Recenzja filmu

Roman i Magda (1978)
Sylwester Chęciński
Marzena Trybała
Wiesława Mazurkiewicz

Projekcja naszego koszmaru, kochanie

Za świetny pomysł uważam podział filmu na dwie części - ten sam dzień z jego, a następnie z jej punktu widzenia. To sprawia, że fabuła ma swoją strukturę i nie jest opowiedziana w sposób, z jakim ...
Na wstępie w klimat wprowadza nas typowa dla tamtych lat, lekko melancholijna muzyka, która wkrótce znika, ustępując miejsca dość surowemu obrazowi domu, w którym mieszka on - na co dzień opanowany do granic możliwości człowiek, który osiągnął już wszystko - i ona- sprawiająca wrażenie ciepłej, jednak trochę już znudzonej życiem. 
 
Początkowo cała akcja rozgrywa się wokół tajemniczych gróźb, jakie Roman otrzymuje z pocztą. Wiszące w powietrzu niebezpieczeństwo skłania bohatera do rachunku sumienia...

Więcej grzechów nie pamiętam, byłem dobrym człowiekiem.
 
Za świetny pomysł uważam podział filmu na dwie części - ten sam dzień z jego, a następnie z jej punktu widzenia. To sprawia, że fabuła ma swoją strukturę i nie jest opowiedziana w sposób, z jakim zazwyczaj widz ma do czynienia. Pozwala też podkreślić, że te dwa spojrzenia na jeden świat nie mają ze sobą wiele wspólnego, tak samo jak Roman i Magda.
 
O kulisach ich relacji dowiadujemy się więcej ze wspomnień głównej bohaterki. Czy tak drobnym druczkiem scenarzysta zaznaczył to, że w życiu kobiet to często dominujący temat, dużo częściej niż w przypadku panów? Czy jest to genetycznie wpisany defekt? Wewnętrzna spowiedź i przewijające się obrazy przeszłości pojawiają się także w jej myślach. Tak, jest mi ciężko. Nie, nie jestem złym człowiekiem.
 
Po prostu tak musi być, ciąg przyczynowo-skutkowy. Tak mówi trzecia zasada dynamiki Newtona: Każda akcja powoduje reakcję, a każdy nas otrzymuje to, na co zapracował.
 
Czym więc zapracował sobie na swój kluczowy udział w historii sąsiad bohaterów?
 
Filmowym postscriptum jest scena z sądu. Z całym filmem łączą ją jedynie problemy małżeńskie, jednak zaprezentowane tam osoby nie mają poza tym nic wspólnego z dotychczasowymi głównymi bohaterami. Być może jest to jedna z dróg, na jaką mogli się zdecydować Roman i Magda?

Jeśli chodzi o grę aktorską, nic rażącego nie rzuciło mi się w oczy. Andrzej Seweryn jak dotąd nigdy mnie nie zawiódł, tak też było w tym filmie. Na wyróżnienie zasługuje również charyzmatycznie zagrana przez Mieczysława Pawlikowskiego postać ojca Romana.

Z reżyserią Sylwestra Chęcińskiego spotykam się po raz pierwszy "na poważnie", aczkolwiek na pewno nie ostatni, ponieważ problem, jakiego się podjął, przedstawiony jest w bardzo neutralny i szczery sposób. Bez upiększania.
1 10
Moja ocena:
8
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Nikt jeszcze nie ocenił tej recenzji $percent% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną ($review.rating.count głosy).
Udostępnij: