Film biograficzny jest trudną sztuką, zwłaszcza gdy twórcy dysponują skąpym materiałem źródłowym o osobie, której dotyczy taka produkcja. A już szczególnie, gdy wokół tejże osoby narosły legendy,
Film biograficzny jest trudną sztuką, zwłaszcza gdy twórcy dysponują skąpym materiałem źródłowym o osobie, której dotyczy taka produkcja. A już szczególnie, gdy wokół tejże osoby narosły legendy, bądź powszechnie przyjęte założenia. Jak wówczas oddzielić plotki od faktów, jak oddać prawdę w życiorysie człowieka, jak ocenić – jego czy też jej – dorobek i twórczość? Zapewne z podobnymi pytaniami musiała zmierzyć się Frances O'Connor – reżyserka i jednocześnie scenarzystka, dokonując subiektywnej próby rekonstrukcji młodości Emily Brontë w filmie „Emily”.
Vertigo Média
Postać Emily Brontë do dziś stanowi zagadkę. Jak podają źródła nie wiadomo dokładnie, kiedy rozpoczęła pisanie powieści „Wichrowe Wzgórza”. A jak dokumentują biografowie pisarki, jej dorobek składa się z prócz wspomnianej powieści, głównie ze stu dziewięćdziesięciu wierszy i trzech ocalałych króciutkich listów. Można by uznać, że nie jest to mało, jak na pisarkę, która umiera w wieku trzydziestu lat. A jednak okazuje się, że dość skromne świadectwa dokumentujące życie Emily Brontë, w konsekwencji mają istotny wpływ na odbiór jej twórczości. Tworząc obraz „Emily” Frances O'Connor idzie interesującym tropem, odsłaniając przed widzem po części fakty z życia pisarki, wplatając jednak w linię fabularną okoliczności, które wówczas nie mogły mieć miejsca. Celem zastosowania takich środków jest przede wszystkim osiągnięcie spotęgowanego dramatycznego finału filmowej historii.
Charakternego rysu postaci Emily Brontë dodaje doskonale obsadzona w tej roli Emma Mackey. W jej wydaniu Emily ma nieposkromioną duszę, dzikie serce, a także buntownicze usposobienie, na którego ujawnienie kobiety z epoki nie mogły sobie pozwolić. Filmowa postać Emily Brontë jest nieco zdystansowana wobec świata, a jednocześnie w nim błądząca, wciąż poszukująca życiowego celu. Czy stanie się nim jej twórczość literacka? Wraz z biegiem wydarzeń widz będzie mógł poznać odpowiedź na to pytanie, a także ujrzeć intrygującą i prawdziwie niepokorną naturę młodej kobiety.
Gdy ją poznajemy, ukazuje się nam introwertyczkę, która obraca się w wąskim, zamkniętym kręgu towarzyskim. I wyjątkowo niechętnie zawiera nowe znajomości. Obserwujemy jednak jak postać Emily ewoluuje, kolejno przekracza granice tego, co w tamtych czasach wolno młodej kobiecie. Emily więc błądzi, ale doświadcza też życia, inspirując się zachowaniem brata, Branwella (w tej roli Fionn Whitehead). Film prowokuje widza wprowadzonymi wątkami, balansując i ocierając się o skandal. Zgrabny montaż niweluje natomiast przeskoki w czasie. Twórcy filmu zdecydowali się na zamianę kolejności niektórych wydarzeń, które uznawane są dziś za fakty. Wiele rzeczywistych zdarzeń z życia rodzeństwa Brontë zostało całkowicie pominięte. Finalnie obraz ten pozostawia widza z apetytem na więcej.
Film „Emily” jest niepokojący jak wiatr hulający po wrzosowisku. Są sceny angażujące widza, przejmujące, piękne i poetyckie. Jest to jednak przygnębiający melodramat, otulony wyjątkową, nastrojową muzyką autorstwa Abla Korzeniowskiego. Dodatkowo świetnie wyeksponowane, ponure scenerie oddają chłodny klimat Anglii w XIX wieku. I jakby na przekór skostniałej rzeczywistości ówczesnej epoki, najbardziej płomiennym elementem obrazu jest relacja miłosna między Emily a młodym wikarym Williamem Weightmanem (tu udana kreacja w wykonaniu Olivera Jackson-Cohen). Wątek ten zapewne wprowadzono w oparciu o ustalenia biografów, bo uważa się, że Weightman nie krył swej natury flirciarza. W filmie podane to zostało jednak w sposób wyjątkowo emocjonujący. Obraz ten broni się właśnie poruszającymi kreacjami aktorskimi, wiernie oddanymi realiami tamtych czasów, a także koncentracją na emocjach i namiętnościach zarówno głównej bohaterki, jak również bliskich jej osób.
Vertigo Média
Ostatecznie film skupia się jednak na relacjach Emily z otaczającymi ją ludźmi. O’Connor nie rezygnuje z utrzymania obrazu w konwencji biografii, ale przenosi ciężar fabularny rozrysowując sieć trudnych relacji, podkreślając przy tym wagę więzi i zależności rodzinnych. Ukazuje się nam nie tyle autorkę powieści i wierszy, co osobę nieprzystosowaną do życia w ustalonych ramach społecznych, codziennej rutynie i ograniczającym życie młodej kobiety rygorze. Pomimo wprowadzanych odstępstw od faktycznego biogramu pisarki O’Connor jednak doskonale portretuje charakter Emily Brontë. Biografowie podają, że Charlotte Brontë pisała o własnej siostrze: „Emily wolnością oddychała, bez niej ginęła.” Znamienna jest więc w filmie scena, w której Emily wraz z bratem stoją na wrzosowisku, wykrzykując hasło „wolność myśli”. W konsekwencji słowa te stają się życiowym credo filmowej Emily, choć głęboko skrywanym, to wyrytym w jej wyzwolonym umyśle, zapisanym czarnym tuszem na jej przedramieniu i ostatecznie ucieleśnionym w jej literackich dokonaniach.