Recenzja serialu House of Cards (2013)
David Fincher
James Foley

Trzeci domek z kart

Platforma Netflix będąca największą internetową wypożyczalnią filmów powstałą pod koniec lat 90. w Kalifornii kilka lat temu rozpoczęła swoją przygodę z produkcją seriali i naprawdę, idzie im ...
Filmweb sp. z o.o.
Platforma Netflix będąca największą internetową wypożyczalnią filmów powstałą pod koniec lat 90. w Kalifornii kilka lat temu rozpoczęła swoją przygodę z produkcją seriali i naprawdę, idzie im doskonale! Na początku 2013 roku jednego dnia zadebiutował w internecie cały sezon nowego dramatu politycznego "House of Cards". Serial powstał na podstawie bestsellerów byłego współpracownika Margarett Thatcher, polityka, dziennikarza i publicysty Michaela Dobbsa, Brytyjczyk przyznał w jednym z wywiadów, że przygodę z pisarstwem rozpoczął w momencie, gdy skończyła się cierpliwość jego małżonki, która to nie mogąc już słuchać pokwękiwania znudzonego męża, zagnała go do pisania. Tak więc oto za kolejnym męskim sukcesem stoi następna podirytowana żona!

Książkowy Francis Urquhart, zanim stał się Frankiem Underwoodem, pojawił się w serialu produkcji BBC, zgarniając przy okazji kilka nagród BAFTA. Jednak prawdziwy sukces przyszedł wraz z produkcją Netlixa, w którą czynnie zaangażowany jest również twórca literackiego pierwowzoru. Wcielający się w główną role Kevin Spacey po dwóch sezonach produkcji ma na swoim koncie nie tylko statuetkę Złotego Globa, ale również jako Frank Underwood kilka nowo nabytych tytułów, takich jak: wirtuoz zakłamania, dygnitarz plugastwa, wzór nikczemności czy też po prostu wyrachowany, niemoralny łajdak, inaczej: polityk. Nie jest Spacey w tym triumfie ciemniejszej ludzkiej strony osamotniony, ścieżką mroku kroczy wraz z ekranową małżonką - konsekwentnie stojącą u jego boku wyrafinowaną Robin Wright grającą bodajże role życia. Układ tych dwojga jest idealny: wzajemnie wspieranie się w dążeniu do osiągnięcia jednego celu niosącego obopólne korzyści. To nie tylko małżeństwo, ale doskonale sprawdzająca się relacja biznesowa, w której żądze i skrajne emocje pełnią role czysto funkcjonalne. Intrygujące jest, czy system oparty na symbiozie dwóch tak silnych osobowości nie jest skazany na zagładę przez zaspokajanie pragnień tylko jednej ze stron?

"House of Cards" to jednak nie tylko doskonałe sceniczne kreacje głównych bohaterów, choć nie da się ukryć że Frank Underwood wyrasta na kolejnego zdeprawowanego idola jak Michael Douglas przed laty jako Gordon Gekko w "Wall Street" Olivera Stone'a. Twórca serialu Beau Willimon przygodę z show biznesem zaczynał jako scenarzysta i producent reżyserowanego przez Georga Clooneya ekranowego dramatu politycznego "Idy marcowe". Scenariuszem do produkcji Netflixa oprócz autora bestselleru Michaela Dobbsa zajął się znany i ceniony Andrew Davies, zaś za reżyserie poszczególnych epizodów odpowiada sam David Fincher oraz takie persony kina i telewizji jak James Foley, Joel Schumacher, Carl Franklin czy Jodie Foster. Z takim zapleczem praktycznie nie mogło się  nie udać. Sukces projektu jest spektakularny, popularność wciąż rośnie, a sama produkcja staje się coraz bardziej kunsztowna.

Początki serialu świetnie obrazują jedno z fundamentalnych praw natury, które zakłada, że silniejsze jednostki pożerają słabsze. Jednak królestwem zwierząt włada pierwotne dążenie do przetrwania, z kolei świat polityki napędzany jest przez żądzę władzy. Pierwsze sezony to również wnikliwe studium skomplikowanej koegzystencji dziennikarstwa i polityki, uwypuklające liczne zbieżności schematu funkcjonowania obu środowisk. Interesującym zabiegiem wprowadzonym przez twórców serialu są bezpośrednie zwroty Franka Underwooda w stronę widza. Rozwiązanie to z natury swojej bardziej literackie bywa ryzykowane w przypadku filmów czy seriali, tymczasem w tym przypadku sprawdza się świetnie. Jako widzowie czujemy się nie tylko powiernikami Francisa, ale także wspólnikami w zbrodni, przez co sami stajemy się trochę zbrukani moralnie. Najnowszy sezon zaczyna się w momencie przełomowym zarówno dla ekranowego protagonisty, co i całej produkcji. Frank osiągnął swój pierwszy cel, dotychczasowa strategia musi zostać dostosowana do nowych, bardziej wymagających realiów. Utrzymanie osiągniętej pozycji wymaga manipulowania pond trzystu milionowym państwem. Drobne zmiany widać już w pierwszym epizodzie, w którym oglądamy Franka Underwooda głównie oczami byłego współpracownika Douga Stampera (Michael Kelly), czyli w sposób zapośredniczony: na ekranie telewizora, w radiowym wywiadzie. W nowej serii będzie można bliżej przyjrzeć się postaciom drugoplanowym. Obok sylwetki Douga scenarzyści skupili dużo uwagi na aspiracjach i problemach Claire Underwood. Również wątki polityczne zostały wzbogacone i urozmaicone o wydarzenia rozgrywające się na arenie międzynarodowej, nawiązując i komentując aktualną napiętą sytuacji na świecie, z Rosją w roli głównej. Wytoczone zostały ciężkie działa, podjęte trudne tematu, a to wszystko w zaledwie kilku pierwszych odcinkach najnowszej serii.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 83% uznało tę recenzję za pomocną (24 głosy).
themonikawolska
ocenia ten serial na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię