Jakub Majmurek

Groza i zgroza. Czy horror wciąż straszy?

Hotspot
/fwm/article/Groza+i+zgroza.+Czy+horror+wci%C4%85%C5%BC+straszy-149301
Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
https://www.filmweb.pl/fwm/article/Nie+ma+jak+w+cudzym+domu-101953
HOTSPOT

Nie ma jak w cudzym domu

Podziel się

W kinie ostatnich lat zagościło kilka filmów pozwalających nam na nowo odkryć przestrzeń domu.

Podobnie jak większość publicznie dostępnych sieci i ten HOTSPOT nie jest szyfrowany: przeczytacie tu o wszystkim, czym aktualnie żyje kino, o sprawach aktualnych i tych z nieograniczonym okresem przydatności, szeroko komentowanych i niesprawiedliwie pomijanych, zjawiskach przecenionych i tych, których przecenić nie sposób. Na gorąco. W punkt.

Słynna introdukcja w serii "Star Trek" głosi, że ostateczną granicą ludzkich ambicji poznawczych jest kosmos. Gdyby kino traktować jako biuro turystyczne, to można by jednak zaryzykować twierdzenie, że podróże po pozaziemskich terytoriach już widzowi spowszedniały. Co dopiero mówić o ekscytowaniu się zwiedzaniem naszej planety. Wraz z bohaterami filmów wizytowaliśmy już niemal każdy zakątek tego świata. Czy na ekranie jesteśmy jeszcze w stanie zobaczyć przestrzeń obcą i nieoswojoną? Okazuje się, że może nią być cudzy dom.


W kulturze i sztuce popularne są dwie narracje dotyczące domu jako miejsca determinującego losy człowieka. To historie opuszczenia domu i powrotu do niego. Większość fabuł nie tylko filmowych sięga po te motywy. Stają się one punktami zwrotnymi akcji. Dla postaci oznaczają rozpoczęcie nowego etapu życia. Luke Skywalker zostawia Tatooine, by dowiedzieć się, kim jest, i rozprawić się z siłami Imperium. Wiktor Ruben wraca do Wilka, miejsca swojej młodości, by ponownie nawiązać kontakt z kobietami, które dostarczyły mu pierwszych miłosnych uniesień.

Lata 60. XX wieku, czyli czasy rewolucji obyczajowej, gloryfikowały bunt wobec tradycji mieszczańskich. Beatlesi śpiewali "She’s Leaving Home" o młodej dziewczynie, która porzuca rodzinny dom, gdzie od wielu lat czuła się niespełniona i samotna. W "Nocnym kowboju" Joe Buck wyruszał z macierzystego Teksasu na seksualny podbój Nowego Jorku. Benjamin Braddock ("Absolwent") powracał natomiast do domu z uczelni, by przekonać się o zepsuciu amerykańskiej socjety i ostatecznie uciec od mieszczańskiego ideału szczęścia. Bohaterowie kina kontestacji niekiedy fizycznie atakowali domowe oazy. Tak czynił psychopatyczny Alex z "Mechanicznej pomarańczy". Podobnych, tylko że rzeczywistych, tragicznych w skutkach aktów przemocy wobec lokatorów idyllicznych rezydencji dopuszczała się sekta Charlesa Mansona. Dom jako pozytywny symbol i dom jako fizyczna przestrzeń stały się obiektem krytyki i wywrotowych działań. W odpowiedzi na te zjawiska od lat 70. zaczęły się pojawiać nostalgiczne ujęcia motywu domu. Konserwatywny etos wyraziły songi w rodzaju "Sweet Home Alabama" grupy Lynyrd Skynyrd. Na ekranach tęsknotę za dawnym statusem domu i rodziny uobecnił nurt Kina Nowej Przygody.

Mitologizujące i demitologizujące podejścia do motywu domu występują w kulturze i sztuce równolegle. Domeną sztuki głównego nurtu i kultury popularnej jest ukazywanie domu jako ostoi wartości, fundamentu tożsamości i źródła duchowego odrodzenia. Artyści alternatywni, kontrkulturowi natomiast portretują dom jako miejsce opresyjne, wymagające liberalnej przebudowy. To oczywiście schematyczne uproszczenie. Takie filmy, jak "Thelma i Louise" czy "Transamerica", odnoszą komercyjny sukces i zdobywają zainteresowanie szerokiego grona odbiorców, wykorzystując motyw domu w historiach bliskich mniejszościowym dyskursom – feministycznemu i genderowemu.

W kinie ostatnich lat zagościło kilka filmów pozwalających nam na nowo odkryć przestrzeń domu. Łączy tę grupę obrazów fakt, że ich bohaterami są ludzie, którzy uprawiają swoistą "turystykę domową". Wtargnięcie do cudzej posesji okazuje się dla nich sposobem na życie: autoterapią, formą zabawy i gestem protestu jednocześnie. Mam tutaj na myśli filmy "Pusty dom" Kim Ki-duka, "Edukatorzy" Hansa Weingartnera, "Włamanie z imprezą" Kirsten Sheridan, "Bling Ring" Sofii Coppoli, "W sypialni" Tomasza Wasilewskiego oraz w dużym stopniu "Nic osobistego" Urszuli Antoniak. Są to produkcje z różnych kręgów kulturowych. Zaskakują jednak podobieństwami w rysunku postaci i świata przedstawionego.

Bohaterów wspomnianych filmów poznajemy w momencie, kiedy zrywają bądź zerwali więź z własnym domem. Tak jest w przypadku postaci z filmów Sheridan, Antoniak i Wasilewskiego. Porzucają one posiadane lokum i rezygnują ze stałego miejsca pobytu. O tożsamości chłopaka z filmu Kim Ki-duka dowiadujemy się tyle, że jest prawdopodobnie bezdomny i żyje z dnia na dzień w budynkach, do których się włamuje. Młodzi "edukatorzy" mieszkają w wynajętych ruderach. Nastolatki z filmu Coppoli traktują dom jako scenerię dorastania, wypełnioną mało atrakcyjnymi przedmiotami oraz groteskowymi reliktami tradycji, uosobionymi przez rodziców. Prawdziwe życie toczy się dla nich gdzie indziej, w klubach, luksusowych autach i w przekazach medialnych z udziałem celebrytów.

Autorzy nie udzielają nam zbyt wielu informacji o swoich bohaterach i powodach, dla których wybierają tułaczkę po obcych miejscach. Przeszłość kobiet z "Nic osobistego" oraz "W sypialni" jest owiana tajemnicą. Fabularne tropy sugerują, że postępowanie postaci motywowane jest pragnieniem odreagowania jakiejś traumy. Możemy tylko domniemywać, dlaczego dziewczyna z "Włamania z imprezą" uciekła z domu, by po długim okresie wtargnąć tam wraz z grupą przyjaciół z ulicy, nieświadomych, że to posesja należąca do rodziców koleżanki. Chłopak z "Pustego domu" nie wypowiada na ekranie żadnego słowa. Jego tożsamość i motywy zachowania pozostają zagadką. Bardziej dookreśleni są bohaterowie "Bling Ring". Podejmują oni działania bezrefleksyjnie, pod wpływem impulsu i pożądania. Okazują się poniekąd produktami rzeczywistości, jaka ich fascynuje. Szerzej scharakteryzowanych jest również troje "edukatorów". Poznajemy indywidualne i społeczne przyczyny skłaniające ich do uznania włamywania się do cudzych domów za antykapitalistyczną krucjatę.
Włamywacz w roli przewodnika przełamuje rutynę naszych ekranowych wędrówek.
Radosław Osiński

Przy dociekaniu motywów kontrowersyjnych poczynań postaci w omawianych filmach chyba pierwsze, co przychodzi na myśl, to że bohaterowie włamują się do obcych domów, ponieważ jest to dla nich łatwe i dostarcza im niezłej rozrywki. Zwykle nie napotykają na swojej drodze żadnych strażników domowego ogniska. Tę rolę spełniają ewentualnie kamery monitoringu. Bohaterowie włamują się do opuszczonych miejsc, gdzie nie muszą stawiać czoła jakiemuś heroicznemu Kevinowi, który broniłby posiadłości przed intruzami. Jeśli wreszcie trafiają na lokatorów, to przez własną nieuwagę czy przypadek. Odnosimy wrażenie, że sami właściciele ekranowych domostw nie czują się szczególnie związani ze swoimi sterylnymi mieszkaniami. Niczym w "Bling Ring", to gospodarze niejako prowokują pojawienie się włamywaczy, zostawiając otwarte drzwi i informując za pośrednictwem mediów o swojej nieobecności. Mężczyźni z filmu "W sypialni" umawiają się na czacie z nieznajomą kobietą, licząc na seks bez zobowiązań. Zapraszają bohaterkę do siebie i szybko stają się jej ofiarami. Kobieta usypia swoich niedoszłych kochanków i zaczyna korzystać ze zdobytego na chwilę terytorium dla własnych potrzeb. Ryzyko zaproszenia pod swój dach nieznajomej podejmuje też mieszkający na odludziu mężczyzna z filmu "Nic osobistego".

W niezliczonej liczbie thrillerów i horrorów konfrontacja gospodarza domu z obcym prowadzi przeważnie do dramatycznego starcia. Stawką tego pojedynku jest wyeliminowanie przeciwnika i przejęcie władzy nad zajmowanym przez niego miejscem. Postaciom z opisywanych filmów takich bojów nie chce się toczyć. Nie zależy im na wywalczeniu sobie nowego domu, ponieważ nie wierzą już chyba w taką instytucję. Zadowalają się psikusem wyrządzonym właścicielom albo przywłaszczeniem sobie ich niektórych rzeczy. Gdy nawiązują bliższy kontakt z lokatorem domu, do którego wtargnęli, to odkrywają w tej osobie bratnią duszę. Nicią porozumienia między intruzem a gospodarzem okazuje się poczucie wyobcowania, wykorzenienia i dystans do idei trwałego zasiedlenia jakiegoś punktu na ziemi. Dla głównych bohaterów "Pustego domu", "Włamania z imprezą", "W sypialni" i "Nic osobistego" dom symbolizuje konkretną tożsamość, bagaż życiowych doświadczeń i uwikłanie w uczuciowe relacje. Dlatego starają się oni funkcjonować niczym widma, ograniczając swoją egzystencjalną aktywność do spontanicznego nawiedzania miejsc, gdzie bycie domownikiem mogą traktować jako zabawę.

Do zabawy w naśladowanie lokatorów cudzego domu sprowadzają się zdolności adaptacyjne postaci z filmów Kim Ki-duka, Sheridan, Wasilewskiego i Antoniak. Opanowane przez bohaterów mieszkania zamieniają się w przestrzeń udawania, wyposażoną w scenografię, kostiumy i rekwizyty. Można tutaj grać role gospodarza, gospodyni, rodzica, dziecka czy amatora jakiejś rozrywki. Ekranowi włamywacze wydają się uzależnieni od takiego nieprawdziwego sposobu bycia. Parodiując role domowników, odreagowują swoje dawne wcielenia. Często widzimy jednak, jak spoglądają bezradnie w lustro. Ciężko im odciąć się zupełnie od dawnych wersji samych siebie i uwierzyć w te nowe, kreowane z ciekawości lub po to, by przetrwać. Tego typu dylematy nie dotyczą bohaterów "Bling Ring". Dla nich włamywanie się do posiadłości gwiazd jest przepustką do świata, którego pragną być częścią. Możliwość założenia markowego ubrania należącego do idola daje im rozkosz przynależności do krainy blichtru i sławy. Próbują zatem zagarnąć dla siebie jak najwięcej ze skarbców takich dóbr.
bling_ring.jpg

Filmy "Włamanie z imprezą" i "Edukatorzy" ukazują, że pokusa złodziejstwa jest silna nawet dla tych bohaterów, którzy wtargnięciem do czyjegoś domu chcą wyrazić wyłącznie bunt wobec materializmu i kultury konsumpcji. Młodzież z obrazu Kirsten Sheridan, bawi się niszczeniem wnętrza luksusowego mieszkania. Odurzone alkoholem i narkotykami postaci bełkocą słowa pogardy wobec panienki z dobrego domu, a jednocześnie pożądają jej pozycji i kosztowności zgromadzonych w rodzinnym sejfie. Ideowy lider "edukatorów" stara się, by jego akcje służyły tylko udzieleniu przestrogi bogatym właścicielom rezydencji. By, poprzez przestawienie domowych przedmiotów, zachwiać poczuciem życiowej stabilizacji lokatorów. Kompan bohatera tak ideowo już nastawiony nie jest i bez skrupułów przywłaszcza sobie cudze przedmioty zbytku. Swego rodzaju misja przyświeca także postawie chłopaka z filmu Kim Ki-duka. W mieszkaniach, do których się włamuje, robi porządek. Naprawia zepsute sprzęty. Jak gdyby czerpał uciechę na myśl o zasianiu gospodarzom wątpliwości, czy bóstwa opiekuńcze jednak istnieją.

Kino jak żadne inne medium oferuje odbiorcy przyjemność podglądania. Coraz trudniej wzbudzić u widza niezdrową ciekawość jakiegoś miejsca. Włamywacz w roli przewodnika przełamuje rutynę naszych ekranowych wędrówek. Filmowe wtargnięcie do cudzego domu uczy nas patrzeć i pożądać. Towarzyszy temu moralna dwuznaczność. Kiedy punkt widzenia włamywacza staje się naszą perspektywą?
4