co nie znaczy, że jego filmy byłyby aż tak złe, że niedobre. Jednak przeciętny fan Tarantino jeździłby po nich jak po większości b-klasykach, a spuszczał się nad filmami jakiegoś innego reżysera, podobnego do Tarantino. Poza tym Tarantino to też magia nazwiska. Facet nie nakręcił niczego co by było ponadprzeciętnie...
chyba była to jedna z najlepszych dekad w historii kina a już po niej napewno nastąpiło powolne osuwanie sie. Rozkwit formy Tarantino, Finchera, Andersona, nowe gangsterskie kino Ritchiego nic potem juz tak nie zachwycało a raczej wywoływało uczucie mdłości. Myślalem ze to sentyment do nastolatka gdzie kształtował sie...
więcejAle czy kogoś to dziwi? Nie ma już czego plagiatować. Zrobił film wojenny na miarę macaroni combat i westernu (Bękarty wojny), film z gatunku pościgowego (Death Proof), oddał "hołd" filmom kung-fu, giallo oraz horrorom (Kill Bill), a teraz jego nowy film jest hołdem dla westernów (Django).
Biedny Quentin wykorzystał...
Czy składanie hołdu twórcy oznaczania w języku Quentina okradanie, kalkowanie scen z innych filmów? Nie w ten sposób się składa hołd. To nawet już pastisz nie jest, a zawsze można się na niego powołać, gdy ktoś będzie bronił Kill Billa.
Jak dla mnie wygląda to tak, że przez te sześć lat Quentin, jak to mówi w...
To co on serwuje to nie kino tylko jakies "popłuczyny" Mentalność gówniarza zafascynowanego krwawymi grami video. Wszystko tak przerysowane że aż mdłe, Tak znam kino mocne i brutalne, turpistyczna stylistyka stosowana choćby przez S.Cronenberga to jest coś, lub naszego rodzimego Smarzowskiego, a ten Pan to typowy...