Trwa właśnie 41 Krakowski Festiwal Filmowy, w ramach którego pokazywane są nie tylko produkcje dokumentalne z twórców z różnych krajów świata, ale także ma miejsce wiele spotkań, dyskusji panelowych i warsztatów. W niedziele odbyło się np. forum dokumentalistów Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Mówiono na nim o kondycji gatunków niefabularnych naszego kina, trudnościach finansowych i kłopotach z telewizją. TVP nie włączyła się we współfinansowanie festiwalu, mimo że większość krajowej oferty w Krakowie to 30-60-minutowe filmy powstałe na jej zamówienie. Szef Komitetu Kinematografii, Tadeusz Ścibor Rylski, musiał stawić czoła pytaniom zgromadzonych twórców, m.in.: dlaczego ograniczane są kwoty przeznaczane na wspieranie filmu pozafabularnego, dlaczego telewizja nie jest obligowana do pełniejszego udziału finansowego w produkcji filmowej i z jakiego powodu nie wymusza się na niej obowiązku rychłej emisji dokumentów w dobrym czasie antenowym. "Budżet Komitetu Kinematografii zależy od tego, ile pieniędzy przypadnie dla resortu kultury"- odpowiedział Rylski. O TVP powiedział zaś: "Telewizja publiczna jest spółką akcyjną, rządzi się swoimi wewnętrznymi prawami. Na jej produkcję nie mam wpływu, jak i na nośnik, na którym film jest robiony". Przed dwoma laty na krakowskim forum postulowano powrót filmu krótkiego do kin w formie popularnych niegdyś "dodatków". Dziś byłoby to możliwe, ale muszą to być filmy 8-10-minutowe na taśmie filmowej. "Róbcie filmy krótkie" - zwracali się przedstawiciele Komitetu do reżyserów.
Kilka danych statystycznych: w 1998 r. Komitetu Kinematografii z budżetu o kwocie ponad 15 mln zł, na produkcję pozafabularną przeznaczył ponad 5 mln zł., dofinansowując 62 projekty filmowe. W ubiegłym roku. z posiadanych 14,5 mln zł na filmy pozafabularne wydano 3 mln zł. wspierając 20 projektów.