Recenzja filmu

Okruchy życia (1970)
Claude Sautet
Michel Piccoli
Romy Schneider

Okruchy życia, okruchy pamięci

Najsłynniejszy i prawdopodobnie najlepszy film francuskiego reżysera Claude'a Sauteta. "Okruchy życia" to pozornie zwykła życiowa historia, przekazana jednak widzom w nietypowy pod względem ...
Najsłynniejszy i prawdopodobnie najlepszy film francuskiego reżysera Claude'a Sauteta. "Okruchy życia" to pozornie zwykła życiowa historia, przekazana jednak widzom w nietypowy pod względem formalnym sposób.

Bohater filmu, ponad 40-letni inżynier Pierre (Michel Piccoli) od pewnego czasu balansuje pomiędzy żoną Catherine (Lea Massari) a kochanką Hélène (Romy Schneider), nie potrafi też znaleźć wspólnego języka z dorastającym synem. Można powiedzieć, że jest człowiekiem stojącym na życiowym rozdrożu, przed skrzyżowaniem dróg. Jednak jego historię poznajemy nie wprost, ale w serii retrospekcji związanych z wypadkiem samochodowym, w którym zostaje poważnie ranny, a do którego dochodzi właśnie na takim symbolicznym skrzyżowaniu. Sama sekwencja wypadku była jak na ówczesne czasy bardzo nowatorska – ukazana nam została z różnych perspektyw i punktów widzenia kilku uczestników i do dziś zachwyca precyzją. Tę jedną kilkuminutową scenę kręcono podobno aż przez 40 dni.

Jednak najważniejsze w filmie jest to, co widzimy oczyma bohatera podczas rozmyślań w czasie jazdy oraz podczas przebłysków jego świadomości w stanie zbliżonym do nieprzytomności już po kolizji. W ten sposób wypadek drogowy staje się konstrukcyjną ramą całej opowieści. Seria wspomnień i retrospekcji, czyli tytułowe "okruchy", składa się na portret samego Pierre'a i bilans jego życia – o którym jeszcze nie wiemy, czy się zakończy na skutek obrażeń, czy też nie. Związaną z tym i kolejną pamiętną sceną jest symboliczne tonięcie bohatera podczas wspomnień z wakacji na jachcie. Umierające ciało wysyła do mózgu sygnał interpretowany przez zagłębioną w marzeniach świadomość Pierre'a jako powolne pogrążanie się w wodzie, zaś łódź z przyjaciółmi odpływa i odpływa... coraz dalej. Z kolei wcześniej widzimy jak fragmenty rzeczywistości związane z traumą wypadku przedzierają się do umysłu bohatera podczas rzekomo beztroskich wspomnień z plenerowej uroczystości. Przy stole nagle pojawiają się postaci pozostałych kierowców biorących udział w wypadku. Te dwa charakterystyczne dziś sposoby ukazywania stanów z pogranicza życia i śmierci były wówczas bardzo nowoczesne i stały się wzorem dla wielu późniejszych produkcji.

Obok tych ciekawych pomysłów i nietypowej konstrukcji formalnej francuski film oferuje wspaniałe zdjęcia i montaż, dobrze dobraną muzykę oraz specyficzny dla filmów reżysera nastrój. Wszystko to okraszone jest naprawdę mistrzowską kreacją Michela Piccoli, któremu oczywiście w niczym nie ustępuje partnerująca mu Romy Schneider. W efekcie otrzymujemy film ponadczasowy, mądry i zmuszający do przemyśleń, na pewno wart polecenia każdemu kinomanowi. "Okruchy życia" do dziś uznaje się za jeden z najlepszych dramatów psychologicznych wszech czasów.
1 10
Moja ocena:
10
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
81% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (31 głosów).
Udostępnij: