Recenzja filmu

Avengers: Czas Ultrona (2015)
Joss Whedon
Waldemar Modestowicz
Robert Downey Jr.
Chris Hemsworth

Uratujmy świat... przed samym sobą.

Pierwsza część "Avengers"odniosła ogromny sukces, nie tylko w box office, ale również w opiniach krytyki. A to wszystko dziękiJossowi Whedonowi. Tknął on w postacie Marvela cząstkę humanizmu nie ...
Pierwsza część "Avengers"odniosła ogromny sukces, nie tylko w box office, ale również w opiniach krytyki. A to wszystko dziękiJossowi Whedonowi. Tknął on w postacie Marvela cząstkę humanizmu nie zapominając o komiksowych korzeniach i przede wszystkim o zabawie. Twórca postanowił jeszcze raz zmierzyć się z drużyną Marvela i dostarczyć film jeszcze większy, zabawniejszy i w ogóle lepszy pod każdym względem. Czy mu się udało? Cóż dostarczył film na pewno zdecydowanie "inny", powiedziałbym że bardziej "autorski".

Sequel zaczyna się z wysokiego C. Dostajemy sekwencję w stylu tych, do których przyzwyczaiła nas seria o Jamesie Bondzie, a potem "napięcie tylko wzrasta" gdy Tony Stark (Robert Downey Jr.)zaczyna się bawić w boga i tworzy sztuczną inteligencję, która ma ochronić naszą planetę. A to wszystko pod wpływem sugestii za pomocą mocy Scarlett Witch (Elizabeth Olsen)wyzwalających u niego największy lęk. Zresztą "lęk" to słowo klucz, bo w filmie wszystkie wydarzenia fabularne są popychane przez niego. Nadawanie swoim bohaterom słabości, strachu przed czymś, często nawet błahym z szerszej perspektywy jest jednym ze znaków rozpoznawczych scenopisarskiego styluWhedona. To samo działa też w drugą stronę, przeciwnicy nigdy nie są jednoznacznie źli, zazwyczaj po prostu zagubieni lub czynią dobrze ze swojego punktu widzenia. I taki jest Ultron (James Spader). Sztuczna inteligencja z kompleksem boga odziedziczonym w pewnym sensie zresztą po tatusiu, która patrzy na świat z wąskiej perspektywy, uważa że ludzie tak naprawdę sami niszczą się nawzajem, tak więc jedynym sposobem jest restart dla ziemi w stylu mitycznego potopu. Do pomocy zaprzęga podatnych na jego wpływ i pałających rządzą wyimaginowanej zemsty na Starku Scarlett Witchi Quicksilvera (Aaron Taylor-Johnson).

Whedonnakręcił film w 100% w swoim stylu. Z prostą historią, ale ze zniuansowanie nakreślonymi sytuacjami i postaciami, a wszystko to zalane toną humoru i utarczkami słownymi między postaciami. Co po niektórym może to dosyć przeszkadzać, ale to jedna z nieodłącznych cech scenopisarstwa Whedona. W "Czasie Ultrona" ciekawie miesza się to z poważniejszymi i mroczniejszymi tworząc mieszankę przypominającą dokonania twórcy z czasów przed pierwszymi "Avengers" jak chociażby "Buffy: Postrach wampirów". Jednak co najważniejsze w tym wszystkim to postacie są najważniejsze. Każdy ma swoją motywacją, swoje słabe i mocne strony. Nikt nie jest idealny, a motywacja "tych złych" często wynika po prostu z innego punktu widzenia. Jak u bliźniaków, którzy obwiniają o wszystko zachód. Niektóre pomysły na ciągnięcie postaci wydają się lekko wątpliwe jak wątek miłosny między Bannerem (Mark Ruffalo), a Czarną Wdową (Scarlett Johansson), ale służą one wyciągnięciu z postaci jak największych pokładów człowieczeństwa, które zapewnia pewne pokłady przyziemności w tej z pozorów nieprzyziemnej historii.

Osobny akapit muszę poświęcić tytułowemu przeciwnikowi, Ultronowi. Jest on postacią na wskroś "Whedonowską". Niezrozumiany przez świat, psychotyczny, żartujący w okrutny sposób. Jest mrocznym odbiciem swojego ojca, Tony'ego Starka. Jak zbuntowany nastolatek próbuje mu udowodnić, że ma rację próbując ocalić ziemię przed ludźmi, niszcząc ją. A wszystko to jest spowodowane niezrozumieniem praw rządzących światem przez jego niedojrzałość. Zresztą to postać która z jednej strony nienawidzi ludzi, chce być inna, a z drugiej strony stara się do nich upodobnić poprzez ewolucję swojego metalicznego ciała i szuka zrozumienia u bliźniaków. Co koniec końców odbije się dla niego rykoszetem. To nadaje postaci tragicznego, ludzkiego wymiaru. Jeśli można tak powiedzieć o robocie. Duża w tym zasługaJamesa Spadera,który użycza Ultronowi głosu, a także gra go za pomocą mimiki przy użyciu technologi motion capture.

Sceny akcji dorównują tym z pierwszej części, są pełne przepychu, kadrów jakby wprost wyjętych z komiksów, a no i tym razem są rozrzucone po całym świecie w różnorodnych lokacjach, co pozwala uzyskać większą różnorodność. Niemniej ci, których odstraszył bombastyczny finał pierwszej części, dalej nie będą raczej zadowoleni. Wszystko było robione z myślą o fanach i raczej pościgi nie służą budowaniu ogromnego napięcia, a spektaklowi. Można przyczepić się do dziwacznego tempa filmu, który raz pędzi na złamanie karku, by za chwilę drastycznie zwolnić, ale to już jeden ze znaków rozpoznawczychWhedona. Film jest także trochę szybciej zmontowany i mimo sporych przestojów ma mniej "oddechu". Ogólnie strona techniczna jest tip-top. Zdjęcia są mniej "telewizyjne" niż w pierwszej części (w dużej mierze to zasługa zmiany proporcji obrazu). Muzyka ma autorski sznyt nadany przezDanny'ego Elfmana. Ścieżki przez niego skomponowane zdecydowanie górują nad tymi skomponowanymi przezBriana Tylera,który jest współautorem ścieżki dźwiękowej.

Podsumowując, film dla każdego, ale najwięcej wyciągną z niego fani. Fani komiksów Marvela masę nawiązań i będą mogli się cieszyć interakcjami między swoimi ukochanymi postaciami i wprowadzaniem bohaterów, których na ekranie jeszcze nie widzieli. FaniWhedonajego specyficzny humor, nieoczywiste alegorie i ogólnie to, co czyni, że jego scenopisarstwo ma jeden z najbardziej oddanych fandomów, niejednoznaczne postacie i interakcje między nimi. Oczywiście najbardziej usatysfakcjonowani będą członkowie obydwóch grup (jak ja), bo dostaną to wszystko w filmie pełnym serca, dopełniający w pewnym sensie historię z filmu z 2012 roku. Dla reszty pozostanie więcej niż dobra rozrywka, jednak troszkę gorsza niż w przypadku części pierwszej. Za to z większą ilością elementów, które spodobają się węższym, wspomnianym gronom. Niektórzy mogą mieć pretensję, że film za bardzo jest podbudową pod kolejne filmy "Marvel Cinematic Universe", ale moim zdaniem nie ma to miejsca. To świetna opowieść o różnym odbieraniu tych samych rzeczy, popełnianiu błędów, a także – oczywiście – o bohaterstwie.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
8% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (24 głosy).
Udostępnij:
Choć "Age of Ultron" nie jest tak dobrze wyważony i spójny jak pierwsza część, a także nie stanowi spodziewanego przełomu, to jednak dla większości fanów może jawić się ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 62%
"Avengers: Czas Ultrona" to udany sequel i dobrze skrojona produkcja, ale przede wszystkim dla wiernych fanów Kapitana Ameryki, Hulka, Thora czy Irona-Mana. Inni będą ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 50%