Against Gravity Tours – wycieczka po najdziwniejszym świecie na świecie

Informacja nadesłana
https://www.filmweb.pl/news/Against+Gravity+Tours+%E2%80%93+wycieczka+po+najdziwniejszym+%C5%9Bwiecie+na+%C5%9Bwiecie-139528
Against Gravity Tours – wycieczka po najdziwniejszym świecie na świecie
Pandemia popsuła wasze plany wyjazdowe? Z chęcią pojechalibyście na działkę, a leje jak ze złośliwego cebra? Mieliście wielką ochotę wyskoczyć na Filipiny, do Korei albo  polecieć w kosmos, ale przekroczyło to wasz budżet wakacyjny? Nie martwcie się - możecie zwiedzić najbardziej niesamowite i absurdalne zakątki naszego globu, poznać ludzi (i zwierzęta), których nawet test osobowości Junga nie byłby w stanie sklasyfikować, a wszystko to nie wychodząc z domu! Pod koniec wycieczki okaże się, że ten świat już od jakiegoś czasu nie jest dziwny – jest przedziwny.

Pewnie zapytacie, jak to możliwe? Otóż w tym roku festiwal Millennium Docs Against Gravity odbywa się w formie hybrydowej. Właśnie trwa część online – do 4 października możecie oglądać ponad sto filmów z programu festiwalu na mdag.pl

Północ/Południe, czyli Korea/Korea


W planie podróży nie może zabraknąć Korei. Do tej pory nasza fascynacja koreańską rzeczywistością skupiała się na tajemnicach Północy – to dlatego z takim zaciekawieniem oglądaliśmy "Defiladę" Andrzeja Fidyka czy "Pod opieką wiecznego słońca" Witalija Manskiego. Przyzwyczailiśmy się do skąpanych w absurdzie obrazów Korei Północnej. Tymczasem akcja "Kwiatów dwóch Korei" rozgrywa się w Korei Południowej. Główna bohaterka, Kim Ryun-hee, jest gotowa zrobić wszystko, żeby wrócić do swojej rodziny, która mieszka w Korei Północnej. Takie odwrócenie perspektyw sprawia, że im dalej udajemy się w tę podróż, tym więcej odkrywamy koreańskich nonsensów, wojny propagandowej, powszechnej indoktrynacji i braku poszanowania podstawowych praw człowieka (przypomnijmy, że mowa tu o Korei Południowej, a nie Północnej).

Po koreańskich wakacjach ciężko będzie całkiem pożegnać się z tym surrealistycznym miejscem, dlatego proponujemy jeszcze wyprawę z biurem podróży "Kochankowie i dyktator". Nawet gdyby pijany poeta został scenarzystą, nie przelałby na papier takiej historii –  Kim Dzong Il porywa reżysera i aktorkę z Południa, żeby zrobić z nich swoich nadwornych filmowców. Ten film ma tyle zwrotów akcji, że na tę wycieczkę zalecamy przyjęcie Aviomarinu.

Matka, żona, przewodniczka


Z Korei już nie tak daleko na Filipiny, a nikt nie jest w stanie oprowadzić po nich z taką gracją jak sama Imelda Marcos, wdowa po prezydencie Ferdinandzie Marcosie, znana przede wszystkim z ogromnej kolekcji butów. Portret tej niebywałej osobowości - film "Ważniejsza od królów" - to także fascynujące studium relacji władzy i pieniędzy, którą postać Imeldy uosabia w sposób perfekcyjny. Na tej wycieczce będziemy mogli zwiedzić niezwykły dom bohaterki, przepełniony złotem, obrazami Picassa czy Moneta i oczywiście garderobą z niekończącymi się rzędami obuwia. Odwiedzimy wyspę, gdzie były dyktator w celu zaspokojenia zachcianek swojej żony ściągnął tabuny egzotycznych zwierząt. Możemy zebrać do kupy wszystkie książki czy filmy na temat relacji polityki i władzy, wyrzucić je przez okno i z czystym sumieniem obejrzeć półtorej godziny Imeldy Marcos w "Ważniejszej od królów".

Jeśli jeszcze będziecie łaknąć opalania się w blasku monarchii, możecie wskoczyć na filipińskim wybrzeżu na statek, którym płynie "Król rejsu". To pełna humoru, ale i melancholii opowieść o szkockim baronie, który w swoich opowieściach konkuruje z biografią Imeldy. Efektowny wizualnie "Król rejsu" nie szuka w swojej formie sensacji - jest raczej uważnie skonstruowaną mozaiką scen, które ukazują aspiracje do bycia kimś, kim niekoniecznie jesteśmy, a do czego zmusza nas otaczający świat konsumpcji, umiłowanie luksusu oraz jak najwyższego statusu społecznego.

Make America Great


W naszej dokumentalnej podróży hasło, żeby Ameryka znów stała się wspaniała może brzmieć bardzo celnie, tylko czy aby na pewno "znowu"? Czy mocarstwo naprawdę oznacza zawsze wspaniałość?

Naszym pierwszym przystankiem niech będzie osobliwa budowla na bezdrożach Kentucky. Długa na 155 metrów, szeroka na 26 metrów i wysoka na 16 metrów Arka Noego dumnie stoi i oczekuje na kolejną powódź. Ta gigantyczna budowla będąca odwzorowaniem biblijnej arki mieści w sobie  muzeum kreacjonizmu. Samozwańczy slogan tego miejsca – "większe niż wyobraźnia" - idealnie oddaje ducha głoszonej w jego progach pseudonauki o tym, jak nie tak dawno temu ludzie i dinozaury stąpały razem po Ziemi. Są takie historie, których nie sposób zrozumieć. "Wierzymy w dinozaury" to wciągający zapis powstawania muzeum przy wsparciu lokalnych władz i rzeszy Amerykanów, odrzucających teorię ewolucji.

Zwariowany film o kreowaniu historii i nauki potrafi zaostrzyć apetyt na zwiedzanie USA, a zaspokoić go może niezwykła historia dwóch czarnych chłopaków z przedmieść Chicago, których bardzo wcześnie obwieszczono przyszłymi mistrzami świata w boksie. Film "Poza ringiem" to intymna kronika tego, jak potoczyły się ich losy. Obserwowanie relacji synów i ojców oraz procesu ich dorastania sprawia, że z tyłu głowy zastanawiamy się, na ile Black Lives faktycznie Matter. Tę pięknie poprowadzoną i filmowaną przez wiele lat opowieść ogląda się niczym fabułę.

(nie)zły Meksyk


Ze Stanów można łatwo przedostać się do Meksyku, a właściwie na ich pogranicze, które już samo w sobie jest gwarancją "filmowej" historii. Rozgrywa się tam akcja "Zatoki cieni". Akcja przez duże A, bo film ogląda się jak najbardziej dramatyczny thriller. Aktywiści, dziennikarze śledczy oraz agenci specjalni walczą z mafią meksykańsko-chińską, która poluje na totoabę – rybę nazywaną "morską kokainą". Jej eksport do Chin jest multimiliardowym biznesem, więc mało kogo obchodzi, że przy poławianiu totoaby w sieci wpadają także i giną morświnie kalifornijskie – najmniejsze walenie na świecie. Nie tylko najmniejsze pod względem rozmiarów, ale również populacji – zostało ich dosłownie kilkanaście sztuk. W wyprodukowanej przez Leonardo di Caprio "Zatoce cieni" zawrotne i trzymające w napięciu tempo filmu pozostawia nas w głębokiej zadumie nad światem.

Oddalając się od granicy ze Stanami, w głąb Meksyku, odwiedzić możemy pewien nocny klub. "La Mami" to film, którego tytułowa bohaterka, przepracowawszy kilkadziesiąt lat jako "fichera" - kobieta do tańca i towarzystwa - nie opuściła całkiem progów klubu i opiekuje się młodszymi dziewczynami, które przejęły po niej parkiet. Ten wyjątkowy portret jednej kobiety, sfilmowany w teoretycznie klaustrofobicznych warunkach (w toalecie klubu, która służy tancerkom za garderobę), daje nam szeroki ogląd życia, którego nie znamy, pełnego poświęceń i ciężkiej pracy, ale także niepozbawionego ciepła, solidarności i przyjaźni.

Pasażerskie loty w kosmos


Przez dotychczasowe wyprawy w ramach naszej wycieczki poprzeczka została zawieszona już tak wysoko, że nie pozostaje nam nic innego, jak polecieć w kosmos.

Pragmatyczny człowiek, zanim uda się w kosmos, musi sprawdzić, czy będzie mu tam dobrze. Dlatego w pierwszej kolejności pośle tam na przykład psa, - swojego najlepszego przyjaciela i... skutecznego testera. O tym, jak odbywało się w ZSRR szkolenie psów do lotów poza orbitę, dowiemy się z filmu "Kosmiczne psy". Ten zarazem piękny i szorstki portret przeplatany jest archiwalnymi nagraniami z sowieckich laboratoriów oraz współczesnymi ujęciami bezpańskich psów, dla których kosmos jest tu, na Ziemi – a konkretnie na moskiewskich ulicach, gdzie według legendy mieszka duch Łajki.

Zanim odpalimy rakietę, warto zastanowić się, jak żyć w tym - co by nie mówić - całkiem sporym kosmosie. Tu na ratunek przychodzi nam kolejna niewiarygodna historia budowy Biosfery 2 - projektu naukowego, w którym grupa aktywistów i ekologów zamknęła się na dwa lata w futurystycznej konstrukcji postawionej pośrodku arizońskiej pustyni. Eksperyment miał na celu odtworzenie w warunkach sztucznych różnych stref klimatycznych, wraz z ich fauną i florą – umiejętność, która nie tylko teoretycznie ma nam pomóc zrozumieć naszą własną planetę, ale także może się przydać przy kolonizacji innych planet. O tym niezwykłym projekcie oraz o jego jeszcze bardziej niezwykłych pomysłodawcach i uczestnikach, opowiada "Planeta 2.0".

Po obejrzeniu najdziwniejszego możliwego świata warto jest odlecieć, zagubić się w kosmicznych przestworzach oraz spojrzeć na ziemię z dystansu. Na tym ostatnim etapie podróży będziemy mogli podziwiać "16 wschodów słońca dziennie". Jak żaden inny film, pozwala on ujrzeć, jak wygląda od podszewki lot w kosmos. Przeżywamy go razem z astronautą, który staje się (nie licząc jego nielicznych towarzyszy podróży) najbardziej samotną i odizolowaną jednostką we wszechświecie. Wszystko to w akompaniamencie hipnotyzującej muzyki Guillaumea Perreta. Zjawiskowe zdjęcia, pomimo zawieszenia setki kilometrów nad ziemią, pozwolą nam zobaczyć jak mała, spokojna, piękna i o wiele mniej skomplikowana wydaje się nasza planeta z tej perspektywy.

- Karol Piekarczyk, dyrektor artystyczny Millennium Docs Against Gravity
Udostępnij: