Po zalewie amerykańskich hitów w Wenecji przyszedł czas na zanurzenie się w kinematografiach lokalnych. Po ponad 20 latach nieobecności na Lido powrócił Park Chan-wook, twórca kultowego "Oldboya", przedstawiając nam bolesną satyrę na galopujący koreański kapitalizm w filmie "No Other Choice". Z kolei za reprezentację żywotności włoskiego kina służy najnowszy dokument Gianfranco Rosiego pod tytułem "Below the Clouds", ukazujący widzom nieznane oblicze Neapolu. Filmy recenzują Daria Sienkiewicz oraz Małgorzata Steciak. Brudna robota autorka: Daria Sienkiewicz
Masz problem ze znalezieniem pracy? Utknąłeś/łaś w limbie pierwszych etapów rekrutacyjnych, a mimo dyplomu i kilku lat doświadczenia wciąż nie dorastasz konkurencji do pięt? Man-su (zjawiskowy
Lee Byung-hun) doskonale Cię rozumie! Specjalista od papieru z 25-letnim stażem pracy niedawno stał się ofiarą drastycznych cięć kosztów w firmie, ale właśnie znalazł prosty sposób na pokonanie swoich rywali i szczęśliwy powrót na szczyt [ZOBACZ JAK]. Jedyne, co musisz zrobić to: a) poznać swoich wrogów, b) a później ich zamordować! Cóż, może to brzmieć nieco ekstremalnie, ale przecież ciężkie czasy wymagają podjęcia desperackich działań, nieprawdaż? – pyta retorycznie
Park Chan-wook [NIE PRÓBUJCIE TEGO W DOMU].
Niezdetronizowany król kina zemsty, ekspert od ludzkich namiętności oraz mistrz narracyjnej precyzji wraca do Wenecji po 20 latach od premiery "
Pani Zemsty" z makiaweliczną adaptacją powieści
Donalda E. Westlake’a. Choć docenione przez krytyków "The Axe" to historia rozgrywająca się w Ameryce, inspirowana czasami Wielkiej Depresji i korporacyjnych redukcji lat 90., pokazuje coś niepokojąco uniwersalnego: człowieka w starciu hiperkapitalistyczną bezwzględnością.
Park Chan-wook przeszczepia myśl nowojorskiego pisarza na warunki koreańskiego rynku pracy. Całe życie Man-su, podobnie jak Michaela Scotta w "
Biurze", obracało się wokół papieru: jego wyrobu, sprzedaży i recyklingu. W papierowym kręgu życia wszystko było powtarzalne i bezpieczne, do czasu – gdy produkcja została zautomatyzowana, a miejsce kilkudziesięciu wykwalifikowanych pracowników zajęła sztuczna inteligencja.
"
No Other Choice" w pierwszej kolejności opowiada zatem o zderzeniu analogowości z hipernowoczesnością. Dalej: o męskim honorze, braniu rzeczy w swoje ręce i klasowej niesprawiedliwości. Wszystko to południowokoreański twórca sygnalizuje już w pierwszej, szalenie ironicznej scenie filmu. Podczas pewnego ciepłego popołudnia bohater spędza czas z rodziną, robiąc grilla i z zadumą podziwiając przekwitające drzewa wiśni. Dwa złotowłose goldeny biegają radośnie po ogrodzie, na stole czeka już gorący posiłek (pieczony wąż – symbol dobrobytu), a Man-su czuje, że jego życie jest piękne. "Mam wszystko, o czym kiedykolwiek marzyłem" – myśli z przekonaniem, czule obejmując żonę i dzieci, podczas gdy widzowie z gulą w gardle czekają tylko na to, co wydarzy się dalej.
CAŁĄ RECENZJĘ FILMU PRZECZYTACIE TUTAJ. Najlepsze miasto świata autorka: Małgorzata Steciak
O takich filmach zwykło się mówić "list miłosny do miasta". Brzmi trochę banalnie, ale co zrobić, kiedy pasuje idealnie do "
Below The Clouds"
Gianfranco Rosiego, spokojnego, utrzymanego w czerni i bieli dokumentu portretującego Neapol od nieco innej strony niż przyzwyczaiła nas popkultura. To także zwieńczenie trylogii opowiadającej o współczesnych Włoszech – warto nadmienić, za poprzednie filmy reżyser zdobył najważniejsze nagrody kolejno na festiwalu w Wenecji (Złoty Lew za "
Rzymską aureolę") i Berlinie (Złoty Niedźwiedź za "
Fuocoammare. Ogień na morzu"). Czy tym razem wyjedzie z Lido z kolejnym wyróżnieniem?
Pierwsze, na co zwracam uwagę podczas seansu, to cisza. Neapol od strony dźwiękowej kojarzy się przede wszystkim z hałasem, echem odbijającym się od ciasnych uliczek, głośnymi rozmowami i rykiem skuterów. Stolica Kampanii stała się w ostatnich latach niesłychanie popularna i dzisiaj jest trzecim najchętniej odwiedzanym miastem we Włoszech. Region przyciąga zabytkami, wspaniałą kuchnią, swoje trzy grosze dorzuciła też słynna "Tetralogia Neapolitańska"
Eleny Ferrante.
Rosiego nie interesuje jednak turystyczny aspekt stolicy Kampanii. Dokumentalista przez trzy lata mieszkał i dokumentował codzienne życie neapolitańczyków – w precyzyjnie skonstruowanych scenach "
Below the Clouds" wyraźnie widać, że spędził ze swoimi bohaterami mnóstwo czasu. Z jego obserwacji wyłania się portret miasta zawieszonego w dziwnym "pomiędzy" – mocno definiowanego przez przeszłość, gdzie pamięć o katastrofie pompejskiej jest wciąż żywa a jej odpryski nadal widoczne w tkance regionu. Miejsca z jednej strony dynamicznie rozwijającego się, ale wciąż zmagającego się z ogromnymi wyzwaniami. Napawającego neapolitańczyków w równym stopniu dumą co frustracją, jakiej mogą doświadczać wyłącznie osoby naprawdę czujące się gdzieś w stu procentach u siebie.
Twórca nagrodzonej Złotym Lwem "
Rzymskiej aureoli" zabiera nas w nieoczywiste strony miasta i jego okolic, interesuje go jego podbrzusze, oplecione siecią tajemniczych tuneli i zaginionych artefaktów. Wyobrażam sobie, że razem z twórcami mogłaby je przemierzać Lila Cerullo, bohaterka "
Genialnej przyjaciółki", mająca obsesję na punkcie historii miasta i ukrytych w nim symboli i znaczeń.
Rosi zwraca kamerę w stronę muzealników przeglądających eksponaty w podziemiach muzeum archeologicznego, towarzyszy grupie turystów zwiedzających Pompeje, podąża za mężczyzną prowadzącym świetlicę, w której dzieciaki mogą odrabiać lekcje. Pomiędzy kolejnymi scenami poznamy przepis na lazanię neapolitańską, uznawaną za najlepszą na świecie (jestem w stanie w to uwierzyć), zobaczymy wijących się w spazmach wiernych leżących krzyżem w kościele wypełnionym darami wotywnymi. Kawałek dalej grupa archeologów z Japonii od dwudziestu lat prowadzi wykopaliska, wyłuskując ślady nieistniejącej cywilizacji z zachowanych pod ziemią fragmentów kości. Poszczególne wątki spajają ze sobą ujęcia pociągu krążącego wokół Wezuwiusza, który staje się niejako głównym bohaterem dokumentu.
PEŁNĄ RECENZJĘ FILMU PRZECZYTACIE KLIKAJĄC TUTAJ.