Force Majeure

1 godz. 58 min.
6,5 19 382
oceny
6,5 10 19382
15 045
chce zobaczyć
8,1 23
oceny krytyków
{"rate":8.086957,"count":23}
{"type":"film","id":709434,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Force+Majeure-2014-709434/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Turysta
  • Bardzo dobre kino prosto z mroźnej Szwecji. Wykonane przez gościa, który jeszcze może dużo namieszać w Europie. To film o kryzysie męskości we współczesnym świecie, małżeńskiej grze na uczuciach oraz czarna komedia za cel obierająca sobie torturowanie głównego bohatera. Nie dziwne, że wywołuje emocje. Już sam moment tuż po lawinie gwarantuje ciarki. Widz zadaje sobie wtedy pytanie: i co dalej?

    Ja jednak chciałem ugryźć tą historię z nieco innej strony. Znałem bowiem punkt zwrotny opowieści wcześniej. Mogłem się więc na niego przygotować, wnikliwie obserwując wcześniejsze sceny. Większość z oglądających to dzieło, uważa, iż jedna chwila zmieniła życie szwedzkiej rodziny. Moment tchórzostwa Tomasa miał pokazać jak ekstremalna sytuacja może wpłynąć na związek. Moim zdaniem problem tkwi nieco głębiej.

    Tomas jest zwykłym frajerem, który pręży mięśnie, ma się za ważnego i lubi gdy łechta się jego ego. W rzeczywistości zawsze musi liczyć na żonę. Dosłownie w żadnej ze scen nie umie sobie poradzić. Pierwsze ujęcie: każą mu pozować do zdjęcia, a on nie wie jak stanąć, niepewnie obejmuje swoją żonę. W późniejszej ocenie fotografii podkreśla się, że to dzieci wyszły ładnie. A co z małżeństwem? Już od pierwszego ujęcia wiadomo, iż coś jest w nim nie tak. Trzecia scena: mężczyzna próbuje udawać twardziela żując gumę jak lowelas. Wygląda wtedy raczej mizernie. Piąta scena: nie potrafi sobie poradzić z dzieckiem które się gramoli na tej ruchomej ścieżce (nie znam profesjonalnej nazwy) i zamiast schylić się po rękawiczkę, która spadła, prosi by żona go wyręczyła. Wtedy też widzimy jej pełne pożałowania spojrzenie. Szósta scena (już mogłem się pogubić): Tomas musi sięgnąć po komórkę, mimo że wydaje się, iż obiecał tego nie robić. Niby taki family man, a jest uzależniony od tego urządzonka. To tylko szczegóły, więc nikt nie ma się prawa o nie gniewać. Co więcej: nikt nie ma prawa ich zauważyć. Jednak Tomas jest looserem (przepraszam, muszę to jakoś nazwać) i jego żona musiała to widzieć od dawna. Ktoś już zwrócił uwagę, iż dzieci nie mogły z dnia na dzień zacząć podejrzewać nadchodzącego rozwodu rodziców. Wysnuły tę hipotezę raczej po dłuższym obcowaniu z nimi. Dlatego reżyser pierwszymi scenami daje nam do zrozumienia jaki jest bohater. Ujęcie z lawiną jest tylko prawdziwym pretekstem dla żony, by mogła po latach małżeństwa wybuchnąć. W końcu miała szansę wykrzyknąć: "nie masz jaj, nigdy ich nie miałeś!". W moim odczuciu nie to jedno wydarzenie rzutowało na reakcji kobiety, która zaczęła się znęcać psychicznie nad mężczyzną. Ich cały związek był przegniły, a ta scena tylko to uwypukliła.

    Jeśli nawet moja analiza pierwszych scen wyda się niezbyt przekonująca, to powiedzcie sami: czy później nie przekonujemy się o naturze Tomasa? To osoba, która przegrywa niemal non stop: daje sobie w kaszę dmuchać, nie umie się postawić, za nic nie potrafi się przyznać do błędu i unika konfrontacji. O jego słabym charakterze świadczy nawet bohaterska scenka, którą odgrywają małżonkowie przy dzieciach. Woli być udawanym herosem, niż przyznać że nim nie jest. Gdyby był twardzielem, nie ryczałby dzień wcześniej przy swoim potomstwie, by użyć ich jako pionków w grze z matką. Bo przecież poniżony przez małżonkę, płacząc pokazał młodym jedynie jak bardzo ta kobieta go krzywdzi.

    W moim odczuciu to film o słabym mężczyźnie i silnej kobiecie, która ma go już dość. Ale również trafne pytanie postawione społeczeństwu: czy przypadkiem nie pogubiliśmy się już w oczekiwaniach wobec współczesnych mężczyzn i kobiet? Ebba jest jednocześnie zaciekawiona stylem życia przyjaciółki żyjącej w otwartym związku, co ładem panującego w jej tradycyjnej rodzinie. Jest rozdarta między dwoma skrajnymi ideałami. Tak samo jak statystyczny Europejczyk, który sam nie wie jaki lifestyle wybrać: to w jakim został wychowany, czy nieograniczoną wolność.

  • gogolin105 ocenił(a) ten film na: 7

    Lucky_luke Faktycznie... Bardzo trafne obserwacje z Twojej strony. Pomimo, że sam część też odnotowałęm, nie byłem w stanie wyłapać wszystkiego i posklejać do kupy wszystkich tych rzeczy pokazanych już w pierwszych scenach. Być może wymagałoby tego ponowne obejrzenie po zapoznaniu się z całościa...
    Jednak Twoja wersja pokrywa się z moją. a do tego wszystkiego wspomniałbym tylko o świetnej ostaniej scenie z papierosem, gdzie główny bohater może w końcu poczuć się sobą. ;)

  • Hanna_M ocenił(a) ten film na: 6

    Lucky_luke W pełni zgadzam się z interpretacją choć niektóre sceny okazywania emocji były przerysowane (może po prostu nie znam mentalności Szwedów). Poza tym Ebba dodatkowo zasługuje na uznanie za piękną, mimo wszystko, walkę o małżeństwo i rodzinę.

  • BohseOnkelz ocenił(a) ten film na: 5

    Hanna_M ta piękna walka to wylewanie żali na zewnątrz i krytyka, ale nie osobista, jakżeby inaczej;)

  • Lucky_luke "Bo przecież poniżony przez małżonkę, płacząc pokazał młodym jedynie jak bardzo ta kobieta go krzywdzi. " źle to odczytujesz, on tam szczerze rozpaczał nad sobą i nad tym jak słaby jest w konfrontacji ze swoimi impulsami. Rozpacze, bo nie ma władzy nad sobą i nie potrafi ani ocenić dobrze ryzyka ani wziąć odpowiedzialność za swoją rodzinę.

  • kyle_reese Czort jeden wie który z nas ma racje, ale ja tam bym nawet zaryzykował i postawił pieniądze na moją wersję. Najwyżej bym przegrał.

    PS. A tak w ogóle to cześć kyle ;) Zawsze gdy mi odpowiadasz to przecząc mojej opinii. Weź mnie czasem pochwal bo zaczynam się czuć jak główny bohater "Turysty". (naturalnie potraktuj ten wpis z przymrużeniem oka)

  • Lucky_luke Hej, tym razem starałem się być wyjątkowo łagodny - pierwotna wersja byłą ostrzejsza;). Ale fakt, mogłem też wspomnieć o zdaniu: "Woli być udawanym herosem, niż przyznać że nim nie jest." - tak tu trafiłeś w 10'tkę analizując postawę Tomasa przed sceną rozpaczy. (O tej presji na heroizm ciekawie mówiła "brodacz"). Zauważ, że oni tam bardzo mimo wszystko dbali o dzieci - np. nie kłócili się przy nich. Wątpię, aby Tomas chciał się posłużyć nimi instrumentalnie - tak źle go aż nie oceniam. To nie jest jakiś potwór.
    ----------
    Ten film jest też świetną ilustracją do powiedzenia "tyle o nas wiemy ile nas sprawdzono" - Tomas przeraził się tego, kim się okazał (scena z lawiną) jednak już wcześniej wszystkie znaki na ziemi i niebie zapowiadały takie a nie inne jego zachowanie. Ebba też nie jest bez grzechów, np. te opowiadanie o ucieczce męża w obecności innych osób (i to DWA RAZY!) - było z jej strony gigantycznym nietaktem i też może jakaś oznaką słabości, wręcz desperacji z jej strony. Ona nie rozumiał, że prawda nie zwalnia nas od myślenia... z drugiej strony z tym facetem nawet na osobności ciężko było się dogadać - on ewidentnie chciał te zdarzenie WYPRZEĆ i nie potrafił stanąć w prawdzie. Pozdrawiam!

  • kyle_reese Nie skupiłem się zbytnio na analizie kobiecej postaci, ale nie ma co ukrywać: ją również oceniam dość negatywnie. To osoba w której nagle zapłonęła żądzą władzy nad mężem i wystawiała go na kolejne tortury: czasami chyba oczekując zwykłej satysfakcji. Inaczej nie włączyłaby w swoją grę znajomych.

    Moją interpretację skupiłem jednak na mężu bo często mówi się o tym iż jest to opowieść o człowieku którego jeden błąd niszczy całą wizję osoby. Tymczasem uważam iż ta wizja już dawno była bardzo czarna w oczach żony bohatera.

    Również pozdrawiam.

  • szawelus1 ocenił(a) ten film na: 8

    Lucky_luke raczej film nie miałby za dużych aspiracji gdyby chciał tylko powiedzieć o jednej konkretnej rodzinie, więc ja sugeruję raczej spojrzenie na to jak uniwersalny przypadek ludzki, no bo kto wie jakby się zachował w sytuacji Tomasa? Jeżeli ktoś powie, że na pewno wie jakby się zachował, to jest 100% pewności że nie ma racji.
    Ale zgadzam się z twierdzeniem, że Tomas był trochę ciapą :)

  • pris ocenił(a) ten film na: 8

    Lucky_luke Dla mnie wymowa jest bardziej uniwersalna niż kryzys małżeński konkretnej pary: słabego mężczyzny i silnej kobiety. Nie odczytałabym też początkowych scen tak ostro względem bohaterów: ot, przeciętne małżeństwo z dziećmi, widać że pierwszy ogień w związku już za nimi, ale są zgrani, naturalni, mają dzieciaki w nieco męczącym wieku, co też daje nieco w kość ich pożyciu. Ale jest to "po prostu" małżeństwo ze stażem, ani specjalnie dobre, ani złe. Trochę znudzone, trochę przekwitłe, ale dalej dbają o bliskość czy szczerość.

    Zachowanie Tomasa po przejściu "lawiny" obnażyło pewne fundamentalne cechy charakteru bohatera i to tak bardzo zszokowało Ebbę. Bardzo rzadko w obecnych czasach i cywilizacji mamy okazję ujawnić takie cechy jak nie zagrana pod publiczkę odwaga, szlachetność, bezinteresowne przedkładanie dobra bliźnich nad swoje. W tym wypadku (zupełnie przypadkiem) stabilna, przeciętna rodzina została nagle postawiona przed testem na odwagę i odpowiedzialność za rodzinę. Tomas - ojciec i głowa rodziny - uciekł, zostawiając na "pastwę żywiołu" swoją żonę i dzieci. Nie sprowadzałabym porażki Tomasa do porażki współczesnego mężczyzny i przykładu zmiękczenia męskiego wzorca na sytym, bogatym Zachodzie. To po prostu porażka człowieka, jego słabość, egoizm i instynktowne tchórzostwo. Było to o tyle przykre, bo sprowadzone do czarnego jak smoła komizmu i absurdu, bo w efekcie nic się nikomu nie stało, słabość Tomasa została publicznie obnażona, przez niego wyparta, przez co Ebba nieco sadystycznie ją wyszydziła i ukarała męża szykanami.
    To zderzenie faktycznej tragedii w mikro skali (płaczące dzieci godzące rodziców; to jak ciche dni są przez dzieci wyczuwane i przeżywane) z komizmem jest naprawdę znakomite. Obnażenie tchórzostwa i spadek z piedestału męża i ojca. A żona która nagle i brutalnie jest skonfrontowana z tą żałosną słabością ewidentnie się załamuje i traci szacunek do swojego życiowego partnera.
    W sumie to bardzo brutalna i smutna historia o końcu złudzeń i obnażeniu najprostszych, brzydkich instynktów w najbliższej nam osobie. Końcówka jest dobijającą powtórką z rozrywki. Wcześniej kajający się, szlochający jak dziecko i szantażujący Ebbę tym publicznym wybuchem Tomas; a za chwilę Ebba prosząca innego mężczyznę żeby niósł zmęczoną córkę, gdy Tomas gówniarsko napawa się zapalonym buntowniczo papierosem. Mam wrażenie że ten słaby cieć jedyne co wyciągnął z tej historii to to, że ma być bardziej macho i wykonywać więcej samczych, pustych gestów jak noszenie żony na rękach. Gdy faktycznie ma być odpowiedzialnym mężczyzną i ojcem (gdy schodzi lawina, gdy dzieciak się buntuje i rozrzuca rękawice, gdy córka jest zmęczona i nie może dalej iść) już się nie poczuwa do tej roli.

  • pris Jesteś kolejną osobą która mówi mi, że wcale się nie zgadza ze mną że to nie jest film o jednej rodzinie. No i racja, wcale nie napisałem jakoby była to historia konkretnej familii, a każdej w której kobieta jest wyraźnie silniejsza od mężczyzny. Czyli me spojrzenie wcale nie jest ograniczone.

    W całej reszcie się niestety nie zgadzamy. Rozumiem twoje stanowisko, ale nie potrafię za nic uwierzyć że dwie żyjące latami ze sobą osoby nie potrafią poznać swej natury. Charakter bohatera jest aż nazbyt widoczny i w czasie lawiny jedynie widać jak daleko sięga jego tchórzostwo, stając się wręcz niebezpieczne. Tak samo nie wierzę że w ciągu dwóch dni dzieciaki wywąchały groźbę rozwodu. To musiało trwać dłużej...

  • pris Chyba jednak nie do konca to bylo zamyslem rezysera. Dolozyl obu stronom konfliktu. W autokarze w koncowej scenie żona nie patrzy na nic, na dzieci w szczegolnosci, krzyczy ze wysiada spanikowala czyli... nikt z nas nie wie jakby sie zachowal w danej sytuacji latwo oceniac Tomasa a trudniej spojrzec na cala sytuacje przez pryzmat wlasnej osoby.

  • lukasz_69 Byc moze kobiecie wydawalo sie ze jest silniejsza i moze faktycznie w kilku momentach byla tylko jesli chodzi o caloksztalt to wykazywala az nadmierna slabosc. Tylko ludzie slabi nie potrafia powiedziec wprost swojej najblizszej osobie o tym co ja trapi tylko woli rozmawiac z nia poprzez znajomych.

  • Pani_Blue ocenił(a) ten film na: 10

    lukasz_69 żaden samiec alfa ani ciepła klucha, to film o tym jak trudno być w małżeństwie i na czym to polega, wcale nie chodzi o lawinę, i o ucieczkę! chodzi o to czym dla faceta jest myślenie w kategoriach kobiety, ale jeżeli robi to z miłości, ma szansę wygrać i siebie i małżeństwo i pozostać samcem alfa (scena z papierosem na koniec genial!), drugi po Najwyższej stawce Alana Parkera film tego typu! arcydzieło!

  • Pani_Blue ocenił(a) ten film na: 10

    Pani_Blue poza tym ona nie jest silną kobietą! jeszcze bardziej panikuje w autobusie niż facet w czasie lawiny, przyznaje się przed świeżo poznana kobietą (ta która się puszcza), że w małżeństwie kieruje się lękiem

  • Anna_Pechman ocenił(a) ten film na: 7

    Pani_Blue Ciekawe ,że tylko kobieta dostrzegła , że Ebba mogła kierowac sie lękiem .

  • dany_s ocenił(a) ten film na: 7

    Pani_Blue "drugi po Najwyższej stawce Alana Parkera film tego typu!"

    tego jeszcze nie oglądałem, ale z filmów "tego typu" kojarzy mi się i zdecydowanie polecam "Wszystko albo nic" Mike'a Leigh, też miszczostwo.

  • BohseOnkelz ocenił(a) ten film na: 5

    lukasz_69 racja

  • KiTech ocenił(a) ten film na: 9

    pris Dla mnie akurat ostatnia scena pokazuje, że gierki między nimi się nie skończyły. Ona, ostentacyjnie pokazując, że na nim nie można polegać idzie od razu z prośbą o wzięcie na ręce córki do innego faceta, on w odwecie łapie za papierosy (których, w domyśle, nie palił ze względu na nią i odpowiedzialność wobec dzieci). Jak dla mnie są siebie warci - dużo dramatyzują, bawią się w gierki psychologiczne (które zawsze mają ujemny wynik dla obu stron), są zawiedzeni sobą nawzajem i zdradą własnych ideałów. Oboje kierują się przy tym instynktami, które dała im natura (tytułową siłą wyższą), które w naturalnym środowisku bardziej samotniczym i mniej zaangażowanym w społeczne wartości samcom każą ratować własną skórę, a samicom chronić potomstwo. To, moim zdaniem, trochę film o tym, jak mocno uwierzyliśmy w to, że jesteśmy wyjątkowym gatunkiem, który jest bliski transcendencji, a konfrontacja z własnymi atawizmami i instynktami może prowadzić do zawalenia się naszego obrazu samych siebie.

  • aronn ocenił(a) ten film na: 7

    KiTech Chyba najtrafniej uchwyciłeś sedno tego filmu ;)

  • KiTech Ciekawe i trafne, jak dla mnie, podsumowanie filmu :)

  • xtomix ocenił(a) ten film na: 6

    Lucky_luke Silna kobieta zmykała szybciej z autokaru, niż jej mąż przed lawiną. :P

  • xtomix Wziąwszy ze sobą rodzinę. Ryzykanctwo to nie odwaga- kierowca ewidentnie nie był kompetentny.

  • xtomix ocenił(a) ten film na: 6

    Lucky_luke Uciekła zanim ktokolwiek inny wysiadł, to dzięki Brodaczowi udało się uniknąć paniki i pasażerowie wysiedli w miarę spokojnie.

  • xtomix I tak by wysiedli, brodacz zauważył szansę by udowodnić swojej kobiecie że jest twardy. On tylko czekał na taki moment i wyraźnie był zadowolony że mógł w końcu się wykazać. Bez impulsu jakim była rozmowa z partnerką raczej by nie zareagował.

  • _Garret_Reza_ ocenił(a) ten film na: 6

    Lucky_luke Wysiadła z autobusu nie biorąc ze sobą dzieci.

    W sumie miło, że one przeżyły. Jak je w scenie wcześniej zostawił w śnieżycy to serio myślałem, iż tam wszyscy poumierają na śmierć. Ale reżyser miał jeszcze pomysł na dwie łopatologiczne sceny, i na tym dopiero zakończono

  • _Garret_Reza_ Wiecie, tylko ja się wciąż pytam jakie to miało znaczenie gdy autokar się zatrzymał, a dzieci były tym samym bezpieczne.

  • _Garret_Reza_ ocenił(a) ten film na: 6

    Lucky_luke W sumie trudno powiedzieć, jaki był jej plan. Ja widząc taki zjazd od razu zakładam, że to nie jest łatwa droga i każdy będzie mieć problemy z wykręcaniem tam. Osobiście pewnie nawet bym się nie spocił w tej scenie, a co dopiero bym wysiadł. Btw, jechałem raz w takich okolicznościach. Płynne to doświadczenie nie było, ale i tak podziwiałem widoczki bez stresu.

    Ale wysiadła ona, i co? Nic. Dopiero po chwili ludzie się dołączyli. I byli zdziwieni, że autobus pojechał. Myślałem, że to oczywiste: on sobie pojedzie na dół bez narażania ich, poczeka z pół godziny aż zejdą, przeprosi za problemy, wsiądą i pojadą dalej. Skąd więc to zdziwienie? Jaki był plan?

    Plan reżysera był chyba taki by pokazać, iż ona też w chwili dramatycznej zostawiłaby dzieci. Ale w świecie filmu to trochę niezręcznie wyszło.

  • _Garret_Reza_ Może i to reżyser miał na myśli, tyle iż wyszło jak wyszło, czyli jak mówiłem, ja uważam że postąpiła słusznie. Jeśli ktoś jedzie niebezpiecznie i mną buja na prawo i lewo zazwyczaj zakładam iż trzeba go upomnieć, a jak nie słucha to upomnieć dosadniej.

    Na dyskusji pofilmowej o ile mieliśmy wiele koncepcji na temat samego małżeństwa głównych bohaterów to w sumie wszyscy odebrali tą scenę tak jak ja. Że ten cały teatrzyk jaki odegrała para głównych bohaterów przywróciła dobre imię męża, ale już sekwencja w autobusie pokazała że nadal jak ktoś potrafi się odezwać gdy coś się dzieje, to właśnie żona.

  • xtomix Dla pewności obejrzałem scenę jeszcze raz. Bohaterka postąpiła rozsądnie, owszem przestraszona, ale wątpię by po wyjściu z autobusu nie zaczekała aż rodzina wysiądzie. W takim wypadku najmniej rozsądnie zachowałby się ktoś kto siedzi w autokarze i udaje iż nic się nie dzieje.

  • xtomix ocenił(a) ten film na: 6

    Lucky_luke Nie miała pewności, że rodzina opuści autokar. Jak dla mnie to ona nie była wcale bardziej pozytywną postacią od męża. Była nielojalna wobec niego i upokarzała go publicznie, opowiadając tą historię różnym osobom, a także prosząc Brodacza o niesienie córki, kiedy mąż był tuż obok. Było widać jak bardzo imponowała jej ta puszczalska koleżanka. Nic dziwnego, że mąż podświadomie uciekał od niej i od jej fałszywej troski o rodzinę. Liczyłem na to, że się przełamie i powie je jej wreszcie to wszystko, ale on to tłumił w sobie, a przejawem rezygnacji był ten papieros. Trudno wierzyć, by związek takich egoistów miał przetrwać.

  • xtomix Nie okażę męskiej solidarności bohaterowi. Prędzej zrozumienie bohaterce, bo choć imała się bardzo brudnych sztuczek to były one po prostu zemstą, efektem narastającego gniewu, pragnieniem by w końcu odbić się za lata małżeństwa z człowiekiem migającym się od odpowiedzialności. Głupia postawa? Oczywiście. A jednak wytłumaczalna. Od Tomasa oczekiwałem tylko szczerości wobec siebie. Zrehabilitowałby się gdyby przyznał jaki jest słaby. Nie innym. Sobie samemu.

    A papieros interpretowano w tym temacie już kilka razy. Czemuż bym miał nie dołożyć swojej wersji... Byłem na pofilmowej dyskusji podczas której przyjęliśmy (w tym ja) że to nie do końca jest motyw związany z bohaterem. Bardziej symbol męskości. Po pozornie wygranej bitwie, jaką był ten sfingowany ratunek, bohater odchodzi z pola walki z papierosem w ustach. My jednak wiemy iż tutaj wszyscy przegrali, a ich czeka życie ze sobą. To że ten związek trwa to oszustwo. Jak mówiłem: on jest przegniły. Może nawet już dawno martwy. Istnieje tylko na obrazku.

  • xtomix ocenił(a) ten film na: 6

    Lucky_luke Największą zaletą tego filmu jest prowokowanie do dyskusji, takich jak ta, co wolno mężczyźnie a co wolno kobiecie. Jak widać społeczne postrzeganie jest zupełnie różne: jak ucieka facet, to hejt na całego, a jak ucieka facetka, to próba zrozumienia.

    Ich związek nie przetrwa nie dlatego, że to ludzie słabi (przecież wszyscy mają takie czy inne słabości, nawet jeśli próbują się maskować jak Brodacz), ale dlatego,że nie umieją budować związku na zrozumieniu i przebaczeniu. Wciąż tylko odgrywają przed innymi jakieś role - idealnego męża, idealnej żony, idealnego rodzica, podczas gdy skupieni są tak naprawdę na sobie i swoich wyobrażeniach o partnerze i rodzinie. Nawet dzieci mają już tego zakłamania dość, stąd albo rozpaczliwie próbują pogodzić rodziców albo krzyczą do nich "idźcie sobie!". To krzyk bezsilności, bo i one już zdają sobie z tego sprawę, że coś jest nie tak z rodzicami.

  • xtomix Z drugim akapitem się zgodzę. Z pierwszym naturalnie nie :D Tomas wykazał się kolejny raz ignorancją widząc że kierowca autobusu jeździ nieostrożnie i nic nie robiąc, a Ebba wstała i opieprzyła gościa. Gdybym na żywo zobaczył taką sytuację, tak właśnie bym ją ocenił.

  • xtomix ocenił(a) ten film na: 6

    Lucky_luke Tomas, widział co się dzieje, ale był tak zestresowany przez żonę, że nie chciał nic mówić, żeby nie wyszło, że znowu się czegoś boi. ;)

  • xtomix Pewnie sporo po czasie, ale Wasza rozmowa mnie zaciekawiła na tyle, że może coś dorzucę ciekawego. Otóż, oboje małżonków przedstawia dosyć nieciekawy obraz współczesnego podziału płci. Ebba jest histeryczką, agresywną frustratką, a Tomas takim trochę życiowym nieudacznikiem, któremu kiedyś udało się zdobyć kobietę, być może właśnie tym, że był taki uczuciowy i delikatny (w przeciwieństwie do prawdopodobnych mężczyzn w środowisku dorastania Ebby, tj. np. osiłków i chuliganów w szkole) i teraz, z upływem lat, oni coraz bardziej nie widzą siebie w takim związku i z tą osobą, ale ona myśli o dobru dzieci, a on jest zbyt wygodny i boi się samotności i kolejnego szukania kobiety, bo widać jest to ponad jego umiejętności i potrzebę komfortu. Scena gdy zaczepiają facetów jakieś turystki myślę, że dobitnie pokazuje to, że on nie umie nawet zareagować na potencjalny podryw czy sam go wykonać jak i to, że jest tak sfrustrowany małżeństwem, że pierwszy lepszy komplement w jego oczach świeci niczym nadzieja na nowe małżeństwo. I ona i on robią rzeczy wg mnie mało wybaczalne - on ucieka nie myśląc o rodzinie w niebezpieczeństwie (nie chciałbym być z takim kimś) a ona publicznie go upokarza, co też uważam za podłe i irytujące u kobiet. Jak film pokazuje, wzorzec mężczyny-baby i kobiety-chłopa jest nienaturalny, bo nie rozumiem czemu ona się frustruje, skoro swoim charakterem go do tego doprowadza. Ja mógłbym Tomasa zrozumieć na tej stopie, że jak widzę kobietę agresywną i zaradną w każdej sytuacji, to nie przy niej czułbym się pewniej, bo wiedziałbym, że ona mnie obroni i nie czułbym potrzeby bronienia jej, bo ona sobie sama poradzi. To wszystko składa się na to, że Ebba i Tomas wyglądają jak ludzi, którzy pozamieniali się testosteronem i progesteronem. Ostatnia scena, to raczej wybuch frustracji żony, która szukała tylko zapalnika, bo improwizowana scenka pokazała jej, że nie potrafi żyć w kłamstwie i wie, że to nieprawda. Mąż był tym z kolei zmęczony, bo pewnie przechodzi to od lat. Brodacz zaś wykorzystał okazję, domyślając się, że jego kobieta też kiedyś zacznie się buntować i to w zasadzie on zrobił z całej sytuacji cyrk, bo swoją pewnością siebie zaraził innych ludzi, że coś jest nie tak i że może ta wariatka ma rację. O dziwo, takie toksyczne związki mają większą szansę przetrwania jeśli takie sytuacje dotychczas go nie rozerwały, bo ci ludzie żyją w bardzo toksycznej, ale symbiozie, i normalniejszy facet by od razu rzucił taką kobietę, a normalniejsza kobieta nie miała ny przed kim odgrywać siebie jak by była z kimś bardziej męskim.

  • Ewiatko ocenił(a) ten film na: 8

    Lucky_luke Nie zgadzam sie z Twoja opinia, wg mnie rezyser chcial ta scena w autobusie pokazac, ze nikt nie jest jednoznacznie z bohaterow pozytywny i nikt negatywny w swoim postepowaniu, oczywisicie chodzi o ich malzenstwo...
    Ja przez 3/4 filmu mialm odczucie takie jak Ty, ze facet bez jaj, ze zadbal tylko o swoja skore podczas lawiny, ale wysluchawszy wywodu jego przyjaciela brodacza podczas ich spotkania, zastanowilam sie nad tym, ze faktycznie nikt z nas nie jest pewny nawet siebie jak sie zachwa w obliczu zagrozenia, powaznego zagrozenia, jakim dla niego byla lawina, a dla niej jak sie okazalo niebezpieczna jazda autobusem, zaleznie co dla kogo...
    Ona niestety tu wymiekla i nie baczac na dzieci bezpieczenstwo, powiedziala, a wrecz wykrzyknela JA CHCE wysiasc, nie MY, a JA i wysiadla sama, nieobejrzawszy sie nawet na dzieci:-(
    A to, ze nie poprosila meza o niesienie corki, to juz bylo nastepstwiem tego jak sie zachowala, ona sie wstydzila go poprosic, ona nawet nie patrzyla na niego, a on jej nawet nie uspakajal, bo on niejako triumfowal, po jego minie i zachowaniu bylo widac, to ze szedl pewnie jako pierwszy, no i ten papieros... dal wyraz jego a jego

  • adamcpdst ocenił(a) ten film na: 7

    Ewiatko Ebba nie przyjęła racjonalnych argumentów brodacza, bo kobiety takie już są. Emocjonalny wybuch, jakim była dla niej sytuacja z lawiną nie może być przetrawiony za pomocą choćby i najbardziej logicznego rozkładania sytuacji na czynniki pierwsze. Świetnie zrozumiała ją za to dziewczyna brodacza, przez co zafundowała obojgu bezsenną noc. Pouczający film dla ludzi będących w związkach, zwłaszcza świeżych.

  • Ewiatko ocenił(a) ten film na: 8

    Ewiatko No juz bez tych wycieczek w kierunku kobiet...
    Kobiety sa rozne, tak jak i mezczyzni...

  • yossarian84 ocenił(a) ten film na: 7

    xtomix ludzie w tym filmie ogólnie są mocno chu.jowi

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 7

    xtomix i ona również nie myśli ani o mężu, ani o dzieciach, ratuje w pierwszej kolejności własną skórę.. Skoro uważa, że jej mąż nie jest tzw. prawdziwym facetem, to po co z nim nadal jest?

  • iacob ocenił(a) ten film na: 9

    Lucky_luke Nieco nadinterpretujesz, zwłaszcza początkowe, nazwijmy to, symptomy rzekomego "frajerstwa" Toma. Facet z niego jest jakich wielu (i ktoś powie, że właśnie tu jest pies pogrzebany) - ale i ona jest kobietą "jakich wiele". Rzecz w tym, że ich oczekiwania, ich postrzeganie rzeczywistości, swoich ról, czy nawet związku jest nieco odmienne.
    Początkowe sceny ukazują moim zdaniem jedynie, iż dla Toma pobyt z rodziną nie jest codziennością, taki "tata z doskoku", zebrał się na ten wyjazd po wielu negocjacjach. Że czasem wygląda nam na niedojrzałego dupka? No, tacy jesteśmy w większości ;)
    Kobieta chce postrzegać swojego faceta jako bohatera, tłumaczy go przed obcymi - podtrzymuje jego mit, właśnie tego tytułowego samca alfa.
    Sama zaś wcale nie ma wydaje się kontrolować sytuacji, jest od samego początku filmu spięta, roztrzęsiona, jej oczy właśnie koncentrują się na mężu, chce jego zaangażowania.
    Sęk w tym, iż Tom, facet, może wielu z nas, a moze wszyscy dusimy się w gorsecie owego samca alfa, którego obraz na nas się rzutuje, w który sami chcemy wierzyć i który podtrzymujemy...
    Podsumowując, myślę że film ten to, paradoksalnie, głos w obronie nas, facetów, którym słabości się nie wybacza.

  • BohseOnkelz ocenił(a) ten film na: 5

    iacob "tacy jesteśmy w większości"?skąd bierzesz takie informacje?z Pani Domu?:) wybacz

  • adamcpdst ocenił(a) ten film na: 7

    iacob Ale zaraz, przecież żona głównego bohatera nie chce go postrzegać jako bohatera i właśnie rozwala ten mit publicznie go upokarzając. A sytuacja, w której Twoja kobieta publicznie np. bierze stronę innego faceta czy wykazuje "nielojalność" to dla faceta potwarz.

  • Ketrid2_ ocenił(a) ten film na: 7

    Lucky_luke Kryzys męskości - o tak ale nie w szerokim świecie ale w Gejropie. Spróbuj wybadać czy w środowiskach islamskich penetrujących ów zdychający kontynent takowy problem istnieje..

  • Szozu ocenił(a) ten film na: 7

    Lucky_luke Przecież ostatnia scena burzy sens twojej interpretacji pt co chciał powiedzieć reżyser, bo małżonka dala dyla pierwsza z autobusu. Wychodzą, tylko on już nie miał bol dupska jak żona bo wie, ze kady reaguje instynktownie i każdego co innego przeraza. To zrównanie końcową scena jest najlepsze w tym filmie, bo okazuje jak jest naprawdę a nie co jest cecha tego czy tamtego.

  • Phanes ocenił(a) ten film na: 9

    Lucky_luke Właśnie dlatego, że był alfa, zginął jak bolka trampki.

  • MakoR ocenił(a) ten film na: 2

    Lucky_luke Film mozna strescic w jednym zdaniu. Szwedzi to cioty, lepiej brac za mezow prawdziwych facetow z MENA :) A na powaznie glowny bohater, szwedzki mezczyzna jest tak zalosny za nawet najwieksza niedorajda i ciapa jaka znasz jest bardziej zaradna od niego. Moze i faktycznie szwedzi to takie ofermy ale dla nas film po prostu ukazuje tak zalosne zachowania ze nei da sie go ogladac.

  • yossarian84 ocenił(a) ten film na: 7

    Lucky_luke no to wszystko oczywiste, przecież to prosty film

  • Lucky_luke Tak się rozpisałeś, a film pokazuje smutną prawdę, że nawet najbliższa Ci istota, z którą żyjesz dziesięć czy ileś lat może się od Ciebie odwrócić w najbardziej krytycznym momencie, w którym będziesz jej potrzebował i będziesz musiał liczyć sam na siebie

    I nie wiem co to za statystyczny Europejczyk, który nie wie jaki "lifestyle"(co?) wybrać.

    Pozdrowienia.