Recenzja filmu Podły, okrutny, zły (2019)
Joe Berlinger

Świat według Bundy'ego

Obsadzenie w roli bestii aktora kojarzonego przede wszystkim z niewinnymi komediami dla nastolatków okazało się strzałem w dziesiątkę. Zac Efron doskonale odnalazł się jako zgrywający niewiniątko ...
Filmweb sp. z o.o.
Choć od egzekucji Teda Bundy’ego w styczniu tego roku minęło 30 lat, legendarny seryjny morderca nadal rozpala wyobraźnię – w końcu niewiele rzeczy budzi dreszcz (niezdrowej) ekscytacji równie skutecznie jak poodgryzane sutki i odcięte głowy. Jeśli złoczyńca dysponuje w dodatku inteligencją i niezaprzeczalnym urokiem osobistym, historia ma zadatki na dreszczowiec formatu "Milczenia owiec" lub skandalizujący traktat o istocie Dobra i Zła pokroju "Domu, który zbudował Jack". "Podły, okrutny, zły" nie jest jednak ani jednym, ani drugim. Biorąc na warsztat biografię Bundy'ego, Joe Berlinger postanowił bowiem zakpić z tych, którzy od jego dzieła oczekiwali przede wszystkim hektolitrów sztucznej krwi i szczegółowych rekonstrukcji sadystycznych zbrodni. Nie interesują go również filozoficzne rozważania na temat przekraczania norm społecznych i relatywizmu moralnego, chyba że za takowe uznamy analizę medialnego fenomenu zbrodniarza skromnie określającego samego siebie jako "popularniejszego niż Disney World". 

photo.title

Oczywiście nie sposób pisać o "Podłym, okrutnym, złym" bez kontekstu w postaci czteroodcinkowego dokumentu "Rozmowy z mordercą. Taśmy Teda Bundy’ego", również autorstwa Joego Berlingera. O ile jednak w serialu reżyser oddał głos dziennikarzom, policjantom i prawnikom mającym styczność z bohaterem, o tyle w filmie przedstawia wydarzenia (a przynajmniej ich część) z perspektywy jego oraz jego narzeczonej, Elizabeth Kloepfer (posługującej się także nazwiskiem Kendall). Wspomnienia wydane przez nią na początku lat 80., kiedy Bundy znajdował się już w celi śmierci, posłużyły zresztą Michaelowi Werwiemu za kanwę scenariusza. Wydaje się jednak, że historia została przez niego mocno uproszczona. W rzeczywistości Liz (Lily Collins) miała o wiele więcej powodów, by podejrzewać swojego chłopaka o dopuszczenie się ohydnych czynów niż jego podobieństwo do mężczyzny z zamieszczonego w gazecie portretu pamięciowego. Bundy w interpretacji Zaca Efrona jest tymczasem miłym, młodym człowiekiem, którego każda dziewczyna z chęcią przedstawiłaby rodzicom. 

Sportretowanie jednego z najbardziej zwyrodniałych seryjnych morderców w historii w tak atrakcyjny sposób wielu widzom wyda się zapewne niestosowne, trudno jednak zarzucać Joemu Berlingerowi manipulację. Ted Bundy do perfekcji opanował bowiem zwodzenie swych ofiar. Dziesiątki dziewczyn, oczarowanych ujmującym sposobem bycia przystojnego nieznajomego, wpadały więc w zastawioną przez niego pułapkę, przypłacając flirt życiem lub w najlepszym przypadku poważnymi obrażeniami fizycznymi i ciągnącą się latami psychiczną traumą. Nawet kiedy w kolejnych procesach ponad wszelką wątpliwość udowodniono winę Bundy'ego, nie tylko nie umniejszyło to jego atrakcyjności w oczach młodych kobiet, ale wręcz przysporzyło mu wielbicielek. Tłumnie przybywały one na salę sądową, by okazać oskarżonemu swe wsparcie, wysyłały setki listów miłosnych, a w wywiadach udzielanych relacjonującym kolejne rozprawy reporterom z rozbrajającą szczerością wyznawały, że nie wygląda on jak ktoś, kto mógłby zabić, i bez wahania dałyby się zaprosić na randkę. 

photo.title

Tym samym obsadzenie w roli bestii aktora kojarzonego przede wszystkim z niewinnymi komediami dla nastolatków okazało się strzałem w dziesiątkę. Zac Efron doskonale odnalazł się jako zgrywający niewiniątko szaleniec, który cynicznie zjednuje sobie sympatię kolejnych osób. Do ostatniej chwili zaklina rzeczywistość, żarliwie zapewniając o swej niewinności i podejmuje nierówną walkę z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości. Jest przy tym tak przekonujący, że nawet widzowie zaznajomieni z historią Teda Bundy'ego mogą poczuć do niego empatię. Osoby, którym nazwisko "Bundy" kojarzy się wyłącznie z poczciwym sprzedawcą butów z amerykańskiego sitcomu, z pewnością przeżyją niemały szok, kiedy maska chłopaka z sąsiedztwa spadnie, odsłaniając prawdziwą twarz potwora. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 92% uznało tę recenzję za pomocną (64 głosy).
Ewelina Leszczyńska
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)