Graliśmy w "Crash Bandicoot 4: Najwyższy Czas"

autor: /
https://www.filmweb.pl/news/Grali%C5%9Bmy+w+%22Crash+Bandicoot+4%3A+Najwy%C5%BCszy+Czas%22-138585
Graliśmy w "Crash Bandicoot 4: Najwyższy Czas"
Po sukcesie odświeżonych "Crash Bandicoot N. Sane Trilogy" oraz "Crash Team Racing Nitro-Fueled" przyszedł czas, abyśmy w końcu zagrali w coś nowego z kradnącym jabłka jamrajem w roli głównej. Zapowiedziany miesiąc temu "Crash Bandicoot 4: Najwyższy Czas" zadebiutuje w październiku tego roku, my już mieliśmy okazję sami sprawdzić ten tytuł, a teraz możemy się podzielić z Wami naszym wrażeniami.



Akcja "Crash Bandicoot 4" dzieje się zaraz po zakończeniu "Crash Bandicoot 3: Warped", co znaczy tyle, że Activision odcina się od wszystkich gier z Crashem jakie powstały w latach 1999-2019. Doktor Neo Cortex i Doktor Nefarious Tropy znajdują się w międzywymiarowej pustce, a nasi bohaterowie szczęśliwie wracają do domu. Niestety, nic co dobre nie trwa wiecznie, a nasi antagoniści znajdują sposób na ucieczkę tworząc przy tym wielką dziurę w czasoprzestrzeni. Urlop Coco i Crasha nie trwał długo, bo znów muszą im stawić czoła, tym razem w przeróżnych epokach po których będzie ich rzucała gra.



Pierwszym z ogrywanych przez nas etapów był Snow Way Out, osadzony w 1954 roku lodowy etap, w którym musieliśmy przedrzeć się przez zastępy zombie-rybaków, aby dotrzeć do laboratorium Neo Corteksa i powstrzymać jego niecne plany. Tu też mogliśmy przetestować jedną z Kwantowych Masek, Kupuna-Wa, dzięki której można było na chwilę spowalniać czas. Spadające lodowe bryły stają się naszymi przejściami, a uruchamiające się dosłownie na sekundę klocki okazują się być niezłymi kładkami, kiedy w odpowiednim momencie spowolnimy czas. Ten sam etap mieliśmy też okazję przejść z perspektywy Neo Corteksa, dzięki czemu skacząc po innych lokacjach mogliśmy zobaczyć co i dlaczego się wydarzyło, kiedy w tym samym momencie byliśmy tam jako Crash. Etap Corteksa był też dużo trudniejszy niż Crasha, gdyż na naszej drodze było więcej przeszkadzajek, a sam Corteks nie ma niestety opcji podwójnego skoku. Drugi etap to osadzony 88 milionów lat przed Crashem Bandicootem "Dino Dash" oraz kolejna maska, tym razem Lani-Loli, pozwalająca na pokazywanie ukrytych obiektów oraz ukrywanie tych, które już były na mapie. Były pojedynki z plującymi kwasem dinozaurami, wymierzenia idealnych skoków miedzy kolcami oraz obowiązkowa ucieczka w stronę ekranu przed goniącym nas dinozaurem. Etap ten wydawał mi się bardziej dużo bardziej "crashowy" niż poprzedni, ale cieżko oceniać w tej chwili grę przez pryzmat wyłącznie tych dwóch lokacji, kiedy w pełnej grze ma być ich około setki.



Choć w etapie Dino Dash ginąłem na potęgę, to i tak przypadł mi do gustu dużo bardziej o Snow Way Out, chociażby ze względu na większą liniowość i ciekawszą konstrukcję poziomu. W lodowym etapie było kilka względnie otwartych miejsc, gdzie dawało się we znaki sterowanie i bardzo często ciężko mi było idealnie wymierzyć gdzie skoczy Crash. Pewnie to kwestia opanowania sterowania na początkowych, łatwiejszych etapach, ale kilka razy miałem ochotę rzucić padem o ścianę. Tym co na pewno przypadnie do gustu mniej hardkorowym graczom będzie możliwość przełączania się pomiędzy trybami Modern i Retro. W trybie Retro będzie tak jak w oryginalnej trylogii - ograniczona liczba żyć, zdobywanie nowych poprzez zbieranie owoców Wumpa, a w przypadku wykorzystania wszystkich zaczynanie etapu od początku. W trybie Modern mamy nieograniczone życia, a każda śmierć skutkuje jedynie odrodzeniem na jednym z punktów kontrolnych. To miła zmiana, która na pewno obniży próg wejścia do tej gry dla nowych graczy.



Ciężko ocenić grę po trzech (a w praktyce to dwóch etapach), ale na tę chwilę to co zobaczyłem napawa optymizmem i na pewno 2 października "Crash Bandicoot 4: Najwyższy Czas" wyląduje w napędzie mojej konsoli. Choć udostępnione przez Activision demo potrafiło się zawieszać, a jego uruchomienie przyprawiło mnie o kilka siwych włosów, to trzymam kciuki za to, że Toys for Bob (deweloper) dostarczy na premierę produkt doszlifowany i dopieszczony do granic możliwości. Kto wie, może po ciepłym przyjęciu doczekamy się też nowego Spyro?

"Crash Bandicoot 4: Najwyższy Czas" zadebiutuje 2 października na konsolach PlayStation 4 i Xbox One oraz będzie można go uruchomić w ramach wstecznej kompatybilności na konsoli Xbox Series X. Nic na tę chwilę nie wiadomo o ewentualnych wersjach na komputery PC czy hybrydową konsolę Nintendo Switch.
Udostępnij: