"Avatar" czy
"Gwiezdne Wojny"? A może zupełnie inny tytuł? W tym tygodniu w konkursie filmowym
"Nakręcone na ASUSA N" pytamy Was o najlepszy film wszech czasów
w kategorii "efekty specjalne", który byłby jednocześnie idealnym testem możliwości nowego rozrywkowego ASUSA N551
>>>
WEJDŹ DO KONKURSU.
W kolejnych tygodniach będziemy pytać jeszcze o filmy: z najlepszą muzyką (między 22.12-29.12), zdjęciami (między 29.12-05.01) i scenografią (między 05.01-12.01). Wybierzcie najlepszy film
w przynajmniej 1 kategorii, koniecznie uzasadnijcie swój wybór, a będziecie mieli szansę zgarnąć cenne nagrody. W sumie będziecie mogli podać aż 4 filmy i uzasadnienia (po jednym przy każdej kategorii).
Aby móc samemu przekonać się o możliwościach nowego multimedialnego ASUSA N i zdobyć wiele innych cennych nagród, WEJDŹ DO KONKURSU >>>
TUTAJ.
Nagrody w konkursie Wśród naszych faworytów w pierwszej konkursowej kategorii: "efekty specjalne wszech czasów" nie mogło zabraknąć
"Gwiezdnych Wojen ep. IV" George'a Lucasa z 1977 roku. Dzięki pionierskiemu wykorzystaniu zupełnie nowego systemu filmowania motion control i technologii blue screen film stał się prawdziwą rewolucją w dziedzinie filmowych efektów specjalnych.
"Gwiezdne Wojny" ustanowiły nowy standard dla kinowych f/x, za co powołana do życia przez Lucasa specjalnie na potrzeby tego filmu firma Industrial Light & Magic zgarnęła złotą statuetkę na jubileuszowej, 50. oskarowej gali w roku 1978.
Atak na Gwiazdę Śmierci, "Gwiezdne Wojny" Wśród naszych propozycji znalazły się aż dwa filmy
Jamesa Camerona. Kiedy
"Terminator 2: Dzień sądu" wchodził na ekrany kin w roku 1991, trudno było sobie wyobrazić obraz bardziej zaawansowany w technologii cyfrowych efektów specjalnych. Jest ich w filmie ponad 30, a razem z efektami animatronicznymi, optycznymi i tworzonymi przy użyciu modeli całość zawiera ponad 300 ujęć z efektami specjalnymi. Niezapomniana komputerowa animacja postaci T1000 (
Robert Patrick) zapewniła twórcom z ILM miejsce w historii kina i kolejnego Oscara do kolekcji.
Cyfrowy T1000 z "Terminator 2" Równie przełomowym w dziedzinie efektów specjalnych filmem
Camerona jest
"Avatar". Reżyser odkładał pracę nad nim od połowy lat 90., chcąc pozwolić technologii rozwinąć się na tyle, aby sprostała jego ambitnej wizji. Warto było czekać. Film nie tylko perfekcyjnie wykorzystuje technologię motion capture od firmy Image Metrics (dzięki której aktorzy mogli użyczyć swoich twarzy, mimiki, gestów i ruchów rasie Na’vi), w blisko 60 procentach składa się ze scen zawierających w całości komputerowe efekty specjalne, ale też nakręcony został m.in. przy użyciu najnowocześniejszych kamer 3D rejestrujących obraz zgodnie z ludzką percepcją przestrzeni. Patrząc z perspektywy czasu, śmiało można powiedzieć, że sukces
"Avatara" na dobre przywrócił kinu technologię 3D.
Motion capture, czyli "Avatar" od kuchni "Matrix" Jeśli macie własnego faworyta, również możecie go podać i wziąć udział w
KONKURSIE. Wystarczy wybrać pole
"Inne", podać tytuł filmu i uzasadnienie w polu "Uzasadnienie".
Do dzieła: wybierajcie, uzasadnijcie i wygrywajcie tutaj >>>
KONKURS.
Informacja sponsorowana