Recenzja filmu

Kwiaty pokryte kurzem (1941)
Mervyn LeRoy
Greer Garson
Cecil Cunningham

Dorastając w pyle

Ten film można określić jako społecznie zaangażowany melodramat. Nie mogło być zresztą inaczej, skoro na fotelu reżyserskim zasiadł Mervyn LeRoy, a w głównych rolach wystąpili Greer Garson i ...
Ten film można określić jako społecznie zaangażowany melodramat. Nie mogło być zresztą inaczej, skoro na fotelu reżyserskim zasiadł Mervyn LeRoy, a w głównych rolach wystąpili Greer Garson i Walter Pidgeon - jedna z najpopularniejszych filmowych par, prezentująca niezwykłą ekranową charyzmę i chemię. Był to pierwszy z ośmiu wspólnych filmów tego aktorskiego duetu, potem były m.in. "Pani Miniver", "Madame Curie", "Pani Parkington".

Garson - w nominowanej do Oscara roli - gra Ednę Gladley, majętną kobietę, która decyduje się porzucić dostatni tryb życia i zamiast ślubu z majętnym arystokratą, wybiera szczere uczucie teksańskiego przemysłowca. Splot nieszczęśliwych zdarzeń sprawia, że Edna zaczyna interesować się losem bezdomnych dzieci i z czasem zakłada pierwszy w historii sierociniec. Krótko potem podejmuje też heroiczną walkę w Kongresie o wykreślenie przepisu prawnego, nakazującego wpisywanie do akt urodzenia informacji o nieślubnym pochodzeniu.

Film został zrealizowany w technikolorze, co stanowiło pewne novum na tle czarno-białych dramatów obyczajowych tamtych czasów. W efekcie otrzymujemy szczególnie interesujący wizualnie obraz epoki drugiej połowy XIX wieku, z jej całym arystokratycznym bogactwem, secesyjnymi domostwami i sukniami z krynoliny. Także Amerykańska Akademia Filmowa doceniła autorów dekoracji, przyznając filmowi Oscara za najlepszą scenografię roku.

Film jest odpowiednio umelodramatyzowany - w rzeczywistości bowiem Edna nie posiadała ani przyrodniej siostry, ani dziecka. Tymczasem według filmu to właśnie te dwa fakty zaważyły na heroicznej woli walki Edny o polepszenie losu sierot. Ten zabieg spowodował, że przejścia fabularne wypadają momentami dość topornie i nieprawdziwie. Rola Greer Garson rekompensuje jednak niedostatki scenariusza i pewne mielizny fabularne. Tylko jej samodyscyplina i niezaprzeczalny talent dramatyczny chronią zakończenie filmu przed tanim sentymentalizmem i dają w efekcie prawdziwie wzruszającą scenę pożegnania i szlachetnego poświęcenia. Siłą filmu jest też obsada drugiego planu - znaczącą rolę odgrywa nie tylko Walter Pidgeon, czy Felix Bressart jako lekarz całkowicie oddany chorym dzieciom, ale też zbiorowy portret arystokracji, wyższych sfer i konserwatywnej części społeczeństwa, która sprzeciwia się działaniom głównej bohaterki.

Jest w tym filmie coś, co stawia go znacznie wyżej od masowo produkowanych w tamtym okresie dramatów obyczajowych, czy melodramatów. Otóż, obraz ten pokazuje pewien czarny etap w historii kraju, słynącego z demokracji, poszanowania praw obywatelskich i równego traktowania wszystkich obywateli. Film pokazuje, w jak wielkim stopniu kwestia pochodzenia rzutowała na miejsce w strukturze społecznej. Nakręcić obraz, który otwarcie polemizuje z kwestią równości i mówi wprost o społecznej segregacji, jest nie lada wyczynem, tym większym na początku lat 40-tych. Ten społeczny wydźwięk filmu jest nieco osłabiany przez melodramatyczny kształt scenariusza, niemniej taka prawda wyrażona w kinie lat 40-tych stanowi pewne osiągnięcie. Warto zobaczyć!
1 10
Moja ocena:
5
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
15% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (26 głosów).
Udostępnij: