mamy trochę mniej oczywistą fabułę. Głównym bohaterem jest szmaciany zając, który już sam w sobie jest symbolem (tak, w "More" jest robot zamiast człowieka - cóż za innowacja...). Zaczyna istnieć, budzi się nie wiedząc po co jest, gdzie jest, kim jest i dokąd zmierza. Po chwili orientuje się, że kończy mu się czas, ale nie wie na co, nie wie co to oznacza. Zaczyna więc kombinować, szukać, znajduje książkę itd. (wiemy jaka jest fabuła). Tworzy na swoje podobieństwo (jak Bóg człowieka?) szmacianego zająca, który jest niemal identyczny, ale jednak inny. Robiąc to wszystko nadal nie wie, czy postępuje słusznie i czy czas, który wciąż umyka nie okaże się stracony. Mimo tego nie przestaje podążać na kursem obranym na samym początku, czuje, że robi to, co powinien. Pomysł z nadaniem muzyce tak ogromnej wartości uważam za najlepszy moment tej animacji. Dzięki muzyce drugi szmaciany zając ożywa, wszystko nabiera sensu i magii (to taki brakujący "boski pierwiastek"). Okazuje się, że jesteśmy tylko na chwilę, mamy określone zadanie i w zależności od tego czy uda nam się je wykonać albo okazujemy się przydatni i spełniamy swą rolę, albo nie. Nikt nam niczego nie ułatwia, dostajemy tylko kilka przypadkowych narzędzi, ale to jak i czy je wykorzystamy zależy tylko od nas. Możemy następnym ułatwić zadanie ograniczając ilość przedmiotów do minimum, ale czy wystarczy nam czasu? Musimy wybrać co jest istotne. To wszystko nie jest takie proste. Równie dobrze możemy siedzieć przez cały czas z założonymi rękami i patrzeć się w ścianę. Wybór należy do nas. Zniknięcie zająca na koniec jest bardzo przejmujące i smutne. Nawet nie zdążył do końca zrozumieć co się stało, że tak naprawdę udało mu się zrobić wszystko to, do czego został stworzony. Wypełnił swoje zadanie i pozostaje mu mieć nadzieję, że nie na marne, że ten następny zając również nie zawiedzie. Tego już nie wiemy.

          Pomysł i fabuła "The Maker" są dla mnie trochę mniej oczywiste. Pozwalają na większą swobodę interpretacji. Poza tym jak wyżej pisałam: "...klimat, muzyka, ładunek emocjonalny..." trafiają do mnie bardziej niż w "More".
          Mam nadzieję, że wystarczająco dokładnie wytłumaczyłam dlaczego mam inne zdanie niż Ty.

          • Nie będę się rozpisywał o More (nie ten temat), ale skreślę parę slow o Makerze. Twoja nadinterpretacja jest wspaniała ,zając jako symbol (miałeś na myśli chyba płodność ),przemijanie itd (machłeś taki niewinny spoilerek ).Wszystko ok, lecz czegoś brakuje .Moim zdaniem to jedynie muzyka szczególnie się wybija w tym" krótkometrażu" ,jest doskonale dopasowana ,i to ona nadaje całemu filmowi emocji,tylko muzyka. Fabula właściwie jest banalna ,określiłbym ją słowem : prokreacja.Ładunek wyżej wspomnianych emocji jest średni, ani ziębi ani parzy.Miedzy innymi dlatego nie dałem 9 -10 Makerowi .Nie poruszył najczulszych strun ,nie dal za dużo do myślenia,poza tym aby się spieszyć z bzykaniem ,ponieważ może być czasami za późno.A tak na serio dodam jeszcze, ze jest wiele więcej krótkometrażówek które powalają na kolana Makera, więc dając 9-10 skrzywdziłbym te filmy. Aloha

          • Nikt nie pomyślał chyba o tym, że "Maker" może być o szukaniu miłości. Istota, która stworzył była wszakże odmiennej płci, a uciekający czas mogł oznaczać strach przed samotnością i tym, że umrze nie widząc wcześniej nikogo kogo kochał.

    • Ja polecam "Balance"

  • Słowo "geniusz" jest nadużywane przez wielu.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: