Tak to leciało po raz dwunasty!

Kolejny offline, kolejne przeżycia, kolejne spostrzeżenia, kolejne historie. Chyba warto coś o tym wydarzeniu napisać, wszak podobno (bo nie pamiętam) "Dla tej imprezy przełożyłbym własny ślub".
Kolejny offline, kolejne przeżycia, kolejne spostrzeżenia, kolejne historie. Chyba warto coś o tym wydarzeniu napisać, wszak podobno (bo nie pamiętam) "Dla tej imprezy przełożyłbym własny ślub". Zacznę zatem od początku. Nieoficjalny "biforek" przed pierwszym seansem nastąpił w "Cafe Kulturalnej". Lekko podchmielena grupa udała się do Kinoteki. Na miejscu wszyscy podpisali cyrograf, otrzymali plakietki wraz z małą ankietą do wypełnienia. Dla spragnionych filmowych wrażeń przygotowano trzy produkcje.


Maraton filmowy zaczął się od produkcji "Borg/McEnroe. Między odwagą a szaleństwem". To opowieść o dwóch wybitnych tenisistach, którzy walczą w 1980 roku o zwycięstwo w Wimbledonie. Film miał mocno przypominać w swojej konstrukcji i przekazie "Wyścig" Rona Howarda. Niestety rzeczywistość poważnie zweryfikowała życzenia publiczności. Finałowy mecz trwał krótko, korespondencyjna walka przed pojedynkiem była mało widoczna, zaś retrospekcje z dzieciństwa sportowców nie budziły większych emocji. Spora cześć publiki zaklasyfikowała go jako "średniak", dając nie mniej niż 4 i nie więcej jak 6 oczek w tradycyjnej, 10-stopniowej skali ocen na Filmwebie.

Piątkowy "afterek" stał pod wielkim znakiem zapytania. Czemu? Nie chodziło o pogodę czy też zamożność filmwebowej społeczności. Ze zlotu na zlot "kółko wzajemnej adoracji" powiększa się, toteż pod wpływem spontanu trudno o miejscówkę na trzydzieści osób. Na szczęście w tym roku udało się znaleźć taki lokal - "Piętro niżej". To knajpa dobrze znana jednostkom z poprzedniego offline’u. Chyba wszyscy byli zadowoleni, a najbardziej barman. Odniosłem wrażenie, że nie często zdarza mu się obsługiwać tak dużą grupę ludzi. Filmwebowa klika opuściła pub bardziej w godzinach nocnych, aniżeli porannych. Czyżby takie podejście było oszczędzaniem sił przed kolejnymi projekcjami i oficjalną imprezą?


W sobotnie popołudnie kinomaniacy mieli okazję obejrzeć fiński komediodramat pt. "Po tamtej stronie". Pomimo sceptycznego nastawienia publiczności przed seansem, widać było, że z każdą minutą jest coraz lepiej. Wątki komediowe zdecydowanie górowały nad tymi dramatycznymi. Mistrzem drugiego planu był kucharz z papierosem w zębach;) Po seansie ludzie wybyli w miasto na obiad. 5 minut pod Kinoteką i nie było już nikogo. Odniosłem wrażenie, że wszyscy dokładnie wiedzieli z kim, gdzie i co zamierzają konsumować. Najedzona ekipa przyszła na "Suburbicon". Szału nie było. U mnie był to kolejny, dobry moment na ucięcie drzemki. Jedynie końcówka rekompensowała w niewielkim stopniu całokształt. Najbardziej przychylne komentarze po seansie można było usłyszeć od fanów Ethana i Joel Coen. To oni właśnie maczali palce przy scenariuszu wspominanej produkcji.

Przed pokazem filmu wręczono nagrody konkursu "Powiększenie". Szumne zapowiedzi o tym, iż podczas ogłoszenia wyników będzie Grażyna Torbicka (jedna z członków jury) okazały się mrzonką. Szkoda… a już myślałem, że walnę sobie z nią brudzia podczas imprezy. Po seansie wszyscy wybyli do kawiarni. Zaczęły się tradycyjne podziękowania, następnie rozpoczęły się konkursy z branży filmowo-growej. By być zorientowanym, co się aktualnie dzieje, trzeba było mieć wytężony słuch, gdyż nagłośnienie poważnie szwankowało. Nie zabrakło promili, zakąsek i nagród. Każdy znalazł coś dla siebie. Żelaznym punktem programu zlotu były kalambury. Za odgadnięcie tytułu "King Kong kontra Godzilla" pokazywałem "Podbój Planety Małp". Nie da się ukryć, że zabawa cieszyła się wyjątkowo dużą popularnością.


Impreza skończyła się koło trzeciej po północy. To zdecydowanie zbyt wcześnie dla rutynowanych offline’owców. Grupa zatem opuściła Kinotekę i wbiła na dancing do dobrze znanej "Cafe Kulturalnej". Melanż trwał dłuższą chwilę, browar się lał, zaś DJ serwował świetne kawałki do zabawy takie jak: "Can’t Touch This" M.C. Hammera czy "Everybody" zespołu Backstreet Boys. I w tym momencie mojej opowieści nie będę oryginalny. Około piątej wszyscy wybyli na zewnątrz i zaczęli się żegnać. Część grupy udała się na kebsona, a reszta uciekła do swoich kwater. Do zobaczenia na Filmweb Offline 2018! Amen!
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
65% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (20 głosów).
Udostępnij: