To już koniec. Nagrody rozdano, goście i widzowie rozjechali się do domów a po festiwalu Camerimage pozostały już tylko wspomnienia.
Przyznam jednak, że w moim przypadku zostały one troszkę przyćmione przez galę zakończeniową, która była, krótko mówiąc, imprezą niezbyt udaną. Najpierw okazało się bowiem, że wstęp na uroczystość jest zamknięty dla prasy i na salę można było wejść jedynie po okazaniu specjalnego zaproszenia. Niestety nikt nie poinformował o tym wcześniej, nie było powiedziane otwarcie w jaki sposób o te zaproszenia należy się starać i komu one przysługują a komu nie. Dziwne to postępowanie, ale typowe dla polskich imprez - organizatorzy mają wieczne pretensje, że prasa nie pisze o filmowych wydarzeniach, ale gdy przychodzi do uroczystości, zapominają o tym, że żeby pisać o czymś, trzeba to usłyszeć i zobaczyć na własne oczy, a więc być na nich obecnym. Niestety, organizatorzy Camerimage także o tej prawidłowości zapomnieli. Szczególnie wydało mi się to dziwne po awanturze jakiej byłam świadkiem w jednym z łódzkich hoteli, gdzie na korytarzu dyrektor festiwalu głośno wymyślał jednemu z redaktorów poczytnej gazety, że za mało uwidacznia ona imprezę na swoich łamach. Ale cóż, może chodzi po prostu o to, że są równi i równiejsi...
Na galę dotarłam ostatecznie dzięki uprzejmości pewnego samotnego Pana, który udostępnił mi część swojego dwuosobowego zaproszenia (nie mam pojęcia czy on nas czyta, ale naprawdę bardzo mu dziękuję).
Uroczystość rozpoczęła się wręczeniem nagrody sponsora, firmy Atlas, przyznawanej za promocję polskiej kultury za granicą. Jej laureatką została
Agnieszka Holland. Z powodu nieobecności reżyserki statuetkę Bociana odebrała jej siostra,
Magdalena Łazarkiewicz.
Następnie Złotą Żabę dla polskiego aktora wyróżnionego przez autorów zdjęć otrzymał
Jan Machulski. "Zawsze uwielbiałem operatorów, od nich najwięcej uczyłem się o kinie" - powiedział.
Później przyszedł czas na ogłoszenie wyników konkursu studenckiego. Jury, pod przewodnictwem
Williama Frakera, przyznało, że było oszołomione niezwykle wysokim poziomem prezentowanych etiud, spośród których wybór najlepszych był bardzo trudny. Ciekawostką był jednak według jurorów fakt, że na 25 tytułów było aż 21 trupów, co jest zjawiskiem raczej niepokojącym, biorąc pod uwagę, że twórcami filmów byli ludzie młodzi. Widownia entuzjastycznie przyjęła werdykt, wedle którego trzy główne nagrody przypadły Polakom:
Złota Kijanka: Maciej Sobieraj
"Coma" Srebrna Kijanka: Maciej Majchrzak
"Anabioza" Brązowa Kijanka:
Konrad Spyra "T-Rex" Nagroda specjalna jury:
Camila Hjelm Knudsen "The Fighter".
W końcu nadszedł czas na moment najbardziej ekscytujący - wyniki głównego konkursu operatorskiego:
Złota Żaba:
Cesar Charlone "Miasto Boga" Srebrna Żaba:
Piotr Kukla "Twin Sisters" (Bliźniaczki)
Brązowa Żaba:
Eduardo Serra "Girl with a Pearl Earring" (Dziewczyna z perłą w kolczyku)
Nagroda specjalna jury:
Adam Bajerski i
Paweł Śmietanka "Zmruż oczy".
Przyznam, że powyższe wyniki dla wielu widzów i dziennikarzy były zaskoczeniem. O ile nikt nie kwestionował nagrody dla
"Miasta Boga" i
"Zmruż oczy", o tyle brak w tym zestawie
"Hero" był sporym zawodem. Według mnie, a nie jestem w tym zdaniu odosobniona, wielką pomyłką była Srebrna Żaba dla filmu
"Twin Sisters". Sama historia nie była wyjątkowo interesująca a i zdjęcia nie wykraczały poza dobre ale bardzo tradycjonalne i schematyczne wykonanie.
Na odbywającej się po gali konferencji członkowie jury zakomunikowali, iż "chcieli nagrodzić filmy, które by mówiły nie tylko samym obrazem". "Ważny był nie tylko poziom techniczny zdjęć, ale też współpraca między operatorem a reżyserem" - mówił
James Ivory. Jurorzy narzekali na zbytnią ilość przemocy w prezentowanych w konkursie tytułach. "W
'Mieście Boga' rzeczywiście służyła ona opowiadanej historii, ale zdarzały się sytuacje, w których lejąca się kubłami krew była zupełnie zbędna" - powiedział Krzysztof Malkiewicz. "Pewnie był to jeden z powodów, dla których tak bardzo podobał się nam obraz
'Zmruż oczy'. Urzekło nas bijącego z niego piękno i spokój" - dodał
Ivory. "Nie przyznaliśmy mu żadnej z głównych nagród, ale chcieliśmy by został zauważony. Naszym celem było zachęcenie jego twórców do dalszej pracy" - wyjaśniał
Adam Holender. Członkowie składu podkreślali również, iż oceniając pracę operatorów musieli oddzielać w obrazie piękno zdjęć, od takich czynników jak scenografia, kostiumy i choreografia. Właśnie z powodu dużego udziału tychże aspektów w ostatecznym efekcie wizualnym nie został nagrodzony film
"Hero". Podczas konferencji nie zabrakło też pytań o
"Pornografię". "
Krzysztof Ptak jest nadal dobrym operatorem, ale wydaje mi się, że w przypadku
'Pornografii' nie było już mowy o takiej spójności między obrazem i historią jak to miało miejsce w
'Edim', za którego nagrodzono go w ubiegłym roku" - powiedział
Pierre Lhomme.
Ostatnimi dwiema nagrodami przyznanymi podczas uroczystości zakończenia Camerimage 2003 były: nagroda dla reżysera o szczególnej wrażliwości wizualnej, która powędrowała do
Jamesa Ivory'ego i honorowa Złota Żaba za całokształt twórczości operatorskiej, którą otrzymał
William A. Fraker.
Pomijając jednak fakt, iż gala nie należała do udanych - konferansjerzy i tłumacze popełniali gafy, jurorzy czytali wyniki bez elementu suspensu a na scenie przez większość czasu panował chaos, jak i zapominając o niezbyt dobrym przebiegu informacji między dziennikarzami a biurem prasowym, trzeba jednak przyznać, iż bez wątpienia Camerimage jest najbardziej prestiżową i najciekawszą imprezą filmową, jaka odbywa się w naszym kraju. Jeśli będziecie więc mieli ochotę poobcować z dobrym kinem i poznać tajniki jego tworzenia z ust najlepszych specjalistów na świecie, koniecznie jedźcie do Łodzi w przyszłym roku.