Od
"Matrixa" i
"Kill Billa", do
"Kung Fu Szału" i
"Domu latających sztyletów" - mnisi z Shaolin musieli biernie patrzeć jak ich znak firmowy, mistrzowskie sztuki walki zarabiają miliony dla wytwórni w Hollywood i Hongkongu.
Teraz jednak uczniowie klasztoru wyprodukują własną serię wysokobudżetowych filmów walki, które w prawdziwym stylu Kung Fu pokonają rywali. Mnisi zatrudnią najlepszych międzynarodowych aktorów i filmowców.
Abbot Shi Yongxin będzie producentem wykonawczym pierwszego z trzech filmów, który ukaże się pod tytułem
"The Legend of the Monk Warriors of Shaolin Temple". Obraz opowie prawdziwą historię trzydziestu wojowników, który pokonali szesnastowiecznych piratów. Zdjęcia ruszą w przyszłym roku.
Gdy do tej pory mnisi musieli oglądać, jak w wielu produkcjach telewizyjnych i filmowych wypacza się ich sztukę walki, nie mogli nic zrobić. Teraz zakon zachował dla siebie pełną kontrolę na scenariuszem i sposobem przedstawienia buddyzmu i duchowego elementu, który jest podstawą walki.
Budżet w wysokości 20 milionów dolarów to dużo jak na chiński film. Rzecznik świątyni jest przekonany, że te fundusze przekonają do współpracy profesjonalistów z całego świata.
Pomimo mającej ponad półtora tysiąca lat tradycji, Shaolin stoi na czele kulturalnej rewolucji w chinach. W 1997 była jedną z pierwszych chińskich instytucji, które uruchomiły stronę internetową.