Mike Nichols - Absolwent (1967) (9.2)
Kultowa muzyka, Bancroft, Hoffman, szybki film bez zbędnych minut. O tym już wszystko powiedzieliśmy. "The Graduate" jest dla mnie bardzo osobisty z trzech powodów. O jednym nie będę tu pisał publicznie. Ale drugi - samotność bohatera, depresyjne momenty młodości, kiedy to podobno masz "korzystać z życia", strach przed nudą codzienności, presja na karierę, tak. A to, że Benjamin jest już wstępnie ustawiony i ma i wpływowych rodziców - nie o to chodzi. Uniwersalność jego smutku przebija granice. I po trzecie, bunt jakiego dokonują z Elaine. Przypomina mi to moją drogę życiową na "studiach". I ich wzrok w autobusie, w ostatniej scenie - co teraz, co dalej, co zrobiliśmy? Szkoda, że trochę słabo rozpisana postać Elaine. Przydałoby się więcej jej rozkmin o mamie, o rodzicach. I przede wszystkim, jej miłość do Benjamina - to najbardziej ryzykowny wątek, podobnego kalibru co wybaczenie mężowi próby zabójstwa, we "Wschodzie słońca" Murnaua. PS - nawet Dr więcej