Lista filmów młodzieżowych wyprodukowanych w latach 80', w których akcja faktycznie dzieje się w latach 80' (warunek konieczny). Bez podróży w czasie, kosmitów, potworów, wampirów, zombich, robotów, seryjnych morderców, wojen i innych demonicznych dziwnych rzeczy. Po prostu szara, albo raczej kolorowa codzienność młodzieży. Bo to w końcu wesołe 80'. Przynajmniej w USA według Hollywood było wesoło. Lista nie jest rankingowa, ale mniej więcej poukładana od najlepszych do najgorszych, subiektywnie, rzecz jasna. Niektóre oglądałem dawno, więc kolejność jest raczej mocno improwizowana. Wydawać by się mogło, że przy tak mocno zawężonym temacie, to nie będzie długa lista. Nic bardziej mylnego. Odmęty kinematografii są nieskończone. Lista prawdopodobnie jeszcze będzie się rozwijać...
Nie do końca wpisuje się w klimat listy, no bo karate, odbiega od standardowych problemów z pieniędzmi i uczuciami. Nie ma jednak żadnych elementów kosmiczno-fantastycznych więc technicznie się zgadza.
Niesłusznie zapomniany. Świetny klimat. Belushi idealnie pasuje do tytułowej roli. Nie jest to gorszy film niż 'Młodzi gniewni', który oglądali chyba wszyscy.
Ciemna strona 80'-owych młodzieżówek. Jest ten sam amerykański luz, ale przepełniony małomiasteczkową beznadziejnością i patologicznymi bohaterami. Warto znać.
Zwariowane? Szalone? Różne są opcje na tłumaczenie, bo beztroskie to te lata raczej nie były. Naiwne kino młodzieżowe, nawet przyjemne, plus za fajną obsadę.
Przyjemny ejtisek. Z początku jest trochę czerstwo, ale potem się rozkręca. Duży plus za zamiłowanie młodzieży w filmie do praktycznych efektów specjalnych.
Bardzo klimatyczne otwarcie, robiące apetyt na coś wyjątkowego. Niestety szybko film zmierza w stronę sztampowej szkolnej opowieści o bogatym gnoju i biednym romantyku. Mimo wszystko był to całkiem przyjemny ejtisek. 6,5.
Kolejna 80'-owa młodzieżówka z fabryki Hughesa. Rozrywka na określonym, standardowym poziomie. Ciut bardziej na poważnie niż zazwyczaj, choć wiadomo naiwnie.
W 80' wszystko było fajniejsze. Zawodnicy prali się po mordach podczas meczu, publiczność im kibicowała. A dzisiaj, nudne te wszystkie sporty w cholerę.
Nadrabianie zaległości przed 3 sezonem 'Cobra Kai'. Kiczowato, wiadomo. Poza tym, klimat Japonii na plus, ale przerysowani do bólu, Japońscy oponenci na minus.
Dość nierówny. Jest tu parę naprawdę dobrych scen, ale są też lekko żenujące. Trochę komedia absurdu, trochę dramat społeczny o wynędzniałej szkole i zgniłym systemie. To połączenie nie za bardzo się klei.
Nastolatki na BMX-ach kontra gang Olsena. W pełni wykorzystuje 80'owy urok, tylko ten australijski akcent... W USA pewnie zrobili by to lepiej, ale nie jest źle. Głupiutkie ale pocieszne.
Dzisiaj już by nie mógł powstać. Potencjał nie do końca wykorzystany. Taki absurdalny pomysł, prosił się o więcej humoru sytuacyjnego, a to bardziej obyczajówka.
Na ten ostatni rok dekady, wpisuje się pierwszorzędnie w klimat, ale to trochę za mało. Były już dziesiątki podobnych, a scenariusz jest kompletnie bezsensu.
Nie ma jeszcze tego 80'-owego vibu. W pełni akceptowalne, wtedy normy społeczne, dziś uchodziłyby za skrajną patologię. Czasy się zmieniają... ale ten film jest prawdopodobnie tak samo nudny, jak był 40 lat temu.
Nawet jeśli potraktujemy to jako oryginalną produkcję, to wypada dość kiepsko. A tu trzeba jeszcze obniżyć ocenę za remake w dodatku marnego filmu. Naciągane 4.