1 godz. 50 min.
6,5 14 182
oceny
6,5 10 14182
13 752
chce zobaczyć
6,3 24
oceny krytyków
{"rate":6.2916665,"count":24}
{"type":"film","id":783757,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Vox+Lux-2018-783757/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Vox Lux
  • Możecie się śmiać,ale nie zrozumiałam.
    Nawet nie potrafię ocenić filmu,bo nie wiem o czym był.

  • niuniatg Mam podobnie. Nie leży mi szczególnie ta historia. Wymęczona wyszłam z kina. Jedyne co zasługuje na uwagę to genialna gra Portman.

  • KarolinaEJ ocenił(a) ten film na: 3

    mimbla78 A mnie postać Portman irytowała; jej zachowanie było nielogiczne, niespójne... Film potwornie męczący, widzę, że wiele osób, podobnie jak ja, ma problem ze zrozumieniem „co poeta chciał przez to powiedzieć”.

  • boogiebooo ocenił(a) ten film na: 2

    KarolinaEJ totalnie się zgadzam i cieszę, że mam karnet do kina, bo gdybym musiała za to zapłacić to bym padła.

  • Lupus_10 ocenił(a) ten film na: 2

    niuniatg Ogólnie to chyba miał być jakiś obraz obecnych czasów. A wyszła wydmuszka.

  • ekwi ocenił(a) ten film na: 4

    niuniatg Też poproszę. Zachwytów nad Portmanówką też niestety nie pojmuje. Mało jej było w filmie, za dużo się nie nagrała. Czarny łąbędź zdecydowanie lepszy.

  • Malgosssss ocenił(a) ten film na: 4

    ekwi zgadzam się w 100%. To juz gra młodej Celestine powinna byc chwalona. Portman jak dla mne nieco irytująca

  • Domitronic ocenił(a) ten film na: 8

    niuniatg Ogólnie temu filmowi przydałaby się porządna analiza. Rozumiem osoby, które piszą, że ten film to wydmuszka, bo też mi się tak z początku wydawało, ale im dłużej o nim myślę, tym więcej zauważam w tej historii. Po pierwsze z tego co wynika ze słów narratora, to Celeste zginęła w czasie zamachu w szkole. A to dlatego, że autor ciągle mówi o tym co by się stało, zamiast stwierdzać co się dzieje. Na poparcie tej tezy działa też wspomnienie snu, w którym bohaterka widzi siebie martwą i stwierdza, że nigdy nie umrze. Istnieje też wariant, że stało się to o czym narrator mówi pod koniec - że bohaterka podpisała cyrograf i dlatego, choć mniej zdolna od siostry, odniosła sukces. Itd. Jestem świeżo po filmie, muszę się jeszcze z tym przespać, ale czuję, że tam jest coś więcej.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 8

    Domitronic Też mi się ciągle wydaje, że coś tam jeszcze jest, że coś pominełam, ale oprócz aspektów, o których wspominasz, nic nie przychodzi mi do głowy. Mam wrażenie, że wiem, jaki był zamysł reżysera, ale że nie do końca (żeby nie powiedzieć wcale) mu to wyszło.

  • Domitronic ocenił(a) ten film na: 8

    Mi przyszło do głowy jeszcze kilka rzeczy. Np. to, że córkę grała aktorka, która grała Cassandrę w podobnym wieku. mamy tutaj wskazanie na powielanie schematów z pokolenia na pokolenie. Kolejna rzecz. Kiedy narrator mówi o tym, że piosenkarka za życie i sławę oddała duszę, to może jednak umarła i jest teraz w piekle? Szczególnie na samym końcu kiedy spektakl zaczął być niemal nieznośny. Może to jej dusza płonie?

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 8

    Domitronic Zastanawiałam się jeszcze nas siostrą, która traktowana karygodnie trwa przecież przy Celeste, w imię czego tak naprawdę? Pieniędzy? Tego, że śpiewane są jej piosenki?

    Lubię otwarte, niedopowiedziane kino, ale tutaj to jest spieprzone po całości.

  • prezeskamyk ocenił(a) ten film na: 7

    kiedy Celeste była w szpitalu Elly powiedziała, że już nigdy jej nie opuści

  • Domitronic Ona powiedziała siostrze q szpitalu ze zrobiła coś strasznego, mnie się wydaje ze zawarła pakt z diabłem ze w zamian za sławę i pieniądze będzie szerzyć te wszytskie symbole współczesnego zepsucia. Wydaje mi się tez ze Jude Law jest diabłem.

  • Domitronic ocenił(a) ten film na: 8

    kp7 To pierwsze zostało powiedziane wprost, ale to drugie... :o cóż za wspaniała koncepcja! Wcześniej go nie było, a po zamachu towarzyszył jej wszędzie.

  • bloody_slayer ocenił(a) ten film na: 8

    kp7 Też tak pomyslałam. Najbardziej może sugerować to ostatnie ujęcie na niego w trakcie koncertu. To jak obsersuje Celeste zza kulis i się uśmiecha (tak właśnie "diabolicznie") :) ma minę pod tytułem "zadanie wykonane". Wydaje mi się też że prze światło uzyte w tym ujeciu jego oczy tak jakby sa żóło-pomarańczowe (takie ogniste i piekielne).
    On na początku się nią opiekuje i chce zdobyć totalne zaufanie, a potem kieruje jej karierą, i chce ją bez przerwy kontrolować, nie odstepuje na krok. Zamiast się nią odpowiednio opiekować to jeszcze ją spycha na dno np. dając narkotyki. Dodatkowo Celeste dererwuje się gdy zbliża się za bardzo do jej córki. Nie chce by i ona była pod jego wpływem.
    No i Jude Law nie ma tu imienia. Jego postać ;) to jest po prostu menażer.
    Ta teoria absolutnie ma sens. Dziś idę na ten film drugi raz (przede wszystkim dla zdjeć i ostatniej sceny koncertu bo to jest piękne. I dla tych cudownych długich ujęć bez cięć) ;)
    Zwrócę uwagę na film pod kątem menadżera-diabła ;)

  • Domitronic ocenił(a) ten film na: 8

    bloody_slayer To po seansie koniecznie napisz, czy to dalej jest spójne. Bardzo mi się podoba ta wizja.

    Ja jeszcze miałem refleksję, że ona na tej scenie to wygląda jak w piekle, a tancerze jak diabły wokół kotła. Niezłe to!

  • bloody_slayer ocenił(a) ten film na: 8

    Domitronic W sumie to nic nowego nie zauważyłam. Nigdzie nie ma tego dosłownie zasugerowanego, ale myślę że z kontekstu filmu i zwłaszcza ostatniej sceny można wyczytać, że to Jude Law jest tu diabłem. Kiedy w finałowej scenie tak ją obserwuje z tym uśmieszkiem. I to jednak nie "ogniki" w jego oczach, a światło i odbicie z telebimów na których jest ogień robią wrażenie że i Jude jest otoczony takim ognistym światłem. Więc w sumie dobra interpretacja

  • Domitronic ocenił(a) ten film na: 8

    bloody_slayer Dzięki!

  • keareton ocenił(a) ten film na: 5

    niuniatg Film był średni, w odróżnieniu od czarnego łabędzia nie wzbudził we mnie żadnych emocji, choć można wyciągnąć kilka wniosków na temat naszych czasów, bo w końcu do tego to się sprowadza:
    1. Możesz tworzyć tandetę, być suką, nie przedstawiać sobą żadnej wartości, a ludzie i tak cię będą kochać, wystarczy kolorowy strój, trochę basów i ruchów scenicznych.
    2. Świat robi się coraz bardziej płytki, moralność i jakiekolwiek wartości odchodzą do lamusa.
    3. Ludzie coraz bardziej zatracają sens, a sława i pieniądze nie dają gwarancji szczęścia
    4. Więzi międzyludzkie, szczególnie w rodzinach są w coraz większym rozpadzie.

  • basiaz1970 ocenił(a) ten film na: 5

    keareton I dla takich mądrości rodem z Paulo C. my się męczymy i nudzimy na seansie...

  • Domitronic ocenił(a) ten film na: 8

    keareton Nie tylko. Tam zostało postawione jeszcze otwarte pytanie o związki sztuki z terroryzmem. Jej pierwsza piosenka została zainspirowana atakiem terrorystyczny. po latach terroryści w strojach jak jej pierwszy klip przeprowadzili inny atak. Historia zatoczyła koło... a zatem - to sztuka spowodowała terroryzm, czy terroryzm sztukę? Sprawa nie jest oczywista.

  • bloody_slayer ocenił(a) ten film na: 8

    Domitronic Dodatkowo terroryści i celebryci sa tacy sami - obie te grupy potrzebują żeby o nich mówić i istnieją dzięki mediom.
    Celeste mówi to w scenie wywiadu

  • Domitronic ocenił(a) ten film na: 8

    bloody_slayer Słuszna uwaga

  • niuniatg bardzo trudny do oceny, kiedy faktycznie, za dużo sensu nie można z niego wyciągnąć. niby są jakieś wnioski, ale to wszystko jest takie... na siłę. to może być film o showbizie, o zepsuciu świata, o terroryzmie, o wielu sprawach, ale tematy te ubrane zostały w tak przekombinowaną formę, że aż boli.
    początek obiecujący, ale później równia pochyła...

    https://skazaninapopcorn.blogspot.com/2019/04/smetna-pop-bal...

  • mk34 ocenił(a) ten film na: 4

    so_impatient dobrze napisane, podobne odczucia miałem, nie był to dla mnie wciągający seans.

  • belmont33 ocenił(a) ten film na: 3

    niuniatg gdy już wydawał się o czymś, okazywał się o niczym, wydmuszka, męczący, można dla Portman, choć jej postać dużo bełkocze...

  • niuniatg Film nie posiada punktu kulminacyjnego - nie posiada zatem końca.

    Stara się mówić o bardzo wielu rzeczach. O rodzinie, sukcesie, przemocy szkolnej, terroryzmie, upadku moralnym, ciemnej stronie sławy i upodleniu branży muzycznej, a także co te wszystkie rzeczy robią z człowiekiem. Znalazło się też miejsce na subtelny motyw chrześcijański, co się ceni, gdyż motywy chrześcijańskie są zazwyczaj subtelne jak cegła na twarz.

    Niestety, żaden z tych wątków nie prowadzi absolutnie do niczego. Zapewne był to pewien rodzaj eksperymentu. Artyzm. Wizja reżysera. Jednak jeżeli chodzi o opowiadanie historii, konkretne motywy znajdują się w nim nie bez powodu i nie należy ich usuwać. Film nie posiada punktu kulminacyjnego. Nie posiada zatem morału, inspiracji, przestrogi, wątki prowadzą donikąd. Nie ma końca, po prostu się kończy. Urywa się. I nie mówimy tu o "otwartym zakończeniu", bo takie też muszą posiadać swój punkt kulminacyjny (dam bardzo bliski przykład - doskonały "Czarny Łabędź"). A skoro historia nie jest dokończona, to tak naprawdę nie mówi o niczym.

    Film może się pochwalić naprawdę kapitalnym aktorstwem. Natalie Portman po prostu nie poznałem. Nie to, że z wyglądu, bo wygląda tak jak zawsze, ale jej zachowanie zupełnie odstaje od czegokolwiek, w czym ją wcześniej widziałem. Reszta aktorów dotrzymuje jej kroku. No i pokazanie wspomnianych wątków - ciemnej strony showbiznesu, rozbitej rodziny, bardzo realistycznego oddania ludzkiej brutalności w scenach szkolnej strzelaniny i aktu terroru - było kapitalne. Czuło się, że sceny te zostały wzięte z życia. Za to należy się duży plus. Niestety, prowadziły donikąd. Dlatego nie miejcie sobie za złe, jeżeli filmu nie zrozumieliście.

    Nie mówię, że film jest bezsensowny. Na pewno w głowie autora to wszystko ma sens. Niestety, czasem jeśli coś jest zrozumiałe dla jednej osoby, nie znaczy że kiedykolwiek będzie zrozumiałe dla innych. Bądź co bądź, szaleńcy też posługują się swoją logiką, którą można zrozumieć, ale tylko na zasadzie jej istnienia, bo nie można się z nią zgodzić.

  • mk34 ocenił(a) ten film na: 4

    andrzej_goscicki Ładnie to ująłeś.

  • ikaika2 ocenił(a) ten film na: 8

    niuniatg Ja jeszcze dodam do interpretacji, ze napisy początkowe,tak naprawdę nie mialy byc początkowe, a końcowe. A to dlatego bo Celeste umarła po strzelaninie w szkole, jej prawdziwe zycie sie zakonczylo. Reszta filmu to piekło Celeste.

  • ayame_28 ocenił(a) ten film na: 4

    niuniatg Też mam problem z tym filmem....i być może nie umiem dostrzec jakiegoś ukrytego w symbolice fenomenu, ale film mnie głównie zmęczył. Zwłaszcza że forma przekazu w ogóle mi nie siadła, albo przeciągnięte za bardzo sceny aż do znudzenia, albo z kolei wstawki ze "skaczącym" obrazem, do tego drażniące wręcz momentami dźwięki. Po muzyce też spodziewałam się więcej. Fabuła nie porwała, niby dramat ale w moim odczuciu nie wiadomo co z czym jeść, wątki jakieś takie nie do końca posklejane. Wyszłam z kina z poczuciem rozczarowania i straconego czasu.

  • brendonx ocenił(a) ten film na: 8

    niuniatg Film pokazuje losy bohaterki po zamachu w którym zginęła. Może to da ci do myślenia