Recenzja wyd. DVD filmu

Pod osłoną nieba (1990)
Bernardo Bertolucci
John Malkovich
Debra Winger

Na pomoc ginącej miłości

Wygasające uczucia zdają się tlić coraz słabiej, a znudzenie osobą partnera i otaczającą rzeczywistością coraz mocniej ogarnia parę intelektualistów z dziesięcioletnim stażem małżeńskim. Kit i ...
Wygasające uczucia zdają się tlić coraz słabiej, a znudzenie osobą partnera i otaczającą rzeczywistością coraz mocniej ogarnia parę intelektualistów z dziesięcioletnim stażem małżeńskim. Kit i Port Moresby (Debra Winger i John Malkovich) pragną ratować swój chwiejący się w posadach związek, a pomóc im w tym ma wspaniała egzotyka Afryki. W towarzystwie przyjaciela, Tunnera przybywają do Tangeru, w poszukiwaniu nowych wrażeń i przestrzeni życiowej, przekonani, że cudowna podróż wszystko zmieni na lepsze. Mamy lata 40 ubiegłego wieku. Zafascynowani przyrodą i kulturą Afryki bohaterowie przemierzają nieokiełznane przestrzenie, zmagając się z rozmaitymi niedogodnościami. Tajemnicza kraina wciąga, ale zmiana dotychczasowego stylu życia okazuje się być próbą niezwykle trudną. To co miało zbliżać, w rzeczywistości oddala od siebie małżonków, a prawda i złudzenia zaczynają się im mylić coraz częściej. Nieprawdopodobne wydarzenia zdają się nie docierać do ich porażonej ogromem doznań świadomości. Rozpoczyna się walka z własnymi uczuciami i stopniowe poddawanie się przeznaczeniu. Oboje przekonują się, że trudno pojąć Afrykę i jej specyficzną kulturę, ale jeszcze trudniej zrozumieć samego siebie.

Życie bohaterów Bertolucciego obfituje w niebywałe, niemal bajkowe zdarzenia, ale mimo to cała fabuła nie jest szczególnie wciągająca. Przez cały czas projekcji mamy wrażenie, jakby na ekranie niewiele się działo, bo tak naprawdę wszystkie istotne problemy rozgrywają się w psychice bohaterów i w dodatku w milczeniu, a cały temat konfrontacji przybyszów z rzeczywistością, której nie mogą ogarnąć, potraktowany został dość powierzchownie.

"Pod osłoną nieba" będący adaptacją powieści Paula Bowlesa z 1949 roku (sam autor pojawia się jako tajemniczy mężczyzna w barze) zasługuje na uwagę głównie ze względu na wspaniałą oprawę wizualną i muzyczną. Dominującą rolę pełni w filmie obraz, któremu w bardzo wielu miejscach nie towarzyszą dialogi, szkoda tylko, że wspaniałe zdjęcia pustyni jesteśmy zmuszeni oglądać na dvd w formacie 4:3, co uniemożliwia docenienie w pełni wysiłku autora zdjęć Vittoria Storaro. Tego rodzaju filmy, w których strona wizualno-estetyczna odgrywa tak dużą rolę zdecydowanie lepiej ogląda się w kinie.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
71% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (45 głosów).