Jakub Socha

Cudowni chłopcy

Gorączka złota
/fwm/article/Cudowni+ch%C5%82opcy-137384
Filmweb Sp. z o. o. Sp. k.
https://www.filmweb.pl/fwm/article/Rozmawiamy+z+gwiazdami+%22Domu+z+papieru%22-137137
WYWIAD

Rozmawiamy z gwiazdami "Domu z papieru"

Podziel się

Czwarty sezon "Domu z papieru" rusza na Netflix już dzisiaj, a my, mimo kwarantanny, pogadaliśmy z Tokio i Profesorem.

Ty najprawdopodobniej nie możesz wyjść z domu, oni sami zabarykadowali się za drzwiami banku narodowego. Ale i na ciebie, i na nich na zewnątrz nie czeka nic miłego. Czwarty sezon "Domu z papieru" rusza na Netflix już dzisiaj, a my pogadaliśmy z Tokio i Profesorem.

***

Pod koniec trzeciego sezonu wszyscy jesteście w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Jak brzmi słowo-klucz, które przychodzi Wam do głowy, kiedy myślicie o czwartym?

Alvaro Morte: Faktycznie, wszystko nam się, za przeproszeniem, kompletnie pochrzaniło i lada chwila będziecie mieli okazję zobaczyć, czy uda nam się z tego bałaganu wykaraskać. A słowo, które przychodzi mi do głowy, kiedy myślę o nachodzących odcinkach, to zdrada.

Ursula Corbero: Dla mnie nowy sezon to, niezmiennie, nowe twarze. No i nareszcie miałam okazję popracować dłużej z Jose Manuelem Pogą, który gra Gandię. I gdy, myśląc o nim, miałabym znaleźć tylko jedno słowo, które trafnie opisałoby nowy sezon, to byłaby to, prócz obecnej już wcześniej i niestety doskonale nam znanej rozpaczy, groza.

Heist movie, czyli film traktujący o przekręcie, kojarzy się nam przede wszystkim z kinem amerykańskim. Wy jednak przerobiliście skostniały już schemat gatunkowy po swojemu i z tej "hiszpańskości" uczyniliście niebagatelny atut serialu. Jesteście tego świadomi?

AM: Jak najbardziej, bo towarzyszyło nam przekonanie, że musimy wyjść poza ten, jak sam zresztą powiedziałeś, amerykański gatunek. Co nie znaczy, że u nas się nie robi kina tego rodzaju, po prostu rzadko pokazywane jest za granicą i przez to mało kto je ogląda. Ale, co ciekawe, nasz serial zaskoczył, bo miał wysokie wyniki oglądalności w krajach anglojęzycznych. Dla mnie jest to namacalny dowód na to, że nie tylko Hollywood potrafi nakręcić dobre heist movie. My też to umiemy!

Getty Images © NurPhoto
Alvaro Morte

Nie tylko Hollywood potrafi nakręcić dobre heist movie. My też to umiemy!
Alvaro Morte
UC: Od początku zmagaliśmy się z pewnymi niepozbawionymi podstaw wątpliwościami, bo jednak faktycznie to Amerykanie są mistrzami kina sensacyjnego i potrafią je robić jak chyba nikt inny. Lecz odgoniliśmy od siebie podobne myśli i poszliśmy o krok dalej, zrobiliśmy coś, na co nie zdecydował się jeszcze nikt w historii hiszpańskiego przemysłu filmowego i telewizyjnego. Czyli, nie oglądając się za siebie, włożyliśmy całe serce w projekt, wierząc, że potrafimy ich przeskoczyć.

Ursula, jako Tokio odgrywasz również rolę narratorki serialu, wszechobecnej, ale może niekoniecznie stuprocentowo wiarygodnej. Jak podeszłaś do tego konkretnego zadania?

UC: Od samego początku uważałam, że koncept ten jest cokolwiek ryzykowny i przegadaliśmy na ten temat długie godziny. Chcieliśmy bowiem, aby serialowi towarzyszyła jakaś forma narracji spoza kadru. I ostatecznie zdecydowaliśmy się na głos dobiegający z daleka, z dystansu, ale nie określonego odległością, ale czasem. Bo, jak mi się wydaje, jest oczywiste, że Tokio mówi do nas z miejsca, gdzie jest już po sprawie, gdzie wszystko się już wydarzyło, dobiegło końca.

Był to dla Ciebie dodatkowy bagaż? Bo przecież sama rola Tokio jest wymagająca.

Nigdy wcześniej czegoś podobnego nie robiłam i byłam podenerwowana, jak zostanę przyjęta jako narratorka. Ale odetchnęłam z ulgą. Teraz niektórzy ludzie piszą do mnie nawet, że mój głos ich relaksuje! Pomaga im odetchnąć od napięcia towarzyszącego oglądaniu serialu. Nie powiem, całkiem mnie to rozbawiło. Ale mówiąc zupełnie serio, wydaje mi się, że istotnie przy tak dynamicznej akcji, jaką mamy, moja kontrastowa, prowadzona spokojnym tonem narracja może służyć wyhamowaniu emocji.

Alvaro, ty również niejako odgrywasz podwójną rolę, bo przecież Profesor to postać pęknięta, której serce toczy nieustanny bój z analitycznym umysłem. Ale które wygrywa?


AM: Owa batalia, o której mówisz, to bodaj najważniejszy element rozwoju mojej postaci. Na początku pierwszego sezonu ten facet to chodzący mózg, pokazany jest jako człowiek praktycznie wyprany z emocji. Jedyne, co go motywuje, to jasno określone zadanie, obchodzi go jedynie brat oraz pragnienie zemsty, nie ma dlań innego motoru napędowego. A przynajmniej tak nam się wydaje. Bo gdy przyjrzymy się najważniejszym podejmowanym przez niego decyzjom, zauważymy, że dyktuje mu je serce. Czynnik ludzki jest nieprzewidywalny. No i mogłoby się wydawać, że Profesor odniósł zwycięstwo, bo przecież wyszedł z mennicy z mnóstwem pieniędzy, ale nie, dla niego to klęska, bo stracił i brata, i członka ekipy, nie wszystko poszło tak, jak sobie zaplanował. Według mnie już wtedy było jasne, że znowu pragnie zemsty, że to gniewny człowiek, rządzony emocjami, a aresztowanie Rio to tylko pretekst – moralny, taki, aby móc usprawiedliwić działanie przed samym sobą – aby pomścić Berlina. To bardzo uczuciowy gość.

Getty Images © John Phillips

Ursula Corbero

Tokio, Profesor i reszta ekipy postrzegani są przez prasę i znaczną część społeczeństwa jako swoiści ludowi bohaterowie walczący z niesprawiedliwością kapitalizmu. Czy Wy również tak odbieracie grane przez siebie postacie, ich motywacje i działania?

UC: Z pewnością nie postrzegam samej siebie jako bohaterki, ale cieszę się, że otrzymałam szansę zagrania postaci odbieranej przynajmniej przez część widzów w taki sposób.

AM: Ja, oczywiście, też nie mam się za żadnego bohatera, bynajmniej, lecz rozumiem, jak może działać opisany przez ciebie mechanizm. Ludzie nosili przecież nasze serialowe maski podczas niedawnych antysystemowych demonstracji w Chile, co z ich strony było jasnym komunikatem o braku zaufania do rządzących. Nie dziwi mnie, że sygnał wysłany przez serial może wydać się komuś bliski i pewne elementy z "Domu z papieru" zostały potraktowany jako symbole.

UC: Piękne jest to, że ludzie kibicują naszym bohaterom z powodu ich niejakiej bezsilności, bo oni wszyscy stali z początku na, jak się wydawało, straconej pozycji. Kiedy poznajemy Tokio, jest to dziewczyna bez żadnej przyszłości, bez perspektyw. Wydaje mi się, że my wszyscy mamy podobne marzenia, dążymy, po prostu, do szczęścia. Choćby przez bunt przeciwko rządowi.
35