Rząd Nowej Zelandii ogłosił, że producenci, którzy wybiorą ten kraj jako lokalizację zdjęć do swoich filmów otrzymają zwrot wydatków w wysokości 12,5% poniesionych nakładów. Dotyczy to tych, którzy w Nowej Zelandii wydadzą więcej niż 50 mln dolarów a także kosztów w wysokości 15-50 mln, które stanowią minimum 70% całego budżetu filmu.
Propozycja ta jest dokładną kopią prawa, które 2 lata temu wprowadził rząd australijski. Jak się okazało, było to bardzo intratne posunięcie. Właśnie
Baz Luhrmann i producent
Dino De Laurentiis, szukają w Australii plenerów i militarnego wsparcia tamtejszej armii dla swojej najnowszej produkcji
"Aleksander Wielki".
Luhrmann przyznał, że gdyby nie wspaniałomyślne prawo, prawdopodobnie film kręcony byłby w Chinach.
Natomiast w studiach filmowych w Sydney rozpoczęto wczoraj zdjęcia do trzeciej części
"Gwiezdnych Wojen".