Recenzja wyd. DVD filmu

[Rec] 3: Geneza (2012)
Paco Plaza
Leticia Dolera
Diego Martín

Prequel idealny

Wydany w 2007 roku "[Rec]" stanowił ciekawy amalgamat techniki montażu rodem z "Blair Witch Project" (kamera z ręki) z tematyką żywych trupów (panika pustosząca całe miasto). Hiszpańska produkcja ...
Wydany w 2007 roku "[Rec]" stanowił ciekawy amalgamat techniki montażu rodem z "Blair Witch Project" (kamera z ręki) z tematyką żywych trupów (panika pustosząca całe miasto). Hiszpańska produkcja tchnęła potrzebny powiew, nomen omen, świeżości do światka nadgniłych cielsk hollywoodzkich nieumarłych. Sequel produkcji, pomimo iż z lekka wtórny, nadal trzymał poziom. Trzecia odsłona zmagań grupki pechowców z pragnącymi świeżego mięska kreaturami cofnęła się pod względem chronologicznym do samego początku epidemii, próbując dać odpowiedź na pytanie o genezę toczącej miasto zarazy.

Sielankowy nastrój otwarcia "[Rec] 3" nie zwiastuje nadchodzącej tragedii (dosłownie i w przenośni…). Po wciśnięciu przycisku "PLAY", naszym oczom ukazuje się menu, w którym widz (nie, nie my) wybiera opcję odtworzenia filmu z wesela młodej pary. Jak to zwykle na tego typu imprezach bywa, jeden ze szczęśliwców postanawia uwiecznić całe wydarzenie na kamerze (cyfrowej) dla potomności. Po serii zwyczajowych powitań różnych członków rodzin, widzących się zapewne od wielkiego święta, przychodzi czas na moment kulminacyjny, to jest wymianę obrączek między panem i panią młodą, pocałunek przy akompaniamencie okrzyków "gorzko, gorzko" i przemarsz przez bramę kościoła. Niestety, szczęście nowożeńców nie będzie trwało długo, gdyż podczas wielkiej fety jeden z członków familii przemieni się w straszliwe, pozbawione emocji i uczuć monstrum, rozprzestrzeniając zarazę na pozostałych gości...

Brawa i oklaski dla twórców "[Rec] 3", ponieważ otrzymaliśmy prequel idealny. Jest to bowiem idealny przykład na to, jak kolejnej części znanej serii należy...NIE robić. Skoro największym atutem poprzedniczek była atmosfera ciągłego zagrożenia, potęgowana nakręceniem wszystkich scen kamerą z ręki (z aktorami niemalże zwracającymi się do samego widza), to logicznym wydaje się, iż w kolejnej odsłonie tylko niewielka część filmu będzie ukazana z perspektywy wszędobylskiego oka obiektywu, reszta zaś nakręcona zostanie w tradycyjne sposób. Analogicznie, jeśli mroczny klimat "[Rec] i "[Rec] 2" skutecznie budował napięcie, w "trójce" musi ustąpić radosnej makabresce na pograniczu pastiszu (i dobrego smaku).

Niejasny charakter "[Rec] 3" (jak również i sama realizacja filmu) stanowi gwóźdź do nowożeńskiej trumny. Z jednej strony klimatyczny początek (wspomniany pseudo-dokument sklecony ze strzępków weselnego wideo), z drugiej zaś zmagania rozdzielonej (nie)szczęśliwej pary z mięsożernymi zombie obfitujące w niby-śmieszne motywy (pomykanie w średniowiecznej zbroi, panna młoda ze spalinówką...) ni w ząb do siebie nie pasują. Jeśli ocenimy hiszpańską produkcję jako pastisz, to daleko jej choćby do "Wysypu żywych trupów" (Brytyjczycy i ich specyficzne żarciki), jeśli zaś uznamy, iż elementy humorystyczne służyły rozładowaniu napięcia i konwencja miała być potraktowana "serio", to "[Rec] 3" zostaje lata świetlne za "Świtem żywych trupów" (tak oryginałem, jak i odświeżoną wersją Snydera).

Jak szumnie głosi podtytuł filmu ("Geneza"), nareszcie mamy szansę dowiedzieć się czarno na białym co było przyczyną epidemii pochłaniającej kolejne ofiary w poprzednich odsłonach cyklu. Zapewniam jednak, iż rozwiązanie zagadki nie jest warte brnięcia przez cały film. Osobiście jako fan growej serii "Resident Evil" (ekranizacje od Pana Andersona łaskawie pominę) akceptuję jedynie naukowo zakorzenione hipotezy dot. zarazy (patrz serial "The Walking Dead", "28 dni/tygodni później" itp.), zatem wytłumaczenie zaproponowane przez twórców zupełnie do mnie nie trafia

Widząc tak niską średnią filmu (szokujące 3,9) i własnym oczom nie dowierzając, postanowiłem podjąć ryzyko i poświęcić trochę czasu na seans "[Rec] 3". Wcześniej, po obejrzeniu pierwszych 5 minut produkcji, byłem nastawiony na wskroś pozytywnie. Jakie zatem było moje zaskoczenie podczas drugiego posiedzenia, gdy ciekawy (choć przydługawy) początek ustąpił miejsce niezbyt strawnemu miksowi makabry z pastiszem. Istne love story krwią i łzami pisane, z panem młodym pomykającym w średniowiecznym rynsztunku i z panną młodą zadającą razy piłą spalinową (uruchamiając ją dopiero pod sam koniec akcji...). Końcówka ma zaledwie jedno mocne uderzenie, po czym doprowadza (zamierzenie lub nie) do pustego śmiechu nad głupotą zwieńczenia najgorszego wesela na świecie.

Naprawdę szkoda spuścizny poprzedników – wraz z "[Rec] 3" i miażdżącą ją (zasłużenie) falą krytyki, seria upadła na kolana, z których może się już nie podnieść. Trzecia część została brutalnie wykastrowana z zalet starszych braci, przez co (i tak krótki) seans z produkcją ciągnie się w nieskończoność. Głupie pomysły, protagoniści których los obchodzi widza tyle, co zeszłoroczny śnieg oraz niemalże całkowite porzucenie konwencji paradokumentu to tylko niektóre z grzeszków twórców "trójki". Na więcej nie starczy miejsca, czasu ani ochoty. Unikać jak ognia (piekielnego, co wbrew pozorom odnosi się do filmu...).

W telegraficznym skrócie: kolejny "[Rec]" odarty z większości atutów poprzedników; klimatyczny początek przechodzi w nudę, festiwal absurdów i żałosnego quasi-pastiszu; po seansie przechodzi ochota na udział we wszelakich weselach.
1 10
Moja ocena:
4
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
57% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (30 głosów).
Nie będę ukrywał, nie jestem największym fanem serii "[REC]". Pierwsze dwie części to doskonały przykład zmarnowanego potencjału i jako fan horroru nie jestem w stanie ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 63%