rzeciwięństwo sztucznej Marilyn

Muszę przyznać, że Audrey poznałam dopiero niedawno. Tyle się o niej mówi, jej wizerunek przewija się na wszystkich możliwych gadżetach, a jednak nigdy jakoś nie sięgnęłam po film z jej udziałem. W tym miesiącu to zmieniłam, obejrzałam słynne "Rzymskie Wakacje", skosztowałam "Śniadania u Tiffany'ego", a teraz jestem po seansie nieco mniej popularnego filmu "Dwoje na drodze". I chyba teraz rozumiem na czym polega geniusz niezapomnianej Audrey. Była pełna gracji, skromna, kochana, gdy grała - grała całą sobą, nawet w jej oczach można było wyczytać, co jest w sercu danej postaci. Umiała być pewną siebie dojrzałą kobietą i beztroską dziewczyną, grała wspaniale. Jej uroda, w przeciwieństwie do frywolnej, sztucznej i głupiutkiej Marilyn, nie była taka "oczywista" i narzucająca się...

Audrey to wspaniała postać kina, wielki szacunek!

23
  • Radzę przeczytać jej biografie! Nie była tylko najpiękniejszą kobietą na świecie i bardzo uzdolnioną aktorką, lecz i również wspaniałą osobą z cudownym charakterem.
    Polecam również inne filmy z Audrey - Szaradę, Historię zakonnicy, My fair lady, Zabawną buzię, Doczekać zmroku i wiele innych. Jestem jej fanem od półtora roku i moja obsesja nie wygasła w żadnym stopniu, wręcz przeciwnie, z każdym dniem narasta :D
    Co do Marilyn - tę ikonę kina również uwielbiam; w dużo mniejszym stopniu niż Audrey, oczywiście. Była piękna, utalentowana (Skłóceni z życiem, Proszę nie pukać), co do jej charakteru pewny nie jestem, muszę dopiero sięgnąć po biografię. Kiedyś usłyszałem i szczególnie zapadły mi w pamięć bez powodu jej wymiary, no cóż. Mogę też porównać obejrzane z nią filmy - 5, a filmy obejrzane z Audrey - 25 :D

  • Szczerze mówiąc nie do końca rozumiem, dlaczego stawiasz tezę, że Audrey Hepburn była przeciwieństwem Marilyn Monroe... Monroe i Hepburn równie wiele dzieli jak łączy.
    Owszem miały odmienny wizerunek, pracowały w innych wytwórniach, obsadzane były w innym typie postaci ale łączył je zbliżony wachlarz umiejętności i to, że fenomen obydwu sprowadza się do nieprzeciętnego uroku ( choć innego rodzaju), który zakrywa ich braki warsztatowe. Przyznam, że jestem ciekawa jak na ocenę umiejętności Audrey Hepburn wpłynie obejrzenie kolejnych filmów z nią. Do tej pory widziałaś najlepsze, a w swoim dorobku ma niestety i takie, w których wypadła bardzo źle. Ja podobnie jak Emmist widziałam dotychczas 25 filmów z Audrey i niektóre z jej ról utwierdziły mnie w przekonaniu, że Audrey nie miała nieograniczonych umiejętności kreacji, sprawdzała się w określonych typach postaci. Powiem więcej, zadziwia mnie, że odrzuciła tak wiele wymagających, wieloznacznych ról i podporządkowała się wizerunkowi, z którym była kojarzona. Na swój sposób podziwiam Monroe, że zawzięcie walczyła o zerwanie z wymyślonym dla niej wizerunkiem, Audrey bardzo bała się porażki i nie chciała ryzykować - to mi się w niej nie podoba. Niemniej ją uwielbiam :).

    • A niby jakie to niby te słabsze ?? Bo oglądałem prawie wszystkie filmy, nie przeczę że jestem wręcz w Audrey zakochany więc może to wpływać na moją ocenę, ale nawet jeśli film nie był najwyższych lotów (np. Kiedy Paryż wrze) to ona wypadała cudownie ja bym jeszcze do tych co wymieniliście dopowiedział również Powrót Robin Hooda, Niewiniątka, Jak ukraść milion dolarów, czy cudowna Sabrina :)

      • Żenujące są filmy - "Krwawa linia", "Kiedy Paryż wrze" i "Zielone domostwa"... W "Zielonych domostwach" Audrey gra po prostu koszmarnie - jak amatorka, nie jak zdobywczyni Oscara, a duet z Perkinsem zupełnie nie przekonuje - nie ma między nimi choćby śladu "chemii". Shirley MacLaine w "Niewiniątkach" wiodła prym i zdobyła się na wyżyny aktorstwa, występ Audrey w tym filmie mnie całkowicie rozczarował - ograniczyła środki wyrazu do miny zbitego psa. Przeciętny jest występ zaliczyła w "Nie do przebaczenia". Nadto nie cierpię błahości "Zabawnej buzi" - tak roli jak i całego filmu - słodkiego i głupkowatego.

        Odpowiedziałabym wcześniej na postawione pytanie, ale Twój post mi się nie wyświetlał :).
        Pozdrawiam :P

  • Ja też lubię Audrey i inne ikony kina,ale nie porównuję ich ze sobą ,unikam takich prostych ,stereotypowych schematów myślowych typu lepszy-gorszy.Cenię je za różnorodność.

  • Według mnie Audrey to wspaniała aktorka, ale w żadnym stopniu nie mogę się z tobą zgodzić, że jest lepsza od Marylin Monroe. Obie grały świetne role, obie były piękne (przynajmniej moim zdaniem, bo są i tacy, co wolą inną urodę kobiet) i obie zajęły zasłużone miejsce w światowej kinematografii. Co prawda oglądałam więcej filmów z Audrey, ale Marylin na pewno zasługuje na uznanie, bo moim zdaniem nie była głupiutka. Może taka wydawała się w filmach. Nie porównywałabym tych dwóch pań bo obie były świetne w tym, co robiły.
    A co do samej Audrey - genialna aktorka. Miała w sobie klasę, elegancję i talent, czyli to, co każda aktorka mieć powinna. Szkoda, że w tych czasach mało już takich aktorek. Teraz scenę przejmują jakieś młode, więc, no...

  • chyba ci, dziecko, mózg uszami wywiało - Marilyn była akurat jedna z najinteligentniejszych aktorek w historii, a z jej rzekomo większą "sztucznością" też trudno się zgodzić. Właśnie chuda jak nieszczęście i zawsze najmodniej odstawiona Audrey kojarzy mi się z nią bardziej, niż gorąca i naturalnie kobieca, acz fakt, że czasem zbyt rozbuchana Monroe.
    Tyle że Marilyn grywała głupiutkie kobietki, często w głupiutkim komedyjkach - jednak nie była taka, za to rewelacyjnie potrafiła to pokazać. Hepburn to przy niej kij od szczotki - w każdym tego słowa znaczeniu.

    • Skąd ten atak? Ja tak odbierałam Marilyn i nie potrafiłam doszukać się w niej większego talentu aktorskiego, tyle.

    • "Marilyn była akurat jedna z najinteligentniejszych aktorek w historii" Ktos to sprawdzil, czy jak zwykle bezmyslnie rzuciles tekstem?

      Ja bym powiedzial, ze obie Panie maja cos w sobie, a nie zaprzeczysz, ze z nas dwoch, to ja sie na tym lepiej znam.

    • Nie widzę tej urody Monroe o której mówisz. Ona była bardzo wulgarna i pozbawiona klasy a do tego chora chyba na seksoholizm. Monroe jawnie gadała o tym w jaki sposób zaczęła karierę (I nie zrobiła tego bynajmniej przez śpiewanie w chórach kościelnych) Przy Audrey Monroe to przepraszam za określenie wiejska dziewucha. Audrey była w każdym calu damą (Np nie wyobrażam sobie fotek Audrey w Playboyu a Monroe tak zaczynała karierę) Inteligencji Marylin nie można odmówić ale kto powiedział że Audrey była głupsza ? Audrey była przynajmniej równie inteligentną (O ile nie bardziej) Jak patrzę na Monroe to wyobrażam sobie te tabuny facetów i jakoś mój zachwyt stygnie. Jak można porównywać w ogóle ikonę piękna i stylu do takiej aktoreczki jak Marylin ? Poza ty jesteś hipokrytą bo pamiętam jak krytykowałeś Kalinę Jędrusik a przecież Kalina robiła to samo co Monroe.

      • Lazuś, rozmawialiśmy już o tym z 10 razy. Wyżej nie ma ani słowa o prowadzeniu się.
        Niemniej ta twoja też dla kogoś tam nogi rozkładała, a Jędrusik nie trawię za fizyczną wulgarność - a nie za moralność. Marilyn to przy niej ocean wdzięku.

        I tak się jakoś składa, że to MM jest najsłynniejszą gwiazdą wszechczasów, zaś Audrey coraz bardziej zapomnianą, zakurzoną chudziną o chłopięcej urodzie. Nie dziwię się, mam zupełnie podobne odczucia, a jeśli ty tego nie czujesz, to jakby twój problem.
        Jednak pamiętajmy, że to wszystko tylko "gwiazdy" - samice, z których wbrew naturze zrobiono seksikony dla milionów. Nabożny stosunek do nich ma tylko łykający popkulturę plebs o bardzo niskiej przeciętnej inteligencji, więc nie szalej.

      • Nie zgadzam się ,że MM nie miała klasy i była wulgarna ,ona w uroczy sposób łączyła drapieżny seksapil i niewinność dziecka.Jej rozbierana sesja nie została zrobiona dla rozgłosu tylko z biedy.Audrey miała rodziców i urodziła się w arystokratycznej rodzinie,dostała dobre wychowanie .Marilyn nie dostała tak dobrego życiowego startu.Chyba nie zaprzeczysz temu,że to jak zostaliśmy wychowani w dzieciństwie odbija się w dorosłym życiu? MM nikt nie chciał wychować,od dzieciństwa przebywała w chorym środowisku, nie zaznała normalności.Wszystko,co robiła w swoim życiu było spowodowane niezaspokojoną potrzebą uznania i miłości.Dla nich była gotowa zrobić wiele.Wiadomo,że nie była tak wielką damą jak Audrey,ale to dlatego,że środowisko tak ją ukształtowało.Na pewno nie była prostaczką bez ogłady,wiejską dziewuchą jak to próbujesz sugerować.Poza tym jestem ciekawa co ty sam sobą reprezentujesz,skoro tak chętnie zabierasz się do krytyki innych.Zwłaszcza jako mężczyzna ;p

  • użytkownik usunięty

    Błąd w tytule "Przeciwieństwo"

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: