Relacja

12. Tofifest: Kryzys w Grecji i slumsy w Kopenhadze

autor: /
https://www.filmweb.pl/article/12.+Tofifest%3A+Kryzys+w+Grecji+i+slumsy+w+Kopenhadze-107929
Głównym punktem programu 12. Tofifest jest Międzynarodowy Konkurs Filmów Fabularnych ON AIR. Jednym z obrazów, który walczy o zwycięstwo w nim, jest grecki dramat "A Blast" Syllasa Tzoumerkasa. Z kolei sekcja "Zjawiska" jest w tym roku poświęcona nurtowi kina skandynawskiego pod nazwą "Nordic Noir". W jej ramach zaprezentowano duński film "Nordvest". Poniżej znajdziecie nasze recenzje obu tych filmów.

***

Zupa prebiotyczna (rec. filmu "A Blast")

Maria jest typową Greczynką. Kiedy wchodziła w dorosłe życie, wydawało jej się, że ma świat u stóp, że może zrobić wszystko. Dekadę później jej życie nie istnieje. Ma troje dzieci, gigantyczne długi odziedziczone po matce oraz męża, którego nigdy nie ma w domu, by mógł jej pomóc. Maria ma tego dość, jak zresztą większość Greków. I podobnie jak reszta społeczeństwa, tak i ona nie potrafi znaleźć konstruktywnego rozwiązania swoich problemów. Rzuca się więc na ślepo, byle uciec, byle znaleźć się dalej od tego, czym stało się jej życie.

Celem "A Blast" Syllasa Tzoumerkasa jest przekazanie stanu ducha dominującego wśród Greków w wyniku zapaści ekonomicznej, jaka dopadła kraj nie tak dawno temu. Z tego też powodu fakty mają dla reżysera mniejsze znaczenie. Jego film próbuje przybliżyć emocje, doświadczenia psychicznej. Stąd też konstrukcja narracji podporządkowana została zasadzie chaosu. Wydarzenia nie rozgrywają się chronologicznie, lecz pokazywane są w pozornie przypadkowej kolejności. "A Blast" sprawia wrażenie filmowego odpowiednika zupy prebiotycznej: poszczególne zdarzenia, bohaterowie pływają tu oderwane od siebie, czekając aż z tego pierwotnego chaosu wyłoni się porządek. Ale ten nie nadchodzi. Tzoumerkas pokazuje za to, jak narasta frustracja, jak desperacja zamienia się w radykalizm. Reżyser zawiesza jednak film w momencie, w którym wszystko jeszcze może się zdarzyć. Na ile więc destrukcja, która wydaje się głównym motorem działania w obliczu katastrofy, okaże się skutecznym impulsem do budowy, tego z "A Blast" już się nie dowiemy. Tzoumerkasa interesuje bowiem przeszłość i jej konsekwencje "tu i teraz", a nie przyszłość. I być może właśnie taka miała być diagnoza wynikająca z jego filmu: fiksacja na tym, co było i co mogło być jako główna przeszkoda, by zacząć od nowa.

Tzoumerkas miał ambitny pomysł. Próba pokazania stanu ducha zamiast kolejnych wydarzeń z życia bohaterów nie jest łatwym zadaniem. Jednak o ile można podziwiać zamysł, o tyle już dobór narzędzi, przy pomocy których reżyser stara się go zrealizować, budzi wątpliwości. Rozbicie chronologiczne nie potrafi ukryć faktu, że sama fabuła jest dość banalna. Ot, mamy naiwną kobietę, której życie nie ułożyło się tak, jak sobie to wymarzyła. I to wszystko. Całą resztę stanowią sceny seksu i przemocy domowej wykorzystywane jako metafory sytuacji Greków. Seks i przemoc są jednak dość oklepanymi sposobami na przekazanie "głębszej" myśli. Trzeba więc umieć je wykorzystać w niebanalny sposób, by mogły jeszcze robić wrażenie.

Całą recenzję Marcina Pietrzyka można przeczytać TUTAJ.



Hartowanie charakterów (rec. filmu "Nordvest")

"Nordvest" to druga pełnometrażowa fabuła Michaela Noera. I podobnie jak jego debiut sprzed paru lat - "R" - porusza problem odkrywania granic własnych możliwości. Różnica polega na tym, że w debiucie Noera bohaterowie musieli przeżyć w ekstremalnych warunkach zakładu karnego. W "Nordvest" dwie główne postaci żyją w tytułowej dzielnicy slumsów w duńskiej stolicy.

To właśnie w Nordvest mieszka 18-letni Casper, jego o rok młodszy brat Andy, kilkuletnia siostra i matka. Nie mają łatwo. Z tego, co zarabia matka, nie da się przeżyć miesiąca. Casper więc wziął na siebie odpowiedzialność utrzymania rodziny. Został włamywaczem. Okrada bogaczy i sprzedaje towar za bezcen bossowi lokalnej arabskiej mafii. Chcąc nie chcąc chłopak musiał odnaleźć się w brutalnym świecie. Wie, jak pozować na twardziela. Wie, kiedy się postawić, a kiedy dać się pobić. Wydaje się facetem z jajami, czego nie można powiedzieć o jego młodszym bracie. Andy jest często ofiarą przemocy ze strony gangsterów. Na szczęście ci nie biorą go poważnie, więc i kuksańce, jakie mu serwują, poważnej szkody nie czynią. Sprawy przybiorą inny obrót, gdy Casper postanowi zmienić "pracodawcę". Kuźnia życia zostanie nagrzana do czerwoności i zarówno Casper, jak i Andy zostaną przetestowani w najbardziej okrutny z możliwych sposobów.

Punktem wyjścia filmu Noera jest starożytna maksyma wykuta u wejścia do delfickiej wyroczni: "Poznaj samego siebie". Duńczyk pokazuje, że testu osobowości nie przechodzi się w codziennym życiu. Tu bowiem nosimy maski, które przez lata przebywania w znajomych warunkach dopracowaliśmy do perfekcji. Role Caspera i Andy'ego są dokładnie określone i zarówno oni, jak i ich otoczenie, znają i potrafią przewidzieć swoje reakcje. O tym, kim są naprawdę, przekonają się dopiero wtedy, kiedy zostaną wyrwani ze znanego świata i wrzuceni w wir zdarzeń kompletnie im obcych. To, jak się wtedy zachowają, ukaże ich prawdziwe oblicze.
Udostępnij: