Recenzja filmu Paddington 2 (2017)
Paul King
Elżbieta Jeżewska

Sezon na misia

Gdy w 2014 roku sympatyczny niedźwiadek zadebiutował na wielkim ekranie, fani zostawili w kasach multipleksów ponad ćwierć miliarda dolarów. "Paddington 2" najpewniej powtórzy sukces poprzednika. ...
Filmweb sp. z o.o.
Proszę państwa, oto miś. Ma na imię Paddington, w przyszłym roku skończy 60 lat. W rodzinnej Wielkiej Brytanii traktowany jest jak dobro narodowe. Książki o przygodach sympatycznego futrzaka w przydużym kapeluszu rozeszły się w 35 milionach egzemplarzy, zaś wpływy ze sprzedaży gadżetów z jego podobizną wynoszą pewnie tyle co roczny budżet małego państwa. Pomimo słusznego wieku niedźwiadek wciąż trzęsie show-biznesem. Gdy w 2014 roku zadebiutował na wielkim ekranie, fani zostawili w kasach multipleksów ponad ćwierć miliarda dolarów. "Paddington 2" najprawdopodobniej powtórzy sukces poprzednika. To rewelacyjne kino familijne: urocze, zabawne i słodkie niczym kanapki z pomarańczową marmoladą, którymi zajada się tytułowy bohater.


W filmie Paula Kinga złociste przetwory wyrastają niespodziewanie na przebój więziennej stołówki. Paddington ląduje bowiem za kratkami po tym, jak pewien perfidny złodziej wrobił go w kradzież cennego manuskryptu. W trakcie przymusowej odsiadki niedźwiadek podbija serca i podniebienia najbardziej zatwardziałych recydywistów. W tym czasie jego opiekunowie, państwo Brown, próbują na własną rękę dopaść prawdziwego złodzieja. Kryminalna intryga rodem z Hitchcocka dostarcza twórcom okazji do zabawy gatunkami slapsticku i musicalu, a wzruszający finał jest pochwałą obywatelskiej wspólnoty oraz wartości rodzinnych. Jak zwykła mawiać ciocia bohatera: Jeśli będziesz grzecznym misiem, wszystkie plany ziszczą ci się.

King w harmonijny sposób łączy ze sobą zgryźliwą, chwilami mocno absurdalną komedię, kino akcji oraz rodzinny melodramat. Wydatnie wspierają go w tym spece od komputerowej animacji, a także wyborna obsada. Pierwsi dbają o to, by mający talent do pakowania się w kłopoty Paddington wyglądał i poruszał się jak milion dolarów. Drudzy wnoszą na ekran wdzięk i angielski touch of class. Brawa należą się zwłaszcza się Hugh Grantowi i Brendanowi Gleesonowi. Pierwszy jako oślizgły Phoenix Buchanan bawi się rolą przebrzmiałego aktora o ego wielkim jak Big Ben. Drugi kradnie show, wcielając się w obdarzonego ciężką łapą i gołębim sercem bandziora Golonkę.


"Paddington 2" to w dużej mierze hymn na cześć Londynu. Miasta, w którym historia spotyka się z nowoczesnością, a przywiązanie do tradycji idzie pod rękę z kosmopolityzmem.  W sensacyjnym wątku kluczową rolę odgrywają najsłynniejsze zabytki stolicy. Jednocześnie twórcy co krok zwracają uwagę na to, jak otwartym i przyjaznym dla obcych miejscem może być Londyn  - skoro swój kawałek podłogi znalazł tu miś z najmroczniejszych zakątków Peru, to znajdą je również pakistański sprzedawca albo polski lekarz. Znamienne, że jedną z mniej sympatycznych postaci w filmie jest sąsiad Brownów (znany z "Doktora Who" Peter Capaldi) - podejrzliwy wszech-Anglik Curry domagający się eksmisji tytułowego bohatera. Paddington wyrasta tu na symbol walki z panującymi obecnie na Wyspach nastrojami antyimigracyjnymi. Przemawiający dystyngowanym głosem Artura Żmijewskiego zwierzak wnosi do swojej społeczności pozytywną energię, dobre maniery oraz wiarę w drugiego człowieka. I jak tu go nie kochać?
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 91% uznało tę recenzję za pomocną (43 głosy).
Łukasz Muszyński
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry