Recenzja filmu Rocky Balboa (2006)
Sylvester Stallone

Prawdziwy nokaut

Trzydzieści lat po pierwszym gongu Rocky powraca na ring. Sylvester Stallone po raz ostatni wskrzesza do życia postać, której zawdzięcza dosłownie wszystko. Podstarzały Rocky (Sylvester Stallone) ...
Filmweb sp. z o.o.
Trzydzieści lat po pierwszym gongu Rocky powraca na ring. Sylvester Stallone po raz ostatni wskrzesza do życia postać, której zawdzięcza dosłownie wszystko.

Podstarzały Rocky (Sylvester Stallone) mieszka w rodzinnej Filadelfii. Prowadzi niewielką restaurację nazwaną na cześć zmarłej żony Adrian. Pewnego dnia media emitują wirtualną walkę Rocky'ego z obecnie panującym mistrzem. Nieusatysfakcjonowany przegraną Dixon (Antonio Tarver) żąda prawdziwego pojedynku. W gronie najbliższych przyjaciół Rocky zakłada swe rękawice ostatni raz, przygotowując się do rozstrzygnięcia zniewalającego epilogu dawnego życia...

photo.title

Muszę przyznać, że bałem się tego filmu od samego początku. Obawiałem się wielkiej kompromitacji Stallone'a i jego pomysłu na kontynuację serii. Rocky to mój odwieczny idol i żywa legenda światowej kinematografii. Nie chciałem, by głupi sequel zepsuł ten wizerunek i mnie, i wielu innym ludziom. Stało się jednak inaczej. Sly sprostał zadaniu. Dobrze wiedział, co robi i podtrzymał serię na wysokim poziomie. Ogromnym atutem filmu są przede wszystkim sentymentalne sceny wspomnień Rocky'ego. Wspaniale obrazują motyw przemijania, na którym po części bazuje fabuła. Kolejny plus to imponujący scenariusz i kilka naprawdę fenomenalnych dialogów. Mimo swej absurdalności nieźle sprawdza się również pojedynek na końcu i świetnie zrealizowane treningi. Pozytywnym aspektem jest także aktorstwo. O ile Antonio Tarver i Milo Ventimiglia wypadli dość bezpretensjonalnie, o tyle już stara gwardia z Sylvkiem wykazała klasę.

photo.title

Wielką zaletą filmu pozostaje również nieśmiertelna ścieżka dźwiękowa Billa Contiego. Mimo iż nie usłyszymy tu żadnych znaczących nowości, muzyka sprawdza się po prostu świetnie! Doskonale podsyca ten wspaniały klimat, niosąc za sobą wiele energii i pięknych, pozytywnych emocji. Fajnie prezentują się też zdjęcia Clarka Mathisa i ciekawa, pierwszorzędna scenografia.

Mimo kilku teoretycznych wad film trzyma poziom, tworząc godne zwieńczenie legendarnej serii. To poruszająca historia o godności i szacunku pełna nostalgii i wspomnień drzemiących w każdym z nas. Miejmy nadzieję, że to definitywnie ostatni, triumfalny powrót Rocky'ego, który z pewnością pokonał już wszelkie kursy do walki o miłość i chwałę. Polecam w szczególności starszym sympatykom serii.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 92% uznało tę recenzję za pomocną (53 głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (7)

zobacz wszystkie
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię