
Niby rzadko na pierwszym planie, ale czego by nie grał, zawsze się go zauważy. Moim zdaniem mocno niedoceniony aktor, ale za to znakomity
Jego czarne, tajemnicze oczy i nieziemski głos powinny być jego znakiem rozpoznawczym. Niestety obsadza się go głównie w rolach drugoplanowych. Jedynym wyjątkiem było "Good night and good luck", w którym był zreszką boski.
Bede banalna(powtarzam sie) ale On i Stanley Tucci maja cos magnetycznego w sobie-ciezko okreslic co to jest.To jest chyba to samo co u kobiet nazywa sie czarem, wdziekiem.To cos czego nie mozna sie nauczyc ani kupic-z tym trzeba sie urodzic. Moze to jest tzw.iskra Boza, ktora maja nieliczni aktorzy.