Wywiad

Paść przed filmem na kolana - rozmawiamy z najlepszym reżyserem Cannes 2012

Filmweb / autor: /
https://www.filmweb.pl/article/Pa%C5%9B%C4%87+przed+filmem+na+kolana+-+rozmawiamy+z+najlepszym+re%C5%BCyserem+Cannes+2012-85738
Carlos Reygadas za "Post Tenebras Lux" otrzymał na tegorocznym festiwalu w Cannes nagrodę za reżyserię. Wcześniej enfant terrible meksykańskiego kina wydał nam instrukcję, jak należy traktować jego film. Reżyser będzie gościem najbliższego festiwalu Nowe Horyzonty, gdzie również będzie można obejrzeć jego najnowszy film.

 

"Post Tenebras Lux" to nieoczywisty film i wzbudził trochę zamieszania na festiwalu. Pewnie jest już Pan zmęczony pytaniami o znaczenia poszczególnych scen i obrazów w filmie.

Nie, jest ok, bo w tym roku zdecydowałem się udzielać wywiadów małym grupom, nie pojedynczym dziennikarzom, więc nie muszę w kółko odpowiadać na te same pytania. I nie wyjaśniam zbyt wiele. Wie pani dlaczego? Ponieważ szanuję widza, szanuję siebie i szanuję swój film. Byłbym nieuczciwy, gdybym podawał wam wszystkie klucze do filmu na tacy.

Ale jak  się Pan czuje, czytając następnego dnia po premierze mało pochlebne lub interpretujące wbrew Pana zamierzeniom recenzje? Czy to przykre?

Absolutnie nie! To mi schlebia. Bo jak można taki film ocenić w jeden dzień? To niemożliwe. Nie twierdzę, że mój film jest arcydziełem. Ale musimy trochę czasu odczekać, aby się o tym przekonać. Jak powiedział Seneka: im wspanialsze dzieło sztuki, tym większe będzie jego odrzucenie przez współczesnych. Są na to tysiące przykładów: Faulkner, Kafka, Joyce. Nie twierdzę, że jestem drugim Faulknerem. Ale weźmy taki przykład: gdy pojawili się impresjoniści, masa dziennikarzy pisała: Co jest z nimi nie tak? Czemu malują zielone twarze, czemu proporcje są u nich zaburzone? Wiele osób, które, jak śmiem przypuszczać, skończyło szkoły wyższe, zadaje mi analogiczne pytania: Czemu obraz jest zniekształcony? Czemu w filmie pojawia się znienacka to czy tamto? Może za dziesięć lat mój film znajdzie się na śmietniku kinowej historii. A może będzie odwrotnie? Nie wiem. W każdym razie nie interesują mnie opinie głupków, którym wydaje się, że biorą udział w igrzyskach i przyznają filmom swoje gwiazdki. Wszystko tylko po to, aby zarabiać pieniądze. Nie cierpię tego.


To możemy w ogóle porozmawiać o ideach zawartych w "Post Tenebras Lux"?

Oczywiście! Proszę mnie źle nie zrozumieć: nie jestem relatywistą, który nakręcił parę przypadkowych obrazów i teraz serwuje je widzom. Mój obraz ma spójną strukturę, ma sens. Ale to smutne, że niektórzy uważają, że muszą zrozumieć ten sens, aby czerpać przyjemność z odbioru filmu. Najpierw powinno się paść przed filmem na kolana, wchłonąć go, a dopiero potem podważać.

W takim razie zapytam: jak mamy odczytywać przeciwstawienie dwóch grup: białej zamożnej rodziny głównych bohaterów i biednych Latynosów? Podobna problematyka pojawiała się w Pana poprzednich filmach, ale tym razem te dwie grupy społeczne nie są zbyt wyraźnie opozycyjne.

Bo to nie jest spotkanie biedoty i bogatej burżuazji, a kultury lokalnej z kulturą europejskiego pochodzenia. Te dwa elementy są w moim kraju mocno przemieszane, bardzo trudno ten fenomen przeanalizować i zrozumieć.

Główni bohaterowie to sfrustrowani wychowankowie kultury Zachodu. Mąż, Juan, reprezentuje również nierozłącznie związane z nią poczucie wyższości - nie tylko wobec innych, ale także świata. Bowiem zachodni sposób myślenia zakłada separację od natury, a co za tym idzie – wieczne ocenianie otoczenia.

Juan jest nawet miły dla swoich podwładnych, stara się uczestniczyć w ich życiu, ale jego drugą naturą jest bycie ponad nimi. I znęca się nad nimi, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Tak samo ma się sprawa z całym zachodnim światem. Tyle że mało osób sobie to uświadamia, choć mamy za sobą doświadczenie kolonializmu i niejednej wojny. Teraz zastąpiła je inna choroba: konsumeryzm, który niszczy życie całych odmiennych kultur.

Dominacja kultury Zachodu oznacza, że zawsze istnieje niebezpieczeństwo powrotu faszyzmu. Mieszkałem w Europie przez piętnaście lat i zawsze uważałem: Nie zabijacie się tylko przez 50 lat i już wam się wydaje, że tak będzie zawsze? Wystarczy drobna usterka, taka, jaką widzimy teraz: Unia Europejska będzie miała trochę mniej pieniędzy i już wszystko może się zawalić. Ponieważ paradygmat wyższości, samotności i walki jest nierozłącznie wpisany w zachodnią cywilizację.

 

Sam jest Pan przedstawicielem zachodniej kultury.

Tak, i staram się nie traktować innych z wyższością. Poza tym odrzucam wiele rzeczy z kultury, w której się wychowałem, na przykład religię. Na początku chrześcijaństwo było piękną ideą, pełną mistycyzmu, ale potem to się zmieniło. Dlatego nie chodzę do kościoła. W ogóle nie lubię zorganizowanej religii.

W filmie pojawia się animowany diabeł niosący pudełko. Co jest w tym pudełku?

To pudełko na narzędzia.

Czyli diabeł coś reperuje?

Pewnie tak. Nie wiem. Kogo to obchodzi?

Weźmy Lyncha, który zrobił takie "Mullholland Drive". On może sobie robić nieoczywiste filmy, bo jest znany i jest Amerykaninem. Ale potem niektórzy widzowie mówią, że nie zrozumieli filmu. Albo że go zrozumieli. I piszą tysiące jego interpretacji. A Lynch je czyta i myśli: Co jest grane? Ja po prostu zrobiłem film. Tak samo abstrakcyjny jak obraz, który namalowałem. Lecz wiele osób myśli, że tego typu film to prowokacja. Uważam, że to nietrafny zarzut. Że po prostu reżyser był uczciwy względem siebie. Filmu nie trzeba rozumieć. Na tej samej zasadzie ja nie muszę rozumieć tej palmy za oknem. Bo niby jak mam to zrobić?

Na początku swojego istnienia kino było bardziej skłonne do eksperymentów, dopiero potem stało się w przeważającej mierze narracyjne. Czy to ma szansę znowu się zmienić?

Tak, na początku w kinie było więcej wolności. Ale ponieważ stało się dochodowym biznesem, Amerykanie uprowadzili je, aż w końcu cały system został zagarnięty przez ilustracyjną literaturę, teatr, a potem, jeszcze gorzej – zwykłą chęć zarabiania. To może się znowu zmienić, bo mówimy tylko o stu latach historii.


Czy dlatego format obrazu jest w Pana produkcji taki jak w starych filmach?

Nie. Nie narzuciłbym filmowi czegoś takiego z zewnątrz. Film otrzymał taki format, jakiego potrzebował.

Skąd Pan wie, czego film potrzebuje?

Nie wiem. Ale mam intuicję, która podpowiada mi, jak tworzyć.

Dużo w "Post Tenebras Lux" elementów osobistych: pojawia się w nim Pana dom, Pana dzieci.

Także psy są moje.

Łącznie z tym, nad którym Juan się znęca?

Tak, musieliśmy go poświęcić dla dobra filmu. Żartuję! Jak ludzie oglądają kino hollywoodzkie i widzą coś takiego, to mówią: Świetne efekty specjalne. Ale jak oglądają kino niezależne, to myślą, że zabiłem psa. Hej, ja też umiem robić efekty specjalne.

Czy dzieci to tytułowe "światło po ciemności"?

Właściwie są światłem przed ciemnością. Ale ciemność ich dopadnie. W ciemności żyje Juan i jego żona. Większość z nas w niej żyje. Dopiero pod koniec opowieści bohater zdaje sobie sprawę z tego, że nie musi cieszyć się życiem, przeżywać czegoś konkretnego. Wystarczy, że po prostu istnieje.

Czy Pana dzieciom trudno było oddzielić rzeczywistość od filmu, w którym grały?

W ogóle nie zdawały sobie sprawy z tego, że kręcimy film. Nie zmieniały zachowania ze względu na obecność kamery. Mój syn na co dzień wymyśla i opowiada takie historie jak ta o Spider-Manie, którą zawarłem w filmie. Po prostu go nagrałem.

A łatwo przyszło mu powiedzieć Tata nie żyje?

Nie było to dla niego żadnym problemem! Więcej: gdy montowaliśmy materiał u mnie w domu, zobaczył najbrutalniejszą scenę filmu i potem w kółko prosił, aby mu ją pokazywać.
Udostępnij: